DZIĘKOWAĆ NADE WSZYSTKO

Na adoracji było mi bardzo trudno. Czułam się, jak na pustyni. Myśli nie miały przy czym się zatrzymać. Nawet uczucia wyschły. Czas płynął, ale jakoś tak coraz wolniej. Zaczęłam powtarzać: „Panie, bądź miłościw grzesznej duszy mojej!”. Powtarzałam te słowa nieprzerwanie, jednak i to nie pomogło. W pewnym momencie usłyszałam w sobie pytanie: „Dlaczego się tak katujesz?”
Na co ja: „A co mam czynić?” - „Wielbić mnie i dziękować” – usłyszałam.
Wówczas, jakby opadła zasłona. Wszystko stało się powodem do dziękczynienia: skrzypienie ławki, pochylenie głowy osoby przede mną i dźwięk syreny karetki pogotowia za oknem.

Poczułam jak WSZYSTKO staje się dziękczynieniem, jak cała moja dusza dziękuje i napełnia się niewypowiedzianą radością.

 Rekolektantka
      Białystok, 25.3.2019