Kilka refleksji po obejrzeniu filmu
„ Ignacy Loyola”

Od kilku dni pozostaję pod silnym wrażeniem filmu ukazującego życie św. Ignacego Loyoli, który przybliżył mi postać tego wielkiego świętego.  Film zadziałał na mnie niesamowicie inspirująco, podniósł mnie na duchu, przemówił do serca. A przecież w sercu wszystko się zaczyna. Tak jak Ignacy odnajdywał pokój serca, czytając podczas swej rekonwalescencji żywoty świętych, tak teraz my, zgłębiając Jego życie, również duchowe, możemy doznawać tego pokoju i radości, który jest trwalszy niż ten pochodzący od świata.

Film pokazuje nie tylko wydarzenia i fakty z życia świętego przed i po Jego przemianie, ale wtajemnicza widza właśnie w Jego wewnętrzne zmagania i walki duchowe, (a przecież tego rodzaju walki nie są obce nikomu). Tym bliższy staje nam się Ignacy i tym bardziej mamy poczucie, że Go bliżej poznajemy.

Ignacy, rycerz, który czuł, że został stworzony do wielkich rzeczy i marzył o tym, by oddać życie za króla, w swym ludzkim rozumieniu poniósł porażkę, gdy w walce podczas obrony twierdzy przed Francuzami został ciężko raniony w nogę. Tym samym Jego marzenia i ambicje legły w gruzach, a On poczuł się bezużyteczny i bezwartościowy. A przecież gdyby nie to tragiczne dla Niego wówczas wydarzenie, prawdopodobnie nie byłoby dziś Jego Ćwiczeń Duchowych, Rekolekcji Ignacjańskich ani Zakonu Jezuitów. Nie mogłam więc nie zainspirować się do popatrzenia na swoje życie, pracę, ambicję, sukcesy i porażki jak na drogę, którą jestem prowadzona przez Tego, który wie lepiej… (czyli trochę inaczej niż patrzę zazwyczaj;)) Czasem Bóg łamie duszę, żeby zbudować ją od nowa. To tak jak z łamaniem źle zrastającej się nogi. Niestety, nieraz bez znieczulenia.

Urzekający jest dla mnie fakt, jak Bóg przemienia życie, opierając się na naturze człowieka sprzed Jego przemiany. Dzięki uporowi, ambicjom, porywczości i zaangażowaniu, które wcześniej Ignacy wykorzystywał w swoich ludzkich celach, mógł stać się rycerzem Boga. Ten fakt również nietrudno odnieść do swego życia.

Film jest bardzo wciągający, zawiera wiele mocnych, przejmujących scen, nie brakuje również momentów wzruszenia. Nie chcąc jednak zdradzać zbyt wiele, dodam tylko, że na pewno obejrzę ten film co najmniej drugi raz. W końcu sam Ignacy polecał powtórki;) No i koniecznie przeczytam biografię lub autobiografię. Czuję, że pogłębiona medytacja niektórych scen może być bardzo poruszająca i pouczająca.

P.S. Jeszcze jedno. Poczułam radość i dumę, że należę do wspólnoty, której patronem jest św. Ignacy.

 

  Agata (Wspólnota św. Ignacy)

15.12.2017