TRZEJ KRÓLOWIE NA POŁUDNIOWEJ 31

Było już dobrze po 15:00, gdy rozpoczęła się Msza św. a tym samym opłatkowe spotkanie białostockiej WŻCH. Tradycyjnie spotkaliśmy się na Południowej 31. Na zewnątrz temperatura spadała aż do -21C, a wewnątrz domu było ciepło i to nie tylko z powodu działającego centralnego ogrzewania. Boże Narodzenie ma to do siebie, że rozgrzewa ludzkie serca, a dokładniej, ludzkie serca zapalają się od miłości Boga, która objawiła się w Nowonarodzonym.

O. Henryk w homilii wyjaśnił miejsce Objawienia Pańskiego w celebracji tajemnicy Wcielenia, skąd w tradycji bożonarodzeniowej wzięli się królowie, kto ich policzył, i ponadawał imiona.  Ukazał, jak Mędrcy podążali od znaku astralnego, do znaku Słowa zawartego w Pismie Św. i dalej drogą wiary prowadzeni przez Chrystusa, który był prawdziwą „gwiazdą z Jakuba”, „świecącą, Poranną”, dotarli do Domu Chleba – Betlejem i oddali pokłon Bogu Narodzonemu w ubóstwie. Jak zdali ostatni egzamin wiary chyląc czoło przed Matką i Dziecięciem. Jak po spotkaniu ze Słowem Wcielonym, nic nie było już takie jak przedtem, nawet droga powrotna do domu.

Zobaczyliśmy jeszcze raz jak brak pokory zamyka drogę do spotkania z Bogiem Pokornym. Jak prawdziwa mądrość chyli czoło przed Prawdą i Dobrocią. Jak o Bogu można mówić językiem pasterzy i mędrców.

Komunia w słowie i w Ciele i Krwi Pańskiej była zwieńczeniem naszego świętowania. Radosne śpiewanie kolęd było wyrazem radości bycia w komunii z Bogiem Wcielonym i sobą nawzajem.

Po Mszy św. odbyło się składanie życzeń solenizantom z ostatniego miesiąca (Bogusi, Ewie i Edkowi) oraz dzielenie się opłatkiem z obecnymi, wśród których byli także nasi najbliżsi.

Jak zwykle dobrze zastawiony stół pozwolił zaspokoić nie najmniej ważny z głodów człowieka – głód ciała i wspólnoty stołuJ.

Ubawiliśmy i ucieszyliśmy się jak dzieci (one też były pośród nas), gdy przybył św. Mikołaj, pomimo, jak powszechnie wiadomo, rozlicznych zajęć w tym czasie. Co prawda Maksymilian (najmłodszy z uczestników, 6 lat) nie do końca wierzył w prawdziwość tej osoby. Chociaż św. Mikołaj wyglądał, jak Dziadek Mróz, pozostali mocno trwali przy zdaniu, że jednak to on i z przyjemnością odbierali prezenty.

Późnym wieczorem, idąc za przykładem św. Mikołaja, trzeba było i nam opuścić Południową. Wielkie podziękowania należą się wszystkim, którzy przygotowali to wspaniałe spotkanie i tym, ……którzy wychodząc ostatni posprzątali pomieszczenia, zostawiając je w świątecznej czystości. Przecież za kilka dni wrócimy tu znowu rozpoczynając spotkania wspólnotowe już w nowym, 2017 roku.