POŻAR W BIEBRZAŃSKIM PARKU NARODOWYM

Pożar w Biebrzańskim Parku Narodowym przeraża ze względu na swój rozmiar. Musimy sobie uświadomić, że byłoby jeszcze gorzej, gdyby zapalił się torf.Wówczas katastrofa ekologiczna dotknęłaby nas w  znacznie szerszych rozmiarach. Z chwilą zapalenia się torfu, sytuacja jest o tyle dramatyczna, że może on się tlić tygodniami, a nawet miesiącami wiele metrów pod ziemią, nie dając większych oznak na zewnątrz.  Przykładem takiej sytuacji był pożar, który wybuchł w 1992 roku niedaleko Ostrołęki.   Z czasem gleba coraz bardziej czerniała, tworzyły się osuwiska, a potężne drzewa nagle  zapadały się pod ziemię.

Z wnętrza  zaś wystrzelał w górę słup ognia.  Tak wygląda najgorszy scenariusz. Pozytywem tej obecnej sytuacji jest fakt, iż teraz tego nie zaobserwowano.  

System hydrologiczny bagien, jest więc zachowany. Wszyscy w całej Polsce z utęsknieniem czekamy na deszcz. Wiadomo bowiem,  że jak spadnie, to bagna momentalnie odżyją i się zazielenią. Ptaki przystąpią do drugich lęgów, a zwierzęta powrócą na swoje rodzime miejsca. Przyroda po raz kolejny sama sobie z wszystkim poradzi  pod warunkiem, że nie będziemy jej w tym przeszkadzali.  Niestety uważamy siebie za specjalistów i wtrącamy swoje niepotrzebne „trzy grosze” tam, gdzie nie powinniśmy tego robić.  Znacznym tego przykładem jest fakt, iż parę lat temu, na terenie otuliny – osuszono łąki, wykopując rowy melioracyjne. Niestety, po niedługim czasie wybuchł niekontrolowany pożar, który zniszczył ogromne obszary. Wówczas przyroda również sama się obroniła. Takich przykładów można podawać bez „miary”.  Pomimo tego My – ludzie niczego się nie nauczyliśmy.  Nadal strzelamy do bobrów, które w naturalny sposób zatrzymują wodę, poprzez budowę przepływowych kanałów i tam. Dla własnego „widzi mi się”, na siłę zmieniamy przyrodę, chcąc ją sobie całkowicie podporządkować.

Nie umiemy szanować tego, co nam powierzono i co otrzymaliśmy w darze.

Z ostatnich doniesień wynika, że pożar w Biebrzańskim Parku Narodowym jest wynikiem podpalenia. Możliwe, że ponownie  ktoś bezmyślnie wypalał łąkę, rzucił niedopałek, zostawił pustą butelkę …  To wszystko wystarczy  by zaprószyć ogień, a wiatr i susza zrobiły resztę.

Patrząc na całą tą tragedię, być może u niejednego z Nas pojawi się  jakakolwiek  refleksja. Oby tak było na przyszłość!  Szkoda tylko, że wysoką  cenę poniosła za to natura, ale i ludzie: strażacy, wolontariusze – poświęcając swoje zdrowie i narażając własne życie.

 Kochani ! apeluję , gdy staniecie do modlitwy , proście o deszcz, bo cała Polska  może  zapłonąć jak nasze wspaniałe  biebrzańskie łąki.

                                                                                     Sylwia Szliserman

Zdjęcia udostępnił AFRP

 

 Białystok 26.IV.2020