HASŁO TEGOROCZNYCH REKOLEKCJI IGNACJAŃSKICH W ŻYCIU CODZIENNYM I .......PANDEMIA

Kiedy rozpoczynały  się   Rekolekcje  Ignacjańskie w Życiu Codziennym, jedno z ważniejszych wydarzeń dla WŻCh,  świat wydawał się taki stabilny. Życie toczyło się w swoich ustalonych torach. Gdzieś  jakieś niepokoje, wojny, kataklizmy…ale to tak daleko. Kłopoty, codzienność, to co mnie otacza,  są znajome … ,,oswojone”… Każdego dnia zmagam się ze swoimi upadkami, potknięciami… Mam wątpliwości  czy wszystko, co robię, podoba się Bogu? Tak bardzo chcę  Mu się podobać … Zasłużyć na nagrodę…         

Tak minął  I tydzień.

W pewnym momencie   zaczęło być dość nerwowo, bo  spostrzegłam, że sytuacja na świecie  zmieniła się … świat się zmienił. Z każdej strony docierały  niepokojące informacje. Wsłuchałam się  jednak w tegoroczne hasło  rekolekcji: „Nie bój się, bo Ja jestem Pan Bóg Twój" i  zobaczyłam wyraźnie: Bóg mówi do mnie!  Bóg mówi do nas! Miałam wrażenie, że otworzyły mi  się oczy a w sercu  wybrzmiała seria pytań: Jaka jest moja wiara ? Czy ufam Bogu? Czy pokładam w Nim  nadzieję ? Czy rozmawiam poważnie o tym, co mnie spotyka? Co dobrego robię ?Jak opiekuję się tym, co mi ofiarowano?

Nadszedł  kolejny tydzień a wraz z nim  odizolowanie,  nakazy i przepisy stanu epidemii, które  miały spowodować, że koronowirus COVID-19  nie będzie się tak szybko przenosił z człowieka na człowieka. We Włoszech… zbyt późno rozpoznano zagrożenie. Straszna ilość zgonów z  tendencją  zwyżkową.  Przejmujące sceny z opustoszałych miejsc, które pamiętam jako wspaniałe atrakcje turystyczne …  Papież idący w strugach deszczu przez pusty plac Św. Piotra….

W Polsce  także wzrosła ilość zachorowań… nie możemy chodzić  do kościoła… komunię przyjmujemy duchowo…. W sytuacji  zagrożenia zwykle rośnie napięcie emocjonalne,  ja czułam pokój. Usłyszałam i wciąż  słyszę słowa otuchy: NIE BÓJ SIĘ, BO JA JESTEM, PAN BÓG TWÓJ…

Panie Boże, dałeś mi ten czas nie po to, bym  zapętliła się w lęku, nie po to, by strach i rozpacz stały się  wielkimi bożkami , które zasłonią Ciebie. Ten czas… dostałam i jest on błogosławionym czasem…chwilą na przestrzeni dziejów ludzkości, której nieustannie towarzyszysz i błogosławisz. Zatrzymałeś  wszystkich i wszystko, zatrzymałeś cały świat. Otrzymałam ten  czas na zastanowienie : Dokąd tak pędzę? Co jest ważne? Jakie są nasze wzajemne relacje w rodzinie? Czy widzę piękno otaczającego mnie świata? Czy  słyszę jak ptaki śpiewają? Czy  widzę ,  ze z wiosną rodzi się  nowe życie….                                                          Jak dobrze jest… spotkać się z bliskimi. Nie doceniałam tego w pełni, takie to było normalne. Teraz widzę, że piękno tych chwil umykało mi. Dostałam ,,czas ucisku”, ale nie po to, by mnie pogłębić w smutku i bezsilności. Ten ucisk zrobił miejsce Tobie – MOJEMU BOGU !  Mogłam się zatrzymać na modlitwie, rozmowie, zobaczyć, co jest w moim sercu.  Panie Boże, dałeś mi ,,Błogosławiony Czas”, chociaż  trudny … dla wielu bolesny i smutny. Jednak TY JESTEŚ  i wspierasz!!! Dziękuję.

                                                                                             Sylwia Szliserman

Białystok, 28.04.2020 r.