ZBIERAJĄC DYNIE

Moja przyjaciółka z pracy zaprosiła mnie do siebie na weekend. Potrzebowała pomocy a jednocześnie chciała sprawić mi przyjemność. Nic nas tak przecież nie relaksuje, jak przebywanie na łonie natury wśród przyjaciół i przy zajęciu, które podnosi człowieka na duchu - a zajęcie istotnie było niezwykłe. Zbierałyśmy dynie. Było ich na działce całe mnóstwo, dynie były różnej wielkości i koloru: duże i bardzo duże, zielone, żółte i bladoróżowe. Takie, które można podnieść jedną ręką i takie, z którymi trudno sobie poradzić dwoma. To, jak jest ich wiele i jak są piękne, okazało się dopiero, gdy zebrałyśmy je w jednym miejscu. Podobnie jest w życiu duchowym. Uczy tego dobitnie św. Ignacy w codziennym rachunku sumienia. Dopiero, gdy zbierzesz wszystkie ważniejsze wydarzenia i poruszenia dnia, możesz właściwie ocenić, jak zostałeś bogato obdarowany, ile posiadasz, jakiej jakości jest to co posiadasz i czy możesz albo powinieneś się podzielić. No i wtedy zazwyczaj odkrywasz, kto jest Twoim przyjacielem i jak dobrze jest mieć przyjaciół..

Ania G., WŻCH Magnificat
Białystok, 29.09.2019 r.

 

PS. Zupa z dyni z dodatkiem zacierki to prawdziwy hit. Polecam. Informacje u naszej koordynatorki Joli.