Wiem, że powołał mnie Bóg, ale czy umiem tym żyć?

 Zanim trafiłam na rekolekcje ignacjańskie w życiu codziennym, myślałam, że o Bogu już bardzo dużo wiem – a jednak!!!

 Na pierwszym spotkaniu WŻCh zapytana o oczekiwania wobec wspólnoty,

odpowiedziałam, że chcę nauczyć się modlić, ale już teraz, widzę, że nie rozumiałam sama swego pragnienia.

Rozpoczęta formacja we wspólnocie: medytacje, dzielenie się w grupach, częsta eucharystia, spowiedź, Pismo Święte, rachunek sumienia, rekolekcje w ciszy coraz bardziej przybliżały mnie do Boga. Zaczęłam rozumieć, że jedynym celem w życiu jest Bóg, który kocha, prowadzi, czeka i zawsze jest. Problemy, które wydawały mi się wielkie, nie do pokonania zaczęły nabierać mniejszych kształtów, rozmiarów. Zaczęłam też odczuwać bliskość Pana Jezusa, aż uznałam Go za swego przyjaciela, do którego w każdej sekundzie życia można się zwrócić, prosić, zawierzyć.

Zrozumiałam, że umieć się modlić to nie tylko koncentracja na odmawianiu modlitw, to umieć rozmawiać z Bogiem obecnym, czuć sercem i patrzeć Jego oczami.

Były też strapienia i próby odejścia ze Wspólnoty, bo, do czego jestem potrzebna? co wielkiego mogę zrobić? ale nauczona rozeznawać i wybierać, co lepsze, bez spotkań ze Wspólnotą Kefas – myślę - czułabym się jak bez „ ręki”. A przecież św. Piotr ( Kefas) i św. Paweł również różnili się pochodzeniem i wykształceniem, a jednak się uzupełniali.

Rozumiem, że jeżeli Bóg zaprowadził mnie na tą drogę to chcę na niej być, bez względu, do czego mnie powołuje. Tak więc 26.06.2016r. podjęłam Przymierze z Bogiem. Jest to owoc przynależności do WŻCh i prowadzenia duchowego ojców Jezuitów.

 W Przymierzu chciałabym wytrwać, stąd też proszę:

„ dopomóż mi Dobry Boże w Trójcy Jedyny i Maryjo opiekunko naszej Wspólnoty”

Ola