MOŻE WARTO

Pośpiech wkradł się nawet w najpiękniejsze przeżycia zimy – w doświadczenie ośnieżonych pól, lasów, stawów, gór, domów. W doświadczenie śniegu. Godzinami jedziemy (albo stoimy w drodze w kolejkach) w góry. Szybko wjeżdżamy na szczyt. Szybko zjeżdżamy. Wracamy na stok… Przecież zapłaciliśmy. Czas jest ograniczony. Zaraz trzeba wracać. Co powiemy rodzinie i znajomym? Że włóczyliśmy się pomiędzy ośnieżonymi drzewami, nie zjeżdżając, nie szusując, ale… No, właśnie.

Zima, to piękny czas do nauczenia się kontemplacji, to czas doświadczenia radości życia w świetle. Nie trzeba od razu wyrzucać nart, walczyć z wyciągami.

Może warto tylko zatrzymać się i … poszukać Boga w śniegu.

W cudownym wydarzeniu wody spadającej na ziemię w postaci nieskazitelnie czystego, białego śniegu (oczywiście nie w mieście, gdzie poziom smogu przekracza wszelkie normy). W niebywałym pięknie i różnorodności jego płatków.

W hojności ziemi, która „daje” z siebie to, co jest jej życiem – wodę, a w zamian otrzymuje ją na powrót, obficie i pięknie przybraną.

W cieple, które śnieg zapewnia drobnym roślinom, chroniąc je przed skutkami mrozu. W drzewach ustrojonych białym śnieżnym pierzem.

W bogactwie śladów na śniegu. W miłosiernych znakach troski człowieka  rozstawiających karmniki dla ptaków i zwierząt - tych małych i tych dużych. W radości dzieci zjeżdżających z górki na sankach. W radosnym dzwonieniu (tu i owdzie jeszcze nie zapomnianych) dzwoneczków uwieszonych na uprzęży koni ciągnących kuligowe sanie. W smaku kiełbasek z ogniska rozpalonym na białym obrusie przykrywającym polanę. W rewii narciarskiej mody. Może warto poszukać Boga w … śniegu.

WŻCH Magnificat

Białystok, 24.1.2019 r.