LIST OD INKI

Jolu, za Twoim pośrednictwem składam członkom białostockiej wspólnoty oraz, last but not least, Ojcu Henrykowi moje najserdeczniejsze podziękowania za to, że mogliśmy wziąć udział w Waszej części wspólnotowego jubileuszu.

Dziękuję za trud, jaki włożyliście w organizacje spotkania i niezwykłą atmosferę rodzinnej bliskości, którą udało się Wam stworzyć.

Dzięki Wam mogłam zachwycić się pięknem Podlasia, urokiem Białegostoku i smakami podlaskiej kuchni.

To, że za Waszą przyczyną znalazłam się w Sokółce, ktoś mógłby nazwać przypadkiem, jednak dla mnie to jeden z cudów, którymi Bóg zaskakuje - dar niespodziewany, niewyproszony, a jednak zmieniający jakąś cząstkę serca. Jestem Wam taka wdzięczna, że aż trudno to wyrazić, sama pewnie nigdy bym tam nie trafiła, bo przecież nigdy tego nie planowałam. To Sanktuarium jest niesamowitym miejscem. Czas się tam dla mnie zatrzymał, świat stanął, nawet kolory się zmieniły, jakby widziane przez złote filtry. Miałam wrażenie, że nagle wszystko znalazło się na właściwym miejscu. W takiej chwili czuje się, że Królestwo Boże naprawdę „już tu jest” i wszyscy, razem, w nim jesteśmy. A ja nawet w tej chwili czuję wyjątkowość tamtej chwili.

Nigdy również nie zapomnę tego głębokiego doświadczenia więzi, jaka łączy członków WŻCh. Tym bardziej, że codziennie patrzę na obrazek, który dostałam od Sylwii.

Bardzo, bardzo Wam za wszystko dziękuję!

Do zobaczenia

Inka Bestry, Kalisz, 06.04.2019