PIELGRZYMKA DO RZYMU, A MOJE DOŚWIADCZENIE WSPÓLNOTY

W WŻCH jestem od 2 lat. Jednym z moich ostatnich wspólnotowych doświadczeń była pielgrzymka do Rzymu w roku Jubileuszowym 35-lecia WŻCH w Białymstoku, szlakiem miejsc ignacjańskich. Mam przekonanie o szczególnym działaniu Pana Boga zwłaszcza wtedy, kiedy człowiek podejmuje trud pielgrzymowania, a to, co najważniejsze, dokonuje się w drodze. Jest to też czas, kiedy doświadczamy wyjątkowej wspólnoty ludzi, którzy razem podejmują to wyzwanie.

Siła wspólnoty w pielgrzymce jest niesamowita. Mogłam się o tym przekonać jeszcze przed pielgrzymką, kiedy to Marzenka zadbała o zakup biletów oraz naszą odprawę. O. Henryk  (opiekun całej 14-osobowej grupy) zatroszczył się o miejsce naszego zakwaterowania, opracował szczegółowy plan pielgrzymki i zadbał o bezpieczne dotarcie na miejsce (mimo później pory).

Wspólne pokoje z piętrowymi łóżkami, kuchnia oraz duża jadalnia były miejscem codziennego przebywania razem oraz dzielenia się życiem. Nowe okoliczności wymagały od nas dyscypliny wewnętrznej i wykazania się sprawnością organizacyjną. Każdy bardzo szybko znalazł swoje miejsce w grupie i podjął się nowych zadań. Stworzył się zatem zespół odpowiedzialny za planowanie posiłków, zakupy i gotowanie (również z udziałem mężczyzn). Kilka osób bardzo sprawnie nakrywało do stołu i sprzątało po naszych posiłkach. O.Henryk wraz z Jolą opracowywali szczegółowy plan naszych wypraw, a kronikarz skrupulatnie to zapisywał. Nasze codzienne pielgrzymowanie rozpoczynało się i kończyło modlitwą, którą prowadził Krzyś, nie pomijając wspólnej Eucharystii, którą odprawiał w różnych miejscach o. Henryk. To wszystko łączyło nas w całkiem zgrany zespół.

Trud i radość pielgrzymowania do zaplanowanych miejsc, stały się źródłem poznawania również siebie nawzajem poprzez wspólne rozmowy w drodze (nie wyłączając „nocnych Polaków rozmów”); nie zabrakło nam w tym wszystkim poczucia humoru.

Podczas każdej pielgrzymki dzieją się rzeczy, których nie można do końca przewidzieć i zaplanować. W obliczu pojawiających się trudności doświadczaliśmy ogromnej troski
o. Henryka oraz uczyliśmy się wspólnie stawiać czoła nowym sytuacjom np. przemieszczanie się metrem.

Zaplanowane spotkanie z Jezuitami (Kuria Generalna, Radio Watykańskie, Uniwersytet Gregoriański) wzmocniło w nas poczucie jedności oraz wdzięczności za poświęcony czas. Zwieńczeniem naszej pielgrzymki było spotkanie z WŻCH w Rzymie. Wspólna Eucharystia (włosko-polska) z czytaniami i śpiewem w obu językach na długo pozostanie w naszych sercach. Choć dzielą nas różnice kulturowe, łączył nas jeden duch. Kolacja we włoskim stylu, przygotowana przez naszych braci w wierze, była ostatnim akcentem tego wieczoru. Mimo barier językowych udało się nam wspólnie zaśpiewać pieśń „Czarna Madonna” w hołdzie naszej wspólnej Matce. Spojrzenie na pielgrzymkę zmienia się po osobistym doświadczeniu, jakim jest niezapomniana wspólnota, gdyż czuje się w niej siłę modlitwy, wspólnego śpiewu oraz radość rodzącą się po każdym wspólnie przeżytym dniu.

Marzena

Białystok, 17.05.2018 r.