„Duchowość naszej Wspólnoty jest skoncentrowana na Chrystusie, stąd rolę Maryi widzimy w relacji do jego Osoby:  jest Ona wzorem naszej współpracy w misji Chrystusa.
Współpraca Maryi z Bogiem rozpoczęła się od Jej "tak" w misterium Zwiastowania-Wcielenia. Jej owocna służba, którą między innymi dostrzegamy w nawiedzeniu św. Elżbiety, oraz solidarność z ubogimi, rozważana w Magnificat, ubogaca naszą motywację pełniejszego zaangażowania się na rzecz szerzenia sprawiedliwości we współczesnym świecie. Współpraca Maryi w misji Syna, trwająca przez całe Jej życie, inspiruje do pełnego oddania się Bogu, w jedności Z Maryją, która akceptując plany Boże stała się naszą Matką, Matką wszystkich ludzi. W ten sposób potwierdzamy naszą misję służenia światu, otrzymaną na chrzcie i bierzmowaniu. Czcimy Maryję, Matkę Boga w sposób szczególny i ufamy Jej wstawiennictwu w realizacji naszego powołania”.
  (Zasady Ogólne Nr 9)

Tekst  ZO 9 – mówi nam o  odpowiedzi Maryi na zaproszenie Boga, jak w niej żyła, dlaczego jest nam wzorem współpracy w misji Chrystusa.  Spójrzmy na nasze dni, te rekolekcyjne, gdy odprawiamy Ćwiczenia Duchowe, na życie codzienne i na obecność  Maryi. Na naszą razem z Nią współpracę z Bogiem w tworzeniu  człowieka w nas, i również poprzez nas we wspólnocie WŻCh i w świecie. Może tak wyraźnie nie widać Jej obecności, bo Maryja całkowicie usuwa się w cień, aby działał sam Bóg. Ona usuwa się, aby zostawić całe miejsce dla swego Syna, aby pozwolić Bogu być Bogiem w nas. I modli się razem z nami i za nami.

Najpierw doświadczamy zaproszenia do spotkania. Modlitwa jawi się nam jako przestrzeń spotkania. Bóg, JEST Tym, który zaprasza, to Jego inicjatywa. “Z miłości do człowieka Słowo wcieliło się i narodziło z Maryi, ubogiej dziewicy” (ZO 1).

Tajemnica Wcielenia  (por. Łk 1,26-56) – rozważając  “TAK” Maryi i nasze – widzimy jak ważna jest zgoda, świadome włączenie się w Boży plan zbawienia. Porusza i pociąga nas wielka odwaga serca Maryi, mądrość rozeznania, hojność miłości oddającej siebie bez reszty, do końca, na wszystko, ufając Bogu, że w Nim jest Prawda i dobro.
Jej “Tak” jest pokorne, uznające w pełni Boże wybranie. Maryja nie pyta – dlaczego właśnie ja, a nie kto inny, o bardziej czytelnym powołaniu. Maryja pyta – Jak? Jak to się stanie skoro moja rozpoznana już droga wydaje się być sprzeczna z tym wezwaniem? Jak mogę współpracować z Bogiem, który wydaje się, że żąda rzeczy niemożliwych?
Gdy z pokorą podejmujemy rozeznanie Bożego Słowa On sam udziela wyjaśnień, i umacnia. I zapewnia – podając konkretne fakty – że dla Niego nie ma nic niemożliwego.

Jezus zbawi lud od grzechów – misja Jezusa może rozpocząć się dzięki temu pokornemu “tak” Maryi i naszemu – może wejść w świat, na który spoglądaliśmy razem z Trójcą Świętą, zatroskani o jego zbawienie.

Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam” (Rdz 1,26) – to nieustanne wezwanie: uczyńmy człowieka wspólnie - Ja z tobą – poprzez Kościół, w którym Jezus pozostał z nami “po wszystkie dni, aż do skończenia świata”, poprzez WŻCh, w której zwłaszcza na drodze Ćwiczeń Duchownych – przeżywanych na rekolekcjach i w życiu – dokonuje się głęboka przemiana serca  poprzez osobiste spotkanie z Jezusem. 

Ojciec Generał Kolvenbach powiedział kiedyś, że: “to jest istotą Ćwiczeń Duchownych, które najpierw ukazują, co uczynił dla nas Chrystus, a następnie zapraszają nas do głębokiego poznania Osoby Jezusa. Prowadzi to nas do udziału w Jego życiu i męce. Ignacy nie czyni nic więcej, jak to, że pomaga nam zrozumieć na drodze osobistego doświadczenia wszystko, co Kościół nam daje /.../ Serce WŻCH to osobista miłość do Chrystusa. Nasza formacja zakłada stały proces rozeznawania tego, jak ja, wierny swemu powołaniu człowieka świeckiego w świecie, mam współpracować z Chrystusem przemieniającym świat, budującym Królestwo Boże”.

Pochylmy się nad Przymierzem z WŻCh jako współpracą z Bogiem, we wspólnocie. Spójrzmy razem z Maryją na tajemnicę Odnalezienia Jezusa  (Łk 2, 21-40)  – z bólem serca szukaliśmy Ciebie - czyż nie wiecie, że mam być w sprawach Ojca?
Gdzie szukam Jezusa w mojej współpracy z Bogiem? Czy tak “po ludzku”, w kręgu bólu, rozżalenia, zagubienia – pytając “czemuś nam to uczynił?” Czy też może to ja zagubiłam się Jemu, który jest w sprawach Ojca, rozminęłam się z Nim, i to przyniosło udrękę.

Potem przychodzi długi czas życia ukrytego (Łk 2,41-50)– te nasze godziny ciszy, modlitwy, trudu oddawania Bogu serca, aby On je przemieniał. To cicha, pokorna służba Maryi – ponad 30 lat, o których nie wiemy prawie nic – milczenia, codzienny trud służenia Jezusowi, radowania się Jego bliskością. Maryja jest z nami w naszym oddaniu siebie na często dla innych niedostrzegalny trud codziennego wytrwania we współpracy z Bogiem, by uczynić jak najlepsze warunki, w których Jezus żyje, wzrasta, pracuje – razem.

Maryję spotykamy w doświadczeniach naszej Kany Galilejskiej (por. J 2,1-12), gdy sytuacja nas przerasta, rozpoznajemy pewne potrzeby i tak po ludzku biorąc nie widać pozytywnego wyjścia. Tak jak w Kanie, serce Maryi, wrażliwe na nasze biedy, pomaga nam rozeznać co może dla nas uczynić Jezus, chociaż jeszcze nie nadeszła Jego godzina. Przyspiesza jej nadejście i wzywa do zaufania - tak jak Ona przedstawiamy te sprawy Jezusowi i z ufnością robimy to co On powie, co do nas należy. Wszystko przyjdzie w swoim czasie. Wszystko jest łaską.

Kolejny raz spotykamy Maryję na kartach Ewangelii w trudnej sytuacji. Jezus jest w pełni zaangażowany w swoją misję. Naucza, uzdrawia, modli się, spotyka z ludźmi. Nie ma czasu na posiłek, nie ma czasu na odpoczynek, nieprzychylnie do Niego nastawieni ludzie mówią “odszedł od zmysłów”. Pewnie różni „życzliwi” donieśli Maryi o takim nieroztropnym zachowaniu Jej Syna. Gdy przyszła i chciała z Nim mówić - usłyszała słowa: “Kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten jest mi bratem, siostrą i matką” (Mt 12,49-50). Ten obraz może nam bardziej uświadomić wagę modlitwy rachunku sumienia - modlitwy rozeznającej i miłującej uwagi - skierowanej u swoich podstaw na pełnienie woli Ojca.

Powraca tu jakby echo tajemnicy Ofiarowania w świątyni (Łk 2,21-40)  – czujemy drżenie serca, gdy rozpoznajemy w postaci niepozornej, słabej Kogoś wielkiego, przeczuwamy w nim znak sprzeciwu. I przeczuwamy wezwanie do opowiedzenia się, po której jestem stronie. Patrzmy na Maryję słuchającą słów Symeona, które kiedyś, po wielu latach powrócą. Ona zachowuje je w sercu, kiedyś zrozumie w pełni.

Czy mamy takie słowa w drodze naszego życia, w drodze WŻCh? Kiedyś usłyszeliśmy je, wypowiedziane z mocą, zapowiadające ważne wydarzenia. I mijają lata. Czy te słowa są jeszcze żywe w nas, czy przygasły? Może jest nimi tekst Zasad Ogólnych, tekst Przymierza, które wypełnia się w nas, ale już słabo pamiętamy, że tak miało być? Że wciąż dokonuje się to wzajemne ofiarowanie, oddanie siebie i wypełnia się mocą Bożej wierności Przymierzu?

        I jeszcze słowo o modlitwie, do której Maryja wzywa w swych objawieniach, o modlitwie która pomaga nam wzrastać w miłości do Niej, która przez Maryję prowadzi drogą poznania – pokochania i naśladowania Chrystusa – o modlitwie różańcowej. Tak o tej modlitwie pisze ks. Jean Lafrance:

        “Modlitwa Maryi po Zmartwychwstaniu jest jedną długą i głęboką medytacją wydarzeń z życia Syna Bożego na wszystkich jego etapach, a to jest przedmiotem modlitwy różańcowej. Tak wiec fundamentem modlitwy Maryi jest niejako modlitwa różańcowa, gdzie w pierwszej części Zdrowaś Maryjo przypomina sobie słowa wypowiedziane przez anioła Gabriela, Elżbietę, natomiast w drugiej  części wstawia się za Kościołem, aby Jezus zastał wiarę na ziemi, gdy powtórnie przyjdzie. /.../ Modlitwa różańcowa toczy się wraz z modlitwą Maryi. Przez nią Jezus rodzi się, żyje i wzrasta w naszych sercach przez wiarę, tak jak jednoczymy się z Jego cierpieniem, gdy rozważamy tajemnicę Jego Męki. Tak samo pod działaniem Ducha Świętego medytujemy tajemnice chwalebne, w których Jezus pozwala nam doświadczyć mocy Zmartwychwstania. w ten sposób ci, którzy odmawiają codziennie różaniec, uczestniczą w szkole modlitwy, której matką i mistrzynią jest Maryja. Pozostając pod Jej wpływem pozwalają się przyłączyć do życia Chrystusa, który się rodzi, cierpi i zmartwychwstaje w nich samych. Całe ich życie zostaje ogarnięte przez życie Jezusa i Jego modlitwę”.

Prośmy Maryję, tak bardzo obecną w naszym życiu, by Jej modlitwa, wstawiennictwo, uprosiło nam łaski potrzebne nam w drodze WŻCh. W szóstym dniu Bóg stworzył człowieka. I nadal go tworzy.  Przed nami droga i wejście w dzień siódmy, dla którego jesteśmy stworzeni. “Człowiek po to jest stworzony, aby Boga Pana naszego chwalił, czcił i Jemu służył...”. Naszym celem jest wejście w dzień siódmy, dzień uwielbienia Boga. 

“Tak” wypowiedziane przez Maryję, “tak” zrodzone w naszym sercu jako odpowiedź na zaproszenie Boga - jest posłaniem, posłaniem nas do naszych wspólnot, środowisk, społeczności, świata w zjednoczeniu z Jezusem.

Ale to oddanie, nasze apostolstwo  zawsze wypływa ze ŹRÓDŁA - ze zjednoczenia z Chrystusem - w modlitwie, Eucharystii, refleksji. Mamy pamiętać o ustawieniu swego życia w tej perspektywie – zjednoczenia z Bogiem, już teraz i kiedyś w wieczności.

Na tej drodze wzorem jest Maryja. Rozważajmy jak wsłuchana w Jezusa, Boże Słowo złożone w Jej sercu, idzie służyć, niesie Go wszystkim potrzebującym. Jak Maryja i razem z Nią w tajemnicy Nawiedzenia wypowiadajmy nasze „Tak” w każdej chwili codzienności. Naszą odpowiedzią niech będzie  stała postawa rozeznawania, życie w prawdzie, czynienie dobra,  pokorna i wierna miłość, oddająca siebie Bogu i ludziom, wypełniająca życiem słowa hymnu Maryi   “Magnificat”.

Irena Rybińska, Wspólnota „Arka”