Rozmowa Edmunda z Ignacym

o. Tomasz Rostworowski TJ

Rozmowa Edmunda z Ignacym
(Napisana 6 - 13.VIII.1973 podczas rekolekcji w Pleszewie)

Raz w rajskich ogrodach spacerując powoli
Napotkał imć Edmund Ignacego z Loyoli.
Edmund – laik, lecz z brodą (nigdy jej nie golił)
Ignacy – łysy, z laską, w starej aureoli.
Powiedz mi – zaczął Edmund – Arcyjezuito,
Co się dzieje na ziemi z tą naszą „elitą”?
„Pełno wszędzie „pasierbic” – no, a gdzie są „córki”?
„Wybrańcy” uciekają – mnożą się „wybiórki”.
Pełno wszędzie „pasierbic” – no, a gdzie są „córki”?
Sobór wprawdzie zarządził zbawienne reformy,
Dość chyba eksperymentów – czas wrócić do normy!
Ale jak? Wam to łatwo: Wy z chytrością węża
zmieniacie maski i stroje – to cecha waszego oręża.
Ale my „gołębice”, gdy zaczniemy sztuczki,
Przykracanie sukienek, loczki i peruczki,
Świat wykryje komedię – zadrwi z Ewangelii,
Radź więc, święty Ignacy, by się z nas nie śmiali!
Święty Ignacy na to: Cny Zakonodawco,
Widać zaraz, że jesteś dusz kobiecych znawcą!
(Ja, chcąc unikać kobiet, zakon założyłem męski
i mimo to niejednej doczekałem klęski).
Jedno wiem, że w połowie dwudziestego wieku
Natura ludzka się nie zmieniła w człowieku
I Ewangelia także nic się nie zmieniła,
W niej to dla nas ratunek, pociecha i siła!
I szatan się nie zmienił, gra słodkiego szwagra,
a ludzie dają się zwieść: tańczą, jak on zagra!
Oj, to prawda, mój Ojcze, rzecze Bojanowski,
nawet w życiu zakonnym przysparza to troski!
Są siostry, co idą w modnych teologów ślady:
Głoszą, że nie ma piekła, nie trzeba spowiedzi,
Krzyż to symbol, a w niebo fajna droga wiedzie…
Wystarczy mocno ufać, krzyczeć: Alleluja!
Mówić wciąż o miłości – raj sam zapanuje…
Żebyś wiedział, co plotą moi Jezuici,
tobyś, jak ja, ołysiał… Lecz nie w ciemię bici
krytykują mądrali, dialog się rozwija,
wióry lecą – a szczerość sprawie prawdy sprzyja
I choć trup pada gęsto, odchodzą uparci,
a dotrzymują pola pokorni i zwarci,
którym nie imię własne, lecz Boże przyświeca,
jestem pewien, że łaska bohaterów wznieca
i że Kościół z kryzysu wyjdzie odnowiony…
A kobiety? Rzekł Edmund zaniepokojony…
One mają z natury dar niekonsekwencji
połączony z tendencją do kochania więcej.
Dlatego gdy na serio wejdą w służbę Maryi,
ominą Scyllę zdrady, Charybdę awarii
i pod niezmiennym tchnieniem wciąż twórczego Ducha
odrzucą żądze rządów i zapragną słuchać.
A więc, dodał Ignacy, ze mnie optymista,
Bo gdy śmiecie odpadną, a intencja czysta
Ogarnie Służebniczki – no i Jezuitów,
to rad dla się zapragną – nie dla troglodytów,
w Krzyżu dojrzą nie symbol, ale i postulat,
ideałem – robota, a nie program stu lat,
Jezusa nie zabraknie wśród sióstr i wśród księży,
szatan ze wstydem pierzchnie, a miłość zwycięży.

Z listów o. T. Rostworowskiego

 

Od lewej: bł. Edmund Bojanowski (założyciel Służebniczek NMP Niepokalanie Poczętej, św. Ignacy Loyola, założyciel Jezuitów, o. Tomasz Rostworowski ( jezuita)

                                                                                                                                                                                                                              Opr. Leonardo