BIAŁOSTOCKA WŻCH W RZYMIE

Tytuł został wybrany ze względu na stronę internetową. W tym wirtualnym świecie tytuły powinny być krótkie i jasne, chociaż  rzadko kiedy oddają głębie i pełnię tego, co opisują tak jednoznacznie. Pewnie i my, mam na myśli 14 osób z Białostockiej WŻCH,   które wyruszyły 27 kwietnia na pielgrzymkę szlakiem miejsc ignacjańskich w Rzymie, do końca nie zdajemy sobie sprawy z owoców, które stały się naszym udziałem.

Dwa lata przygotowywaliśmy się mentalnie i duchowo do tego wydarzenia. Trzeba było interwencji samego Ignacego*, abyśmy zdecydowali się podjąć pomysł naszej Animatorki i Koordynatorki Joli Żero-Grochowskiej i zaoszczędzić co nieco grosza, by  ruszyć w drogę do Rzymu.

Od samego początku mieliśmy jeden zamiar i konsekwentnie go realizowaliśmy. Nawiedziliśmy miejsca związane ze św. Ignacym Loyolą, ze św. Stanisławem Kostką i św. Alojzym Gonzagą. Dwaj ostatni obchodzą w tym roku jubileusze 450-lecia, jeden narodzenia a drugi śmierci. Nie tylko byliśmy w kościele Il Gesu, gdzie spoczywają relikwie św. Ignacego i w tzw. „kameretkach”, czyli pokojach, w których Święty żył, pracował i umarł, ale także w Kurii Generalnej Jezuitów, w radiu Watykańskim i na Gregorianum.  Chcieliśmy bowiem poznać nie tylko wspaniałą przeszłość jezuitów, ale też i ich dzisiaj. Udało się to dzięki serdecznej gościnności o. Roberta Danieluka (Kuria TJ), o. Dariusza Kowalczyka (Uniwersytet Gregoriański) i o. Pawła Pasierbka (Radio Vat.). Niech wyraźnie wybrzmi prawda, że okazana nam życzliwość, widoki z tarasów jezuickich domów oraz jezuicka kawa były wyśmienite.

Udało nam się pomodlić w kościele San Ignacio przed relikwiami św. Alojzego i Karola Boromeusza. Niestety kościół św. Andrzeja na Kwirynale był zamknięty i z żalem dwa razy odchodziliśmy rozczarowani. Czuliśmy jednak opiekę św. Stanisława Kostki nad nami, podobnie jak Matki Bożej, świętych Janów (na Lateranie) św. Saby, św. Praksedy, św. Klemensa i innych, których miejsca kultu nawiedziliśmy.

Każdego dnia celebrowaliśmy eucharystię w innym miejscu: w Kurii, w Il Gesu, w kaplicy św. Ignacego, w bazylice św. Praksedy, w kaplicy domu jezuitów na Via Penitenzieri. Na zwiedzanie przeznaczaliśmy czas od południa do wieczora. Sami przygotowywaliśmy sobie posiłki. Kończyliśmy dzień dzieląc się najważniejszymi doświadczeniami, wspólną modlitwą i dłuższe lub krótsze „nocne Polaków rozmowy”.

Zwieńczeniem zamierzonym i oczekiwanym z niecierpliwością było spotkanie z WŻCH w Rzymie w Sekretariacie Światowej WŻCH. Doświadczyliśmy bardzo serdecznego przyjęcia, zwiedziliśmy pomieszczenia Sekretariatu, poznaliśmy osoby z Zarządu Głównego, razem braliśmy udział we Mszy św. w kaplicy pięknie ozdobionej mozaikami o. Marco Rupnika SJ, a potem w agapie. Bardzo dobre towarzystwo, włoskie jedzenie, woda (sic!) i wino sprzyjały rozmowom, nawet na migi. Doświadczyliśmy w tym spotkaniu duchowej jedności i przyjaźni, o której wcześniej tylko czytaliśmy i marzyliśmy. Pamięć tego wydarzenia będzie jeszcze długo w nas żyła, podobnie jak u naszych włoskich (i nie tylko) przyjaciół, którzy po spotkaniu przysłali nam SMS-y wyrażające takie same odczucia.

Zdaliśmy sobie sprawę, że wyruszyliśmy w wigilię wspomnienia Matki Bożej w sobotę. Św. Ignacy wyruszając w drogę czy odprawiając współbraci na misje, czynił to także przed obrazem Matki Bożej Patronki Drogi. Wróciliśmy 3 maja, czyli także w Jej święto. Opatrzność Boża pozwoliła nam w międzyczasie, czekając na autobus do Białegostoku, odprawić Mszę św. w Godzinie miłosierdzia …w kaplicy modlińskiego lotniska.

Jak dla św. Ignacego i Towarzyszy, Pan był i dla nas bardzo łaskawy w Rzymie

WŻCH35Białystok

Białystok, 4.05.2018 r.

*Patrz artykuł w archiwum strony pt. „Jak Ignacy WŻCH w Białymstoku nawiedził”