U JOLI I ANDRZEJA

U Joli i Andrzeja jest pięknie. Trochę jak w bajkach. Po przekroczeniu bramy wjazdowej prowadzącej na ich posesję, po lewej stronie znajduje się wejście do ich gościnnego domu; po prawej zaprasza ciszą i chłodem zaciszna altanka, wciśnięta w krzewy pod rozłożystym świerkiem. W głąb podwórza ciagnie się długi pas starannie przystrzyżonej trawy. Obie jego strony są obsadzone gęsto dziesiątkami przeróżnych, kolorowo kwitnących kwiatów i krzewów. Wszystko tu rośnie, pnie się do góry, kwitnie i…pachnie. Na końcu ogrodu stoją dwie stare, rozłożyste jabłonie. W ich cieniu ustawiono stoły, stołki i ławki zrobione z desek opartych na nieporąbanych pniakach kominkowego drewna. Wokoło czuć zapach świeżo skoszonej, rozgrzanej słońcem trawy, woń kwiatów, ziół i iglaków. To właśnie tu, z dala od ulicy, w tym sielankowym zakątku Grabówki zebraliśmy się, aby razem, we wspólnocie zakończyć Uroczystość Zesłania Ducha Świętego.

Darów nie zabrakło. Zarówno tych duchowych, których każdy mógł zaczerpnąć od wigilii do dziś tyle, na ile mu pozwoliło otwarte serce. jak i tych materialnych. Te ostatnie przygotowali Jola z Andrzejem, inne przynieśli ze sobą wspólnotowicze. Z racji ograniczonego miejsca, a także aby nie drażnić podniebienia czytelników, opuścimy bardziej szczegółowe opisy tego, czym się tam raczyliśmy.

Każde wspólnotowe wyjście odkrywa jakieś nieznane talenty. Tym razem ujawniły się wśród nas talenty piłkarskie. Jeśli chodzi o mężczyzn, to nic nowego, ale to, że nasza Mirka dzielnie dotrzymywała im pola, zdumiało i ubawiło wszystkich. Podobnie jak talent komentatorski jednego z naszych zawodników, który twierdził w pewnym momencie, że nie wie, co kopie, piłkę czy swój zwisający brzuch. Na szczęście nie trzeba było wzywać karetki pogotowia ani do zawodników, ani do rozbawionych kibiców.

O zakończeniu spotkania zdecydowała siła trzecia – komary.

Dziękujemy, Jolu i Andrzeju, za zaproszenie do baśniowego ogrodu i serdeczne przyjęcie, a Panu Bogu i sobie dziękujemy za pięknie spędzony czas. Na szczęście nie wszystko, co dobre, się kończy. Przed nami wyjazd na jubileusz lubelskiej WŻCH oraz imieniny Małgosi, Joli i Danusi.

WŻCH Magnificat, Białystok, 10. 6. 2019