Ludzie! On powiedział „Dzień dobry!”

Muszę się wytłumaczyć z tytułu mojej wypowiedzi.

Otóż pewnego razu stałem w sklepie, w kolejce do kasy, w wielkim mieście na zachodzie Polski. Za mną stał mój kolega. Był to zwykły sklep, taki jak kiedyś, z ladą, sprzedawczynią i ludźmi czekającymi w ciszy z wybranymi produktami na swoją kolej.

W pewnej chwili weszła do sklepu nowa osoba. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że pozdrowiła wszystkich zwykłym „Dzień dobry”. Nie zapamiętałbym tego wydarzenia, gdyby nie wydarzyło się coś jeszcze. Nagle za moimi plecami usłyszałem głośne wołanie (sic!): „Ludzie! Ludzie! Ten pan powiedział mi „Dzień dobry”. – Naprawdę! Słyszeliście! Powiedział „Dzień dobry” – „Dzień dobry panu. Dzień dobry! Dziękuję panu, już dawno czegoś takiego nie spotkałem. Gdzie się pan uchował z taką kulturą”. Mój kolega był w ekstazie. Nigdy, go takim nie widziałem. Zapewniam, że nie był pod wpływem żadnych legalnych (czy nielegalnych) stymulantów.

Zachwyt mego kolegi był tak szczery, że zaraz wywiązała się wśród kolejkowiczów dyskusja na temat witania się, pozdrawiania się, witania znajomych i nieznajomych, mówienia i nie mówienia „Dzień dobry!” oraz „Proszę!” i „Dziękuję!”.

To było kilkanaście lat temu. Kilka dni temu czekałem w naszym mieście (Białystok) w warsztacie, aż mechanicy zmienią mi opony przy samochodzie. Młody człowiek, potem listonosz przechodząc pozdrawiali pierwsi czekających. Następnego dnia stałem ze znajomymi na ulicy i sytuacja się powtórzyła, tym razem był to młody kilkunastoletni chłopak, którego ani oni ani ja nie znałem.

W tej części Polski, jak widać, takie zachowanie, nie jest jeszcze, dzięki Bogu, czymś nadzwyczajnym. Przeciwnie wydaje się być naturalne. I niech tak pozostanie. Nie wiem czy papież Franciszek nie ma jakichś koneksji z naszym Podlasiem?

Podlasie znane jest z gościnności. Wszyscy to zauważają. Nie wiem czy zauważają to sami podlasiacy, białostocczanie. Nasz region Polski słynie jednak nie tylko z gościnności (staropolska, jakże biblijna cecha), ale również z ogromnej kultury zachowań. Bo czy nie jest wyrazem wielkiej kultury przechodząc zauważyć drugiego człowieka? Nie tylko zobaczyć go, aby nie wpaść na niego, ale zauważyć, że jest. Pozdrowić go czyli powiedzieć „Widzę cię”, cieszę się, że jesteś, że cię spotykam, że też się uśmiechasz, życzę ci wszystkiego najlepszego.

Nie żałujmy tych i podobnych dobrych słów. Pozdrawiajmy się staropolskim „Dzień dobry”, „Szczęść Boże”, „Dobrego dnia”. Uczmy tego nasze dzieci i naszą młodzież (oni najlepiej uczą się biorąc przykład).

Dziś w supermarketach kasjerka pierwsza mówi dzień dobry. Jej szefowie chcą, aby klient czuł się dobrze w tym sklepie. Nic nie szkodzi, że łączy kulturę z ekonomią. Kultura zawsze się „opłaca”, procentuje.

Dlaczego nie mielibyśmy „zauważać” się na drodze, przy wejściu do przedziału, dołączając do kolejki do lekarza, na ścieżce rowerowej. Na szlaku w górach jest zwyczaj by pozdrawiać osoby, które się mija. Na szczęście ten zwyczaj nie istnieje tylko w górach lecz także w naszym regionie. Nie pozwólmy mu zaginąć. A na to jest tylko jeden sposób – zauważyć ten zwyczaj, docenić go i praktykować. Uczymy go jako obowiązkowego przedmiotu najpierw w rodzinach i naszych domach, a potem w przedszkolach i szkołach.

Pozwolę sobie zakończyć wspomnieniem, którym rozpocząłem. Otóż w czasie żywej dyskusji, która nastąpiła po wybuchach radości mojego kolegi, gdy jedni uważali, że jest źle pod tym względem, a inni byli przeciwnego zdania, w pewnym momencie wszyscy nagle zamilkli. Do sklepu wchodziła nowa osoba. Skrzypnęły drzwi. Oczy wszystkich jednocześnie  i z uwagą skierowały się ku niej. Nie zwracając uwagi na nikogo udała się ku najbliższemu regałowi. W tym momencie wszyscy - wybuchli radosnym śmiechem. Radość i zachwyt są zaraźliwe. Dobre zwyczaje też.

                                                                        o. Henryk Droździel SJ