W krainie tysiąca zakrętów

Kraina tysiąca zakrętów

Powinno być „Białostocka WŻCH w krainie tysiąca jezior”. Chętnie odstąpię patent na tytułu tego artykułu. Dziwię się, że nikt na to jeszcze nie wpadł przede mną, a wystarczy przecież zacząć liczyć. Jeśli ktoś nie wierzy, polecam krótki dwudziestokilku kilometrowy sprint, zgodnie z przepisami oczywiście, i najlepiej samochodem z Biskupca do Reszla trasą nr. 590. Odradzam jazdę zimą i po obfitym posiłku.

My, mam na myśli białostocką WŻCH, wybraliśmy prostszą trasę. Z Białegostoku pojechaliśmy przez Grajewo, Mrągowo do Świętej Lipki – Częstochowy Północy. Tu zatrzymaliśmy się na nocleg. Po nawiedzeniu bazyliki i Mszy św. wysłuchaliśmy prezentacji przepięknych świętolipskich organów, które zachwycają wystrojem zewnętrznym i brzmieniem. Niestety, polonez „Pożegnanie z Ojczyzną” autorstwa Ogińskiego, który tu uczęszczał do szkoły organistowskiej, nie brzmi już tak jak wtedy, gdy grywał go śp. brat Waldemar Strzyżewski, długoletni organmistrz i restaurator organów. Może polonez jest grany poprawniej, ale nie chwyta już tak za serce i nie stawia przed oczyma warmińskich krajobrazów pełnych zieleni łąk i lasów, żółci rzepaków, z miedzami przetykanymi czerwonymi kroplami maków i morzem błękitnych bławatków. A może to już… starość ze swymi powrotami do przeszłości.

Jednak trudno, będąc na Warmii, nie wracać do przeszłości. To kraina przebogata w pomniki natury, historii, w wydarzenia. Pełna pięknych i dramatycznych „zakrętów” historii.  Prusowie, Polacy, Litwini, Białorusini, Krzyżacy, Niemcy, Rosjanie, Francuzi, Szwedzi, Tatarzy… i każdy zostawił tu coś po sobie. Czasem niestety tylko zgliszcza i cierpienie jak ostatnio wyzwoliciele ze wschodu.

Podziemna rzeka

Naszymi głównymi celami pielgrzymkowymi było sanktuarium Maryjne w Świętej Lipce, ale i w oddalonym około 50 km drogi na zachód sanktuarium Maryjne w Stoczku Klasztornym. Tu zachwyca piękny kościółek z obrazem Matki Pokoju otoczony króżgankiem wzorowanym na świętolipskim i uroczy barokowy ogród. Nikt, kto nie zna historii nie domyśliłby się, że tu w jednym z klasztornych pokoi w 1953 roku więziony był Prymas Polski kard. Wyszyński. Tu ofiarował siebie Maryi, i tu rodził się i dojrzewał plan zawierzenia narodu polskiego Królowej Polski w rocznicę tysiąclecia chrztu Polski. Interesujące, że pomimo różnych wojen i zalewów szwedzkich, francuskich, rosyjskich wiara na Warmii pozostała ciągle żywa. Ogień wiary przyniesiony przez św. Wojciecha, Brunona i innych misjonarzy nigdy nie zagasł. Odpowiedzią jest pobożność maryjna mieszkańców tych ziem. Nabożeństwo do Matki Zbawiciela i wyrosła na nim duchowość maryjna, jak podziemna rzeka podtrzymuje i nawadnia wiarę zarówno pokoleń „miejscowych”, jak i tych przybyłych. Do Matki w Świętej Lipce, Stoczku, Krośnie pielgrzymowali i pielgrzymują do dziś nie tylko katolicy, prawosławni,  ale i protestanci.

Warmińska Jerozolima

Kolejna duża porcja zakrętów na drodze i kolejne kilkadziesiąt kilometrów zawiodły nas do Głotowa, niedaleko Dobrego Miasta. Jest to maleńka miejscowość z przebogatą historią, pięknym kościółkiem, który, jak twierdzi miejscowy Proboszcz, jest pierwszym sanktuarium eucharystycznym na Warmii. Jest to też ukryta w dolinie droga krzyżowa. Wykopano ją (sic!) w głębi parowu wyrzeźbionego przez przepływający strumień. Starannie odtworzono długość drogi i pochylenia. W miejscach, w których na jerozolimskiej Via Crucis pielgrzymi czczą tajemnice cierpienia Zbawiciela stoją stylowe kapliczki z rzeźbami, a gdzieniegdzie tkwią w szklanych naczyniach przywiezione z tych miejsc kamienie. Trudno zapomnieć ciszę panującą w głębi parowu, śpiew ptaków i chłód powietrza nawet latem. Pomimo, iż jest to miejsce coraz bardziej znane to rzadko, kto tu zagląda. Jak ze wszystkim na Warmii, aby zobaczyć skarby, trzeba się pochylić, poszukać. Czekają za każdym zakrętem. My wiedzieliśmy, czego szukamy.

(W)spólnota (Ż)ycia (Ch)rześcijańskiego w drodze

Pielgrzymka przyniosła wiele okazji do modlitwy różańcem, koronką, litaniami, na Mszy św. a także wiele ciekawych spotkań z pasjonatami historii, którzy jak o. Jacyniak w Świętej Lipce czy proboszcz Glotowa są stróżami duszy Świętej Warmii. Coś z ducha Warmii pewnie udzieliło się i nam podlasiakom.

Bycie razem na drodze pielgrzymiej, jak bycie razem na modlitwie czy w pracy łączy i wnosi nową jakość w przeżywaniu wiary i wspólnoty. A przecież wiara i wspólnota są nieoddzielalne.

WŻCH „bycie w drodze” ma wpisane w krew. Chrystus żywy w Kościele jest w drodze, woła, karmi, poucza, posyła. Nasza ignacjańska duchowość też jest „pielgrzymia”.

Pielgrzymowanie odsłania nas, odsłania innych przed nami, uczy współpracy, współodpowiedzialności, łączy. Jest czymś dobrym i pięknym. Sądzę, że to moje przekonanie podzielają wszyscy uczestnicy pielgrzymki.

o. Henryk Droździel SJ

Refleksja z pielgrzymki Wspólnoty Życia Chrześcijańskiego w Białymstoku, w dniach 11-12 czerwca 2016 r. Trasa: Białystok, Św. Lipka, Stoczek Klasztorny, Głotowo, Białystok.