NALEŚNIKI NA PRZYSTANKU

Nie, nie będzie o spóźnieniach, niecierpliwym czekaniu, ani o kłótni, o tłoku, nawet nie o rozmowie ale o… niebieskiej torbie. Należy do Danusi. Niczym specjalnym się nie wyróżnia. Taka użyteczna rzecz, gdy trzeba coś większego przenieść. Tym razem towarzyszyła jej na spotkanie poniedziałkowe naszej wspólnoty. W wakacje nie mamy spotkań w grupach. Jesteśmy za bardzo „rozporoszeni”. Jedni są na wakacjach sami bądź z rodziną, inni na rekolekcjach, jeszcze inni prowadzą remonty albo bawią wnuki. Jeden zwyczaj niezależnie od pory roku jest jednak zawsze zachowany. Każdy coś przynosi na spotkanie dla innych. 

Tym razem Danusia postanowiła poczęstować wszystkich pysznymi naleśnikami z serem i rodzynkami. 

Dopiero jadąc w autobusie po pół godzinie spostrzegła, że torba z naleśnikami została, a gdzie?  na przystanku…

Odnaleźliśmy ją nienaruszoną na tym samym miejscu po kolejnych 15 minutach. Nikt jej nie zabrał, ani nie wyrzucił, a nawet nie przestawił. Stała tam, gdzie została postawiona. Gdy Danusia wysiadła z samochodu na przystanku i podbiegła by ją zabrać, dwie panie siedzące obok nawet nie drgnęły. Jedna podniosła oczy z nad telefonu, druga z nad książki i tylko się uśmiechnęły. Dużo więcej śmiechu było we wspólnocie, gdy niebieska torba z naleśnikami została uroczyście wniesiona na miejsce spotkań. Smakowały wyśmienicie. Jakże by inaczej. Zostały przecież przyrządzone z miłością i otoczone uczciwością.

WŻCH35Białystok

Białystok, 13.08.2018 r.