Franz Jalics SJ

KONTEMPLACYJNA FAZA IGNACJAŃSKICH ĆWICZEŃ DUCHOWYCH


W: Przyjąć miłość i we wszystkim miłować, wyd. WAM, Kraków 2008, s. 199- 218



    Poszukiwanie1 kontemplatywnych form modlitwy stało się dzisiaj znakiem czasu. Wielu ludzi tęskni za kontemplacją, a gdy ich tęsknota nie znajduje żadnego zaspokojenia w Kościele, zwra­cają się w swoich poszukiwaniach do religii wschodnich. W cza­sach Ignacego było inaczej. Czyż nie jest wspaniałe, że Ignacy w książeczce Ćwiczeń, w zwięzły i jasny sposób, rozwinął swego rodzaju wprowadzenie do modlitwy kontemplatywnej?

    Mój sposób dawania Ćwiczeń opisałem w książce, którą opu­blikowałem przed ośmioma laty2. W książce tej starałem się uni­kać wszystkiego, co mogłoby sprawić, że czytelnik nie znający Ćwiczeń duchowych poczułby się nieswojo. Niniejszy artykuł powstał z konieczności ukazania, w jakiej relacji pozostają moje kontemplatywne rekolekcje do Ćwiczeń Ignacego. Ograniczę się do książeczki Ćwiczeń oraz literackiego rozumienia jej tekstu. [...]

Całościowa koncepcja ignacjańskich Ćwiczeń


Trzy duchowe poziomy

    Ignacy w książeczce Ćwiczeń pracuje na trzech duchowych poziomach, które się od siebie jasno odróżniają, ale zarazem na­wzajem na sobie budują. Ignacy zwraca się na tych poziomach do ludzi, którzy znajdują się w całkiem różnych sytuacjach ducho­wych. Z tego powodu są oni za każdym razem inaczej dyspono­wani i w związku z tym trzeba do nich za każdym razem inaczej podejść. Także ich sposoby modlenia i treść ich modlitwy są róż­ne. Stosownie do tego muszą oni być prowadzeni według innych reguł. Na każdym poziomie człowiek obchodzi się inaczej rów­nież z Pismem Świętym. Inaczej też przebiegają procesy dokony­wania wyboru, dlatego muszą być one odpowiednio przeprowa­dzone. Wreszcie także perspektywy, z którymi na końcu rekolek­cji Ignacy wprowadza rekolektantów w codzienność, są odmienne. Te trzy poziomy odpowiadają klasycznemu podziałowi życia du­chowego na vida purgativa, vida illuminativa i vida unitiva (dro­gę oczyszczenia, drogę oświecenia i drogę zjednoczenia; por. CD 10). Te pojęcia już w czasach Ignacego były używane na ozna­czenie podstawowych faz życia duchowego. Przyglądnijmy się poszczególnym poziomom.

Droga oczyszczenia

    Pierwszy poziom to vida purgativa. Wyrażenie to w czasach Ignacego odnosiło się do stanu ludzi, którzy żyli w mniej lub bar­dziej ciężkich grzechach. Ignacy odsyła ich na pierwszy tydzień [...]. Są oni scharakteryzowani jako: „niedoświadczeni w ducho­wych rzeczach", „grubo i otwarcie kuszeni" (CD 9) i jako idący „od grzechu ciężkiego do grzechu ciężkiego" (CD 314). Więk­szość ludzi w tym stanie nie jest zainteresowana rekolekcjami. Jeśli zostaną przekonani do wzięcia udziału w Ćwiczeniach - jak nie­którzy książęta i urzędnicy kościelni w czasach św. Ignacego - najczęściej są oni w stanie pojąć tylko rozumowe argumenty. Sposobem modlitwy na drodze oczyszczenia jest rozważanie (consideratió). Treściowo pojawiają się tutaj co prawda elementy Ob­jawienia, jak grzech i piekło - nie przedkłada się jednak rekolektantowi żadnych tekstów z Biblii. Co do tego wskazówki Ignace­go są jasne: w pierwszym tygodniu nie ma żadnego rozważania Pisma Świętego. Ludzie znajdujący się na vida purgativa nie są jeszcze do tego przygotowani i usposobieni. Dla pierwszego po­ziomu duchowego Ignacy daje reguły rozeznawania duchów (CD 314-327). Są one odpowiednie dla ludzi, którzy przechodzą w swo­im życiu od „grzechu śmiertelnego do grzechu śmiertelnego". Reguły te używa się tylko w przypadku ludzi, którzy rzeczywi­ście znajdują się w pierwszym tygodniu. Na etapie vida purgativa nie wprowadza się rekolektantów w proces podejmowania decy­zji (por. CD 18, 11). To, co należy rozstrzygnąć, jest jasne: uwol­nić się od grzechów śmiertelnych.

    Typowa forma dawania rekolekcji pierwszego tygodnia to głów­nie misje ludowe. Są one oferowane ludziom, którzy Pisma Świę­tego zazwyczaj nie biorą do ręki, nie mają czasu na bardziej za­awansowane pogłębienie życia duchowego, a jednocześnie nazy­wają siebie chrześcijanami. Ignacy przewiduje, że często rekolek­cje u takich osób będą się kończyły wraz z pierwszym tygodniem (por. CD 18). Pozwala on rekolektantom wrócić do codzienności, dając im do praktykowania pierwszy sposób modlitwy, którego treścią jest na przykład dziesięć przykazań czy grzechy śmiertel­ne. Nie ma tu jednak zalecenia, aby rozważać Pismo Święte (por. CD 238-248).

Droga oświecenia

    Na tym poziomie znajdują się osoby wykazujące zdolności i za­interesowanie tym, aby od tego, co dobre, przechodzić do lepsze­go (por. CD 315). Inaczej mówiąc, to ludzie, którzy idą drogą cnót. Z nimi można rozmawiać o „sprawach bardziej delikatnych i wzniosłych" (CD 9). Takim osobom Jezus Chrystus jest ukazy­wany jako Król Odwieczny. Oni pogłębiają swoją modlitwę po­przez rozważanie fragmentów Pisma Świętego odnoszących się do życia Jezusa i w ten sposób wprowadzeni są do naśladowania Chrystusa. Drugi duchowy poziom obejmuje ćwiczenia od roz­ważania O wołaniu Króla po kontemplację O Wniebowstąpieniu (por. CD 91-229; 261-362). Ten poziom ma też własne reguły ro­zeznawania duchów (por. CD 228-236). Ponieważ chodzi tu o pój­ście za Jezusem, podejmowanie decyzji odgrywa ważną rolę. Pro­cesy wyboru będą podejmowane poprzez rozmyślanie, rozezna­wanie, przez skupienie uwagi na pocieszeniach i strapieniach. Dla ludzi, którzy rekolekcje kończą na tym poziomie, Ignacy przewi­duje drugi sposób modlitwy (por. CD 249-257).

Droga zjednoczenia

    Trzecim duchowym poziomem jest poziom kontemplacji - vida unitiva. Chodzi w nim o zjednoczenie z Bogiem i bezpośredniość w relacji do Niego (por. CD 15). Pomiędzy Stwórcą a Jego stwo­rzeniem nie powinno stać już nic, co ową bezpośredniość mogło­by zakłócić. Pomiędzy Stworzyciela a Jego stworzenie nie powinno się wkraść żadne „uprzednie odczucie lub poznanie jakiegokol­wiek przedmiotu", żaden inny „własny akt" (CD 330). Dochodzi tu do pełnego rozwinięcia zasady, że tak naprawdę nie liczy się ilość wiedzy (por. CD 2). Gdzież jest mniej wiedzy niż w czystym patrzeniu na Boskie Osoby?

    Bycie na trzecim, kontemplatywnym poziomie to czysta łaska. Człowiek nie może jej osiągnąć przy pomocy własnych sił. Bóg daje łaskę „bez przyczyny" temu, komu chce ją dać (por. CD 175; 330). Wynika stąd, że może On tej łaski udzielić nie tyko na trze­cim poziomie, ale także na pierwszym albo drugim. Jednakże czło­wiek może siebie dysponować i przygotować na przyjęcie tej ła­ski. Na tym właśnie polega różnica między drugim a trzecim po­ziomem. Trzeci poziom uczy, jak człowiek ma siebie bezpośrednio dysponować na przyjęcie tej łaski. Dokonuje się to z jednej strony przez stanie się pustym, przez opróżnienie się z duchowych dzia­łań, czyli z aktów myślenia, chcenia, czynności pamięci (por. CD 234); z drugiej strony, poprzez ukierunkowanie się na patrzenie wyłącznie na Boskie Osoby (por. CD 258).

    Kontemplacja dla uzyskania miłości jest Zasadą i Fundamen­tem drogi zjednoczenia. Tak jak medytacja O wołaniu Króla jest zasadą i fundamentem dla kontemplacji życia Jezusa, tak Kon­templacja dla uzyskania miłości jest zasadą i fundamentem dla trzeciego duchowego poziomu. [...] Ten fundament ukazuje dro­gę opróżniania się duszy z jej władz (memoria, intellectus, voluntas), aż do punktu, w którym pozostaje tylko prosta i radykalna miłość, do punktu, w którym to już więcej nie rekolektant żyje, ale Chrystus w nim (por. Ga 2, 20). Modlitwa w tym czasie jest jasno opisana przez trzeci sposób modlitwy (por. CD 258-260). Jest ona jedynie patrzeniem na boskie Osoby, z jednym słowem przy każdym oddechu, bez myśli, rozważań, porównań, bez zaj­mowania się smakowaniem i pocieszeniami.

    Na każdym z trzech poziomów można stosować modlitwę ust­ną albo podejmować rozmyślanie Pisma Świętego. Stąd modli­twy ustne mogą dać zewnętrzne ramy czasom modlitwy (por. CD 258). Jednakże to, co jest właściwe człowiekowi na drodze zjed­noczenia, to jedynie patrzenie i kochanie - tak jak specyfiką dro­gi oświecenia była kontemplacja Pisma Świętego, a cechą drogi oczyszczenia - rozważanie. „Wybór", czyli obejmująca całe ży­cie decyzja, na drodze zjednoczenia zostaje przygotowany poprzez to, że człowiek dysponuje się na pierwszy czas wyboru (por. CD 175). Praktyka pokazuje, że istnieje pewna pedagogia owego dys­ponowania się i zdarza się często, że rekolektanci dochodzą do decyzji, które wprawdzie niecałkowicie odpowiadają pierwsze­mu czasowi wyboru, jednakże są mu bardzo bliskie.

    Na podstawie tych rozważań możemy powiedzieć, że Ignacy prowadzi Ćwiczenia duchowe przez trzy nawzajem po sobie nastę­pujące duchowe poziomy, które odpowiadają klasycznemu podzia­łowi życia duchowego na: vida purgativa, vida illuminativa i vida unitiva. Z powyżej wyszczególnionych różnic można wysnuć wnio­sek, że człowiek rzadko przechodzi wszystkie trzy poziomy w jed­nej serii rekolekcji. Ponieważ każdy z tych poziomów odpowiada pewnemu dłużej trwającemu stanowi duszy, człowiek pozostaje najczęściej długie lata na nowo osiągniętym poziomie, do czasu, aż będzie gotowy do wprowadzenia na następny. Jeśli dana osoba bierze udział w corocznych rekolekcjach, odprawia je na tym po­ziomie, na którym się w danym okresie znajduje.

Klasyczne rekolekcje indywidualne

    Jeśli uświadomimy sobie całościowy zamysł książeczki Ćwi­czeń, stanie się dla nas jasne, że klasyczne rekolekcje indywidual­ne ograniczają się do drugiego poziomu, czyli do vida illuminativa. Nie poruszają się natomiast ani na pierwszym, ani na trzecim poziomie. Nie obejmują wielu możliwości zawartych w książecz­ce Ćwiczeń duchowych. Zrozumienie tego może nam wiele pomóc w wyjaśnieniu relacji pomiędzy indywidualnymi rekolek­cjami a rekolekcjami kontemplatywnymi. Przyjrzyjmy się temu dokładniej.

    W rekolekcjach indywidualnych nie daje się pierwszego tygo­dnia. Różne racje - jak się wydaje - przemawiają za takim podej­ściem. Po pierwsze, ludzie, których Ignacy wysłałby na pierwszy tydzień, na indywidualne rekolekcje, byliby w ogóle nie przyjęci, ponieważ są oni „w duchowych rzeczach jeszcze niedoświadczeni", „jasno i często kuszeni" (CD 9) i idą „od grzechu ciężkiego do grzechu ciężkiego" (CD 314). W rozmowach przed rekolek­cjami będą raczej indywidualne rekolekcje odradzane. Jeśli dana osoba byłaby zdolna według swoich „naturalnych możliwości poj­mowania" (CD 18), a prowadzący rekolekcje miałby wystarcza­jąco czasu, można taką osobę przygotować na właściwe rekolek­cje indywidualne przez weekendy modlitewne, dni skupienia czy inne sesje.

    Po drugie, uczestnikom indywidualnych rekolekcji raczej nie podaje się reguł rozeznawania duchów pierwszego tygodnia. Dla nich są przeznaczone reguły drugiego tygodnia (por. CD 314). Nie można z osobami, które od dłuższego czasu odprawiają co­roczne rekolekcje, obchodzić się przez na przykład dwa pierwsze dni rekolekcji jak z „wielkim grzesznikiem".

    Po trzecie, prowadzący indywidualne rekolekcje uczą, jako wyłączną metodę modlitwy podczas rekolekcji, kontemplowania fragmentów Pisma Świętego. Kontemplację można także stosować do pewnych tematów pierwszego tygodnia. Uczestnik pierw­szego tygodnia, tak jak on jest opisany przez Ignacego, nie otrzy­muje właściwie Pisma Świętego do ręki, ponieważ jest on jeszcze na to nieprzygotowany i można go „poruszyć" tylko poprzez ra­cje rozumowe. Rzeczywiście, prowadzący indywidualne rekolek­cje mają często tendencje zbyt silnego forsowania użycia Pisma Świętego w modlitwie - ważny znak tego, że poruszają się oni tylko na drugim poziomie. W pierwszym tygodniu Ignacy nie daje jednakże żadnej medytacji nad Biblią - można jednak tematy pierwszego tygodnia z wielkim pożytkiem zastosować dla osób znajdujących się na vida illuminativa (drugi poziom) jako wpro­wadzenia do medytacji O wołaniu Króla. Fakt ten jednak nie prze­sądza o tym, że rekolektanci przynależą do vida purgativa. Czy nie jest tak, że zapomina się, iż oczyszczenie jest stałym składni­kiem rekolekcji oraz trwałą strukturą życia duchowego każdego człowieka? Tak jak na pierwszym poziomie mamy do czynienia z oczyszczeniem z ciężkich grzechów, tak też w vida illuminativa dokonuje się oczyszczenie z mniejszych ciemnych stron, a na trze­cim - poziomie kontemplatywnym - oczyszczenie ducha.

    Indywidualne rekolekcje wykluczają trzeci poziom duchowy. Po pierwsze, w dużym stopniu pozostaje nierozpoznany fakt, że Ignacy w czwartej adnotacji (por. CD 4) daje trzeciemu sposobo­wi modlitwy status równouprawnionego ćwiczenia duchowego. Należy on do ignacjańskich Ćwiczeń duchowych tak samo jak kontemplacje życia Jezusa. Po drugie, daje się wprawdzie w in­dywidualnych rekolekcjach Kontemplację dla uzyskania miłości (por. CD 230-237), jednakże jej właściwy sens - rezygnacja z ak­tów myślenia, chcenia i przypominania sobie - jest ignorowany. Z tej kontemplacji zostaje zatem tylko pobożne ćwiczenie. Jej wła­ściwy sens - jako zasada i fundament dla następnego poziomu - zostaje nierozpoznany. Po trzecie, w indywidualnych rekolekcjach nie uczy się trzeciego sposobu modlitwy, opartego na prostym patrzeniu na Boskie Osoby, i nie jest on praktykowany. Po czwar­te, prawie w ogóle nie mówi się o pierwszym czasie wyboru. Jeśli przelotnie wspomina się o nim, nie podaje się żadnego środka, aby rekolektant mógł się dysponować na ten czas, a jest tak, ponieważ sens Kontemplacji dla uzyskana miłości i trzeci sposób modlitwy są jeszcze, niestety, niedostatecznie rozpoznane.

    Na podstawie tych argumentów uważam, że zwyczajne reko­lekcje indywidualne ograniczają się tylko do vida illuminativa. Nie obejmują wielu możliwości oferowanych przez Ćwiczenia duchowe. Ani pierwszy, ani drugi poziom nie jest w indywidual­nych rekolekcjach praktykowany. Nie można temu zaprzeczyć. Według Ignacego i jego zasady odnoszącej się do zastosowania książeczki Ćwiczeń, taki stan rzeczy jest poprawny i właściwy, co więcej - wart pochwały. Trzeba przyznać, że indywidualne reko­lekcje wspaniale ożywiły praktykę rekolekcyjną. Powstaje jednak pytanie, czy czasem niektórzy mistrzowie indywidualnych reko­lekcji - ograniczonych do drugiego poziomu - nie stawiają znaku równości pomiędzy tymi rekolekcjami a Ćwiczeniami duchowy­mi św. Ignacego z Loyoli? Jeśliby tak było, należy się obawiać, że ze swojego punktu widzenia tylko indywidualne rekolekcje będą uważali za właściwe rekolekcje ignacjańskie. Pierwszy tydzień i kontemplatywna faza rekolekcji nie będą przez nich uznawane za ignacjańskie.

    Po tym spojrzeniu na całościową koncepcje Ćwiczeń przygląd­nijmy się dokładniej temu, co Ignacy ma do powiedzenia odno­śnie do rekolekcji kontemplatywnych.

Trzy zasady i fundamenty

    Na początku Ćwiczeń - po Adnotacjach (por. CD 1-22), a przed pierwszym ćwiczeniem - Ignacy umieścił podstawowe zdanie i za­tytułował je Zasada i Fundament (por. CD 23). W nich podaje najpierw cel rekolekcji: „Człowiek został stworzony, aby Boga, naszego Pana, wielbił, okazywał Mu cześć i służył Mu - i dzięki temu zbawił duszę swoją". Po drugie, pokazuje on trudną drogę, czyli daje niełatwe zadanie, które do tego celu prowadzi: „Toteż musimy się stawać obojętnymi wobec wszystkich rzeczy stwo­rzonych, jeżeli to zostało pozostawione całkowicie swobodnej decyzji naszej wolnej woli, a nie zostało zakazane. Tak więc chodzi o to, byśmy ze swojej strony nie pragnęli bardziej zdrowia niż choroby, bogactwa niż ubóstwa, szacunku niż pogardy, życia dłu­giego niż krótkiego...". Po trzecie, jako odpowiedź na to zadanie, Ignacy proponuje ćwiczenia, które prowadzą do jego realizacji - Ćwiczenia duchowe. W swojej strukturze tworzą one pewną „szko­łę". Na początku mamy egzamin wstępny. Ignacy podaje cel, do którego chce w tej szkole doprowadzić, i objaśnia, czego trzeba się nauczyć. Chodzi tu o obojętność. To jest ów egzamin wstępny do ignacjańskiej szkoły. Kto nie chce dążyć do tego celu, nie po­trzebuje zdawać egzaminu. Kto cel rekolekcji już osiągnął, nie potrzebuje do tej szkoły uczęszczać. Szkolenie przez rekolekcje jest dla tych, którzy chcą dążyć do podanego celu, ale którzy go jeszcze nie osiągnęli. Jeśli więc uczeń wyraża chęć i zgodę, może zacząć odprawianie Ćwiczeń duchowych. To naturalny sposób po­stępowania, jeśli chce się kogoś do czegoś doprowadzić. Jest to też sposób postępowania Ignacego, który często stawiał sobie za cel uczenie ludzi prowadzenia lepszego życia [...].

    Kiedy jednak przyjrzymy się dokładnie, zauważymy, że Igna­cy ten sam sposób postępowania powtarza w książeczce Ćwiczeń także na etapach pośrednich rekolekcyjnej szkoły. Chodzi o mo­menty, w których chce on wprowadzić osobę na nowy poziom rekolekcji: z vida purgativa do vida illuminativa. Kiedy rekolektant jest na tyle dojrzały, aby wejść w drugi tydzień, Ignacy daje mu wielką wizję w rozważaniu O wołaniu Króla Przedwieczne­go. Pójście za Królem staje się nowym celem. Następnie w mo­dlitwie ofiarowania z tego rozmyślania podaje Ignacy zadanie, z pomocą którego rekolektant ma dojść do celu (por. CD 98). To nowy sposób rozmyślania - kontemplacja (contemplatio), która zastępuje rozważanie (consideratio), oraz nowe treści (tajemnice życia Jezusa) i wybór zamiast pojedynczych refleksji. Ten cząst­kowy cel przedstawia wspaniała wizja (por. CD 92-97), droga jest wyznaczona w modlitwie (por. CD 98), a następnie zostaje wpro­wadzony nowy styl w odprawianiu ćwiczeń (por. CD 101).

    Ignacy powtarza ten sposób postępowania także na innym eta­pie pośrednim - przy przejściu z drugiego na trzeci poziom. Daje on w wielkiej wizji - Kontemplacji dla uzyskania miłości – nowy cel: patrzeć na Boga w Jego dziełach (por. CD 234-237). Następ­nie w jednej z modlitw wskazuje drogę do tego celu i daje zada­nie: uspokoić wszystkie duchowe zdolności i trwać tylko na patrzeniu (por. CD 234). Podaje także nowy sposób modlitwy i no­wą treść modlitwy (CD 258). To wszystko prowadzi do następu­jących wniosków: tak jak ma się Zasada i Fundament do całych Ćwiczeń; tak jak ma się rozważanie O wołaniu Króla Przedwiecz­nego do drugiego poziomu, do vida illuminativa (kontemplacja życia Jezusa) - w ten sam sposób ma się Kontemplacja dla uzy­skania miłości do następnego poziomu - vida unitiva (poziom kontemplatywny).

Dwa różne zadania

    Na drugim poziomie, to jest od medytacji O wołaniu Króla Przedwiecznego do kontemplacji O Wniebowstąpieniu - zadanie polega na zrobieniu czegoś dla Chrystusa. Ignacy jasno pisze o tym w modlitwie zawartej w punktach do medytacji O wołaniu Króla. W Fundamencie dla trzeciego, czyli kontemplatywnego poziomu, daje on nowe zadanie, które istotnie różni się od wszystkich wcze­śniejszych. W medytacji o Chrystusie Królu czytamy: „Odwiecz­ny Panie wszystkich rzeczy! Oto przy Twej łaskawej pomocy ofia­ruję się w obliczu nieskończonej dobroci Twojej i przed chwaleb­ną Matką Twoją i wszystkimi świętymi dworu niebieskiego. Chcę i pragnę i taka jest moja dobrze przemyślana decyzja, byle to tyl­ko było ku lepszej służbie Tobie i większej Twojej chwale, że Cię będę naśladował w znoszeniu wszystkich zniewag, w pogardzie i całkowitym ubóstwie, tak rzeczywistym jak duchowym, jeżeli Twój najświętszy Majestat zechce mnie wybrać i przyjąć do ta­kiego rodzaju życia i stanu" (CD 98)3.

    Chodzi tu o ofiarowanie się i wyrażenie tego ofiarowania w po­stępowaniu i działaniu. Rekolektant ma, z pomocą łaski i pod warunkiem że Bóg go „chce wybrać i przyjąć", naśladować Chry­stusa. Ale chodzi tu o naśladowanie poprzez własną aktywność: „ja ofiaruję; ja chcę i pragnę; moja dobrze rozważona decyzja; w znoszeniu". W Kontemplacji dla uzyskania miłości znajduje­my natomiast nowe zadanie dla rekolektanta. Tutaj rekolektant nie powinien już niczego chcieć albo czynić. Winien teraz swoje zdolności oddać Bogu: nie powinie niczego obiecywać, aktywnie angażować się dla Boga, czegoś wykonywać albo coś wyświad­czać, lecz winien pozwolić, aby jego wewnętrzne uzdolnienia ule­gły wyciszeniu, tak aby Bóg przejął aktywność jego działania: „Zabierz, Panie, i przyjmij całą moją wolność, pamięć moją, mój rozum i całą moją wolę, wszystko, co mam i co posiadam. Ty mi to, Panie, dałeś, Tobie to zwracam. Wszystko jest Twoje. Rozpo­rządzaj tym według Twojej woli. Daj mi tylko miłość Twoją i ła­skę, a to mi wystarczy" (CD 234)4.

    Nie można tej różnicy przeoczyć. Zamiast: ,ja ofiaruję; ja chcę i pragnę; moja dobrze rozważona decyzja; w znoszeniu" jest te­raz: „zabierz; przyjmij; wolność, pamięć; rozum; wolę; mam; po­siadam; zwracam; rozporządzaj; a to mi wystarczy". Konkretnie modlitwa ta mówi, że wszystkie duchowe zdolności powinny być wyciszone i uspokojone po to, aby pozostała tylko radykalna mi­łość i zwyczajne patrzenie na Boga. To jest całkiem nowa per­spektywa, która prowadzi na nowy poziom rekolekcji. Prowadzi także do zmiany sposobu modlenia. Kontemplacje życia Jezusa, tak jak do tego punktu były odprawiane, muszą zostać zawieszo­ne, ponieważ w nich władze duszy są jeszcze uaktywniane. Na miejsce tego rodzaju kontemplacji powinien wejść nowy sposób modlitwy, pewna prostsza metoda, w której rozum, wola i pamięć nie odgrywają już żadnej nowej roli. I to jest przejście od pozio­mu oświecenia na poziom kontemplatywny. Od tego punktu kon­templacja życia Jezusa przemienia się w proste patrzenie.

Nowy sposób modlenia się

Trzy sposoby modlenia się

    Pierwszy sposób modlitwy (por. CD 238-248) jest przezna­czony dla ludzi, którzy znajdują się w pierwszym tygodniu, czyli idą drogą oczyszczenia. Ignacy wierzy bowiem, że mają oni jesz­cze pewne „przyzwyczajenia" (por. CD 242), aby upadać w grze­chy (por. CD 244). Radzi im, rozmyślać nad przykazaniami (por. CD 240-243), co nie będzie już podejmowane w stosunku do rekolektantów, którzy weszli w drugi tydzień.

    Drugi sposób modlenia się (por. CD 249-257) odpowiada wy­maganiom, które nałożone są na rekolektantów na drugim pozio­mie, czyli na tych, którzy kontemplują życie Jezusa: „Człowiek na kolanach lub siedząco - zależnie od tego, co bardziej mu od­powiada i w czym znajduje większą pobożność - z oczyma za­mkniętymi lub utkwionymi w jeden punkt i nie ruszając nimi na wszystkie strony, wypowie [słowo] «Ojcze» i pozostanie przy roz­ważaniu tego słowa tak długo, póki odnajduje znaczenia, porów­nania, smak i pociechę w rozważaniu odnoszącym się do tego sło­wa" (CD 252). To odpowiada jednoznacznie kontemplacjom drugiego poziomu. Tam szuka się znaczeń, czyni porównania i przeprowadza refleksje. Tam rekolektant zajmuje się uczuciami, pocieszeniami i smakami.

    Trzeci sposób modlitwy (por. CD 258-260) jest przewidziany dla ludzi, którzy osiągnęli trzeci kontemplatywny poziom: „z każ­dym oddechem człowiek modli się myślnie, wypowiadając jedno słowo Modlitwy Pańskiej albo innej modlitwy ustnej w taki spo­sób, że między jednym oddechem a drugim wymawia się tylko jedno słowo. W tym czasie zwraca się uwagę przede wszystkim na znaczenie tego słowa albo na Osobę, do której się modlitwę wypowiada, albo na własną małość, albo wreszcie na różnicę mię­dzy taką wielkością tej osoby i własną znikomością" (CD 258). Wielką różnicą w stosunku do poprzedniego sposobu modlitwy jest nieobecność jakiegokolwiek zastanawiania się, refleksji, szu­kania znaczenia czy zabiegania o „smak" albo „pocieszenie", co było właściwe dla drugiego sposobu. Pozostaje tu jedynie zwy­czajne patrzenie, które odpowiada autentycznej kontemplacji, czyli vida unitiva - drodze zjednoczenia. To widzieliśmy już przy ana­lizowaniu Kontemplacji dla uzyskania miłości.

Patrzenie na osobę

    Szczególnie należy podkreślić moment patrzenia na samą osobę („postrzeganie", „patrzenie", „słuchanie", „bycie uważnym", „by­cie tutaj" są w tym kontekście synonimami). Chodzi nie o aktyw­ności boskiej Osoby, tajemnice życia Jezusa, obraz albo ikonę, na­wet nie o cechy Osoby. Rekolektant winien patrzeć na samą Boską Osobę. Patrzenie zastąpiło przypomnienia pamięci, refleksje rozu­mu, dążenia woli i rozeznawanie pocieszenia i strapienia.

Osobie nie można przyglądać się czy przypatrywać w sposób czysto obiektywny, ponieważ nie jest ona przedmiotem. Osobie można się przypatrywać i rozpoznawać ją tylko, jeśli jest się w re­lacji do niej. I to właśnie chce wyrazić Ignacy, gdy do momentu patrzenia na osobę dodaje: „albo na własną małość, albo wreszcie na różnicę między taką wielkością tej osoby i własną znikomością". Ignacy nie zachęca do porównania, ale prowadzi do patrze­nia na relacje, w którą rekolektant wlicza w tym samym stopniu siebie samego, jak i Boga. Aby to zrozumieć, przypomnijmy so­bie słowa mistyków: „Ja jestem niczym, Ty jesteś wszystkim". Albo modlitwę św. Franciszka, który całą noc powtarzał: „Kim Ty jesteś i kim ja jestem?". Albo odpowiedź proboszczowi z Ars pewnego modlącego się człowieka: „On patrzy na mnie, a ja pa­trzę na Niego". Paweł wyraził to samo, mówiąc: Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus (Ga 2, 20). Jeszcze wyraźniej ujął to czwarty Ewangelista: aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno (J 17, 21).

    Ignacy nie chce doradzać żadnej konfrontacji. Pobudziłaby ona bowiem myślenie rozumu, które rekolektant już dawno pozosta­wił za sobą. Pomimo kontrastu pomiędzy wysokością a niskością chodzi jedynie o patrzenie w jedynym spojrzeniu na relację, która tak samo wiąże Boga i rekolektanta. Trzeba stać się świadomym spotkania w pokorze i miłosierdziu. Rekolektant powinien patrzeć na obecność Jezusa Chrystusa w sobie samym. To przeciwstawie­nie „wysokości" i „niskości" ma szczególne znaczenie. Prowadzi do ostatniego i najgłębszego oczyszczenia: w ciemną noc ducha. Doświadczenie własnej „nicości" w lustrze obecności Boga oczyszcza z ostatnich ciemności duszy.

Trzy wymagania

    Ignacy był bardzo praktyczny i miał pedagogiczne wyczucie. Dlatego przed każdą z trzech modlących się osób, o których teraz chcę mówić, stawia pewne wymagania i każdej coś zabiera, aby poprzez swoją modlitwę mogły osiągnąć cel właściwy dla każdej z nich. Pierwszy modlący się jest człowiekiem pierwszego tygo­dnia (droga oczyszczenia). Jemu odbiera Ignacy hałas świata, aby mógł bardziej odczuć pokój: „przed rozpoczęciem modlitwy odpo­cząć trochę w duchu, siedząc lub przechadzając się odpowiednio do tego, co [odprawiający ćwiczenia] uzna za lepsze" (CD 239).

    Drugi sposób modlitwy odpowiada ludziom, którzy są na dru­gim poziom (kontemplacje życia Jezusa) i nie znają jeszcze trze­ciego poziomu. Od takiego człowieka można już więcej wyma­gać. Ignacy odbiera mu aktywności zewnętrznych zmysłów, zo­stawia mu jednak aktywności wewnętrznych zdolności: „na kolanach lub siedząco - zależnie od tego, co bardziej mu odpo­wiada i w czym znajduje większą pobożność - z oczyma zamknię­tymi lub utkwionymi w jeden punkt i nie ruszając nimi na wszyst­kie strony, wypowie [słowo] «Ojcze» i pozostanie przy rozważa­niu tego słowa". Dalej Ignacy zaleca: „Niech trwa w ten sposób przez godzinę nad Ojcze nasz. [...] Jeżeli człowiek kontemplują­cy Modlitwę Pańską odnajdzie w jednym lub dwóch słowach tyle dobrego materiału do przemyślenia, a także smak i pociechę, niech się nie stara pójść dalej, chociaż godzina przejdzie na tym, co od­najduje" (CD 253-254). Taka osoba powinna więc uspokoić się, wyłączyć aktywność oczu i wypowiadać możliwie niewiele słów. Od osób na pierwszym poziomie Ignacy jeszcze tego nie wymaga. To duże skupienie ma pomóc rekolektantowi przy jego „re­fleksjach" i innych wewnętrznych aktywnościach.

    Trzeci sposób modlitwy odpowiada trzeciemu - kontemplatywnemu poziomowi. Tutaj Ignacy odbiera modlącemu się ak­tywności wewnętrznych zdolności - pamięci, rozumu, woli, zaj­mowanie się odczuwaniem pocieszenia i strapienia -jak wcze­śniej widzieliśmy. Pozostawia mu wyłącznie zwyczajne patrzenie.

Szczególne pomoce

    Ponieważ jednak porzucenie aktów przypominania, myślenia, chcenia oraz pozostawienie zważania na pocieszenie i strapienia jest bardzo trudne, Ignacy daje rekolektantowi jeszcze jedną po­moc, która powinna go wesprzeć w porzuceniu aktywności jego wewnętrznych zdolności. Chodzi o zwrócenie uwagi na oddech: „Trzeci sposób modlitwy polega na tym, że z każdym oddechem człowiek modli się myślnie, wypowiadając jedno słowo [...] w taki sposób, że między jednym oddechem a drugim wymawia się tyl­ko jedno słowo" (CD 258). W wielu kulturach i tradycjach znane jest zwracanie uwagi na oddech, jako bardzo pomocne w porzu­caniu rozpraszających myśli i dochodzeniu do głębszego skupie­nia, w którym uwaga może się ukierunkować na niczym niezaburzone patrzenie. Ignacy nie musiał dodawać, że to słowo może być także imieniem. To wyjaśnił już przy omawianiu wcześniej­szego sposobu modlitwy. Podobnie tutaj przejmuje się z drugiego sposobu modlitwy powtarzanie pewnego słowa, które może wy­pełnić całą godzinę. Ponieważ wewnętrzny spokój rekolektantów w fazie kontemplatywnej jest jeszcze głębszy niż na drugim po­ziomie, będą oni prawdopodobnie o wiele dłużej przebywali przy tym samym imieniu niż rekolektanci na poprzednim, drugi pozio­mie: całe miesiące albo dłużej.

    Z tej perspektywy postępującego uproszczenia i uwewnętrznienia modlitwy można rozpoznać, że kontemplacje powtórkowe (por. CD 62; 118) oraz kontemplacje z zastosowaniem zmysłów (por. CD 121) proponowane w fazie kontemplowania życia Jezu­sa były przygotowaniem na trzeci, kontemplatywny poziom. Osią gniecie spoczywania pamięci, rozumu i woli jest mozolnym za­daniem, dlatego konieczne jest wcześniejsze przygotowanie.

Modlitwa Jezusowa

    Zbierzmy razem elementy trzeciego sposobu modlitwy. Za­czniemy od uspokojenia zewnętrznych zmysłów, które wpraw­dzie zostało opisane w drugim sposobie modlitwy, ale obowiązu­je także dla trzeciego sposobu: rekolektant winien uklęknąć albo usiąść (por. CD 252); powinien zamknąć oczy albo skupić je na jednym punkcie (por. CD 252); powinien wypowiedzieć jedno sło­wo (por. CD 252); może (powinien) pozostać przy tym przez jed­ną godzinę (por. CD 253). Teraz dochodzą do tego wskazówki, które są właściwe dla trzeciego sposobu modlitwy: powinien mo­dlić się tym słowem przy jednym oddechu (por. CD 258); przy wymawianiu słowa winien zwracać uwagę na osobę, do której mówi (por. CD 258); zamiast zastanawiać się, porównywać, szu­kać smaku czy pocieszeń winien po prostu pozostawać na patrze­niu (por. CD 252; 258).

    Gdy jeszcze weźmiemy pod uwagę fakt, że Ignacy miał wiel­kie nabożeństwo do Jezusa Chrystusa, można łatwo wyobrazić sobie, że słowem, które dawał rekolektantom do wypowiadania, bardzo często było imię Jezusa. Tak rozumiem trzeci sposób mo­dlitwy Ignacego i tę drogę ukazuję w książce Rekolekcje kontemplatywne5.

Znaczenie trzech sposobów modlitwy

    Ignacy zaleca trzy sposoby modlitwy jako jedno, w stosunku do innych ćwiczeń, równouprawnione exercitium. Jest to jeden z najczęściej ignorowanych fragmentów jego książeczki. Jednak dla kontemplatywnej fazy rekolekcji ma on duże znaczenie. Ten fragment jasno poleca ćwiczyć trzy sposoby modlitwy: „Następu­jące ćwiczenia duchowne trwają cztery tygodnie, co odpowiada czterem częściom, na które się ćwiczenia dzielą, to znaczy, że pierw­sza się zajmuje rozważaniem i kontemplowaniem grzechów, dru­ga - życiem Chrystusa, Pana naszego, aż do Niedzieli Palmowej włącznie, trzecia - męką Chrystusa, naszego Pana, a czwarta -zmartwychwstaniem i wstąpieniem do nieba z dodaniem trzech sposobów modlitwy" (CD 4)6.

    Ignacy nadaje - jak już wyżej powiedziano - trzem sposobom modlitwy tę samą rangę, jaka przysługuje wszystkim innym ćwi­czeniom duchownym zawartym w jego książeczce. Trzy sposoby modlitwy są więc równouprawnionymi ćwiczeniami. Trzeci spo­sób modlitwy zajmuje wśród innych ćwiczeń ostatnie miejsce. Konsekwentnie trzeba powiedzieć: jeśli rekolekcje tworzą pewien proces, wówczas trzeci sposób modlitwy jest owocującym kwia­tem rekolekcji i końcowym stanem czy też końcowym stadium, w którym Ignacy wysyła rekolektantów w życie.

Wybór w fazie kontemplatywnej

    W duchowości Ignacego ogromne znaczenie ma wybór. Zako­ny mnisze zawsze podkreślały wagę wycofania się ze świata. Igna­cy tymczasem kładzie duży nacisk na pełne zaangażowanie się w świecie. Chciał, aby człowiek uświęcał swoją aktywność i znaj­dował Boga w codziennym życiu. Decyzje są najważniejszym składnikiem aktywności. Jeśli zgodne są z wolą Bożą, czyli uświę­cone, biegną po dobrych torach. Ignacy opisuje procesy wyboru za pomocą trzech modeli.

    W pierwszym modelu Bóg sam działa i doprowadza do wybo­ru. Człowiek nic tu nie czyni. Ignacy nazywa to wyborem „bez przyczyn uprzednich". Przykładami dla tego modelu są decyzje życiowe św. Pawła czy św. Mateusza (por. CD 175). W drugim modelu działają różne stworzone „duchy" (anioły). Powodują one w człowieku pocieszenie i strapienie. Jednak także człowiek ma swój wkład w podejmowanie decyzji. Jego zadaniem jest roze­znawać owe poruszenia duchowe (motiones animae) i ustalać, dokąd prowadzi go dobry duch. Człowiek ma więc swój udział poprzez rozeznawanie pocieszenia i strapienia (por. CD 176). W trzecim modelu ani Bóg, ani anielskie siły nie są aktywne7. Człowiek sam jest „przyczyną" w zdobywaniu jasności w podej­mowaniu decyzji. To trzecia pora wyboru, czas spokoju. Człowiek jest całkowicie zdany na swoje „naturalne zdolności" (CD 177). Dla Ignacego są to takie zdolności, jak pamięć, rozum i wola.

    W jakiej relacji pozostają te modele do duchowych poziomów? Na pierwszym poziomie, czyli poziomie oczyszczenia, nie ma żadnego właściwego procesu wyboru w ignacjańskim sensie. Czło­wiek winien przede wszystkim odstąpić od śmiertelnych grzechów. Do tego potrzebuje dobrej motywacji, a to dokonuje się poprzez rozmyślania. Na drugim poziomie, poziomie kontemplacji życia Jezusa, chodzi o wybór. Dokonuje się go za pomocą drugiego albo trzeciego modelu i jest on bardzo długo przygotowywany (por. CD 135-174). Jeśli pojawiają się duchowe poruszenia, używa się drugiego modelu; jeśli natomiast człowiek znajduje się w czasie spokojnym, stosuje się model trzeci. Te dwa modele nawzajem się uzupełniają.

    Na trzecim czy też kontemplatywnym poziomie odkrywamy coś bardzo interesującego. Tutaj zarówno „naturalne zdolności" (trzeci model), jak i „zajmowanie się pocieszeniem i strapieniem" (drugi model) są doprowadzone do zupełnego spoczynku. Czło­wiek jest w stanie niewywołującym przyczyn, w stanie „bez przy­czyn", które mogłyby wpływać na decyzje lub je jakoś przygoto­wywać. Co więcej, dysponuje się on w pasywny, ale zarazem bez­pośredni sposób na łaskę pierwszego modelu, która jest udzielana „bez przyczyny uprzedniej". Nawet jeśli łaska pierwszej pory wyboru nie zostanie udzielona, to i tak stan patrzenia na Boga jest bardzo owocny. Prowadzi do głębi, w której zamieszkuje w nas Trójca Święta. Często sprawia ona napływ jasności co do decyzji i prowadzi człowieka do wyboru, chociaż nie mógłby on powie­dzieć, że została udzielona łaska pierwszej pory. Mimo to wybór był dokonany gdzieś bardzo blisko pierwszej pory.

Streszczenie w dziewięciu punktach

1.Zamysł książeczki Ćwiczeń duchowych pokazuje, że Ignacy zasadniczo pracuje na trzech, nawzajem po sobie następujących poziomach, które nieustannie ma przed oczyma: poziom oczyszczenia (vida purgativa), poziom oświecenia (vida illuminativa) i poziom zjednoczenia (vida unitiva)
2.Misje ludowe są doskonałym zastosowaniem rekolekcji na pierwszym poziomie, na drodze oczyszczenia. Istnieją pewne racje przemawiające za tym, że ważne i doskonale prowadzone rekolekcje indywidualne ograniczają się do drugiego poziomu. Rekolekcje kontemplatywne poruszają się natomiast na trzecim albo kontemplatywnym poziomie
3.Kontemplacja dla uzyskania miłości jest zasadą i fundamentem dla poziomu kontemplatywnego
4.Prowadzi ona - ze względu na miłość - do redukcji i usunięcia wszystkich aktywności, aż do punktu, w którym człowiek już nic więcej nie chce na modlitwie, więcej nie myśli, nie zajmuje się przypomnieniami czy pocieszeniami i strapieniami. Pozostają tylko miłość i proste patrzenie
5.Do osiągnięcia tego celu Ignacy proponuje pewną nową drogę, przygotowaną przez uspokojenie zewnętrznych i wewnętrznych zmysłów. Na modlitwie konsekwentnie powtarza się w rytmie oddechu jedno imię, na przykład "Ojciec". Uwaga kieruje się przy tym na osobę, której imię jest wypowiadane
6.Ignacy rozumie tę drogę jako równouprawnioną część Ćwiczeń
7.Tak więc Modlitwa Jezusowa jest na trzecim poziomie dosłownym zrealizowaniem wskazań Ćwiczeń
8.Tak opisany kontemplatywny poziom pozostaje w związku z pierwszą porą wyboru. Dysponuje ona rekolektanta na nią, przez to, że na tym poziomie rekolektanta odrywa od "przyczyn" (por. ĆD 330)
9.Starałem się, by moja książka Rekolekcje kontemplatywne była podręcznikiem osadzonym zarówno w teorii, jak i w praktyce, by każdy mógł doświadczyć kontemplatywnej fazy ignacjańskich Ćwiczeń i innych do tego wdrożyć.
    Mój przyjaciel zaangażowany w życie polityczne i gospodar­cze, widząc popularność moich kontemplatywnych rekolekcji, powiedział mi kiedyś: „Odkryłeś niszę na rynku". „Niszę na ryn­ku?!" -powtórzyłem, aby odnaleźć się w handlowym żargonie. Przyznałem mu rację, później jednak zawstydziłem się: „Nie, mój przyjacielu, nie ja odkryłem tę niszę, ale Ignacy. Jednak i on nie był pierwszy. Można sobie wyobrazić, że tego sposobu modlitwy nauczył się od jakiegoś mnicha na Montserrat albo w Salamance. Jest ona wspólnym dobrem Kościoła".

Tłumaczył Jacek Poznański SJ

Franz Jalics SJ (ur. 1927), z pochodzenia Węgier, rekolekcjonista pracują­cy w domu rekolekcyjnym w Gries (Niemcy), wcześniej wieloletni wy­kładowca dogmatyki i teologii fundamentalnej w Buenos Aires. W Pol­sce tego autora ukazały się książki: Uczymy się modlić jak Chrystus; Reko­lekcje kontemplatywne.

Przypisy:

1Artykuł jest przepracowaną wersją tekstu, jaki zamieściłem pod tym sa­mym tytułem w czasopiśmie „Geist und Leben", 71/1998, s. 12-25, 118-131. [Tłumaczenie oparto na wersji opublikowanej w: A. Schónfeld (red.), Spiritualitdt im Wandel. Leben aus Gottes Geist, Wiirzburg 2002 - przypis tłum.].

2F. Jalics, Kontemplative Exerzitien. Eine Einfiihrung in die kontemplative Lebenshaltung und in das Jesusgebet, Wurzburg 1994.

3 Podkreślenie autora.

4 Podkreślenie autora.

5 Por. F. Jalics, Rekolekcje kontemplatywne, Kraków 2008.

6 Podkreślenie autora.

7 Oczywiście Bóg uprzedza każde ludzkie dzieło i towarzyszy człowiekowi także we wszystkich konsekwencjach jego działań. Tutaj idzie o nadzwyczajne interwencje Boże.