Droga Krzyżowa

 

  
Na początku medytacji wyciszmy nasze myśli, uczucia. Odsuńmy wszystko co nam przeszkadza,  aby spotkać się z Panem Jezusem na Jego Drodze Krzyżowej.

W modlitwie przygotowawczej skierujmy do Pana prośbę: „aby wszystkie moje zamiary decyzje i czyny były skierowane w sposób czysty do służby i chwały Jego Boskiego Majestatu”.

Wyobraźmy sobie tę Drogę Krzyżową z przed dwóch tysięcy lat... Tamten Wielki Piątek. Piątek miłości Boga do Człowieka. ...Wyobraźmy sobie Jezusa, Maryję, apostołów, żołnierzy, Piłata, tłum,   poszczególne osoby i miejsca, krzyż.

Panie Jezu pragniemy po raz kolejny przejść z Tobą i za Tobą Twoją Drogą Krzyżową.  Ty przyszedłeś na ziemię aby nas  odnowić, przemienić, pomóc w nawróceniu i odzyskaniu radości, uczyć prawdy o Bogu. Bogu który jest miłością. Bogu,  który oddaje Syna aby wykupić niewolnika. Panie czy to możliwe, że tak cenny jestem dla Ciebie?  To za mnie Twój Syn gotów jest ponieść tak wielką ofiarę?

Prosić o to czego chcę i pragnę: o większą boleść duszy ..., o łzy... o skruchę....    nawrócenie....

Jezu pomóż każdemu z nas przejść tą drogą jeszcze raz, aby dziękować Ci za Twoją bezgraniczną miłość. Pomóż mi aby moja droga krzyżowa nie była jedynie pobożnym uczuciem chwili... Pomóż mi towarzyszyć Ci nie tylko szlachetnymi myślami lecz przejść Twoją drogę sercem, konkretnymi uczynkami...

 

I.    Jezus na śmierć skazany.

Jezu, Ty jedyny święty, niewinny, Ty któryś czynił tylko dobrze, poddajesz się ludzkiemu  prawu i osądowi.... Pozwalasz wydać na siebie wyrok śmierci..... Co czuję  w czasie tej sceny oburzenie...., strach..., zawstydzenie..., niepokój, bezradność, wdzięczność... Osądzając i krzywdząc innych ranię i skazuję na śmierć Ciebie samego. Ty przecież tak bardzo utożsamiałeś się z krzywdzonymi, odrzuconymi....

 Przepraszam Cię Panie Jezu za wszystkie skazujące wyroki jakie wydałem.

 

II.    Jezus bierze krzyż na swe ramiona.

   Jezu nie bronisz się, pokornie bierzesz krzyż. Nie protestujesz, nie krzyczysz, nie apelujesz do poczucia sprawiedliwości, sumienia. Jesteś niewinny a przyjmujesz karę jaką Ci wymierzono... Pokazujesz, że kochasz w sposób wierny, bezwarunkowy. Nie starasz się ocalić swojego życia. Wypełniasz wolę swego Ojca. Powracają słowa które kiedyś powiedziałeś „ Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje”. Mt16,24....  Spojrzę teraz na mój krzyż ... małżeństwa, samotności, choroby, odrzucenia .... Jak go niosę? Czy naśladuję Chrystusa? Bóg nie zostawia mnie sam na sam z krzyżem mojego życia ale daje mi swego Syna jako przyjaciela, który chce mnie wspierać...

 

III.     Pierwszy upadek.

         Jezu przyjmując ludzką naturę stałeś się po ludzku ograniczony. Odczuwasz zmęczenie, słabość, opadasz z sił.  Przyjąłeś  całe człowieczeństwo oprócz grzechu.... Widzę jak cierpisz, jak nogi odmawiają Ci posłuszeństwa, jak mdleją ręce pod coraz cięższym krzyżem, a wokoło ten tłum, gwar, szyderstwa, samotność ....Jezu i to wszystko dla mnie..?   

 

IV.    Spotkanie z Matką.

   Jezu twoja Matka stoi przy drodze.... Spojrzenie pełne miłości, zrozumienia... W milczeniu współ-cierpi  razem z Tobą . Chryste pomóż mi w przyszłości gdy będę przeżywać godzinę  próby,  być blisko Twojej Matki.

 

V.    Szymon pomaga nieść krzyż.

       Pojawia się człowiek do pomocy ..., przymuszony wpisuje się w historię Twej Drogi Krzyżowej. Ilu takich ludzi jak Szymon spotkałem na swej drodze, którzy choć na krótko, ale pomogli.... Dziękuję Ci za nich Panie.

 

VI.    Spotkanie z Weroniką.

  Weronika podchodzi do Ciebie z własnej woli, współczuje, wyciera Ci zakrwawioną  i spoconą twarz.  Chwila ulgi.... słony pot nie zalewa już świeżych ran, mały uczynek....ile takich drobnych rzeczy mogę uczynić codziennie....aby dobrze wypełnić to do czego jestem powołany?,  Panie pozwól mi również za przykładem tej odważnej kobiety podejść do Ciebie i otrzeć Ci krople krwi i potu. ... Dziękuję Ci za wszystkie chwile w których ocierałeś z mych oczu łzy.... kiedy leczyłeś moje zranione serce... Kiedy napełniałeś pocieszeniem i dodawałeś sił do dalszej drogi.

 

VII.    Drugi upadek Chrystusa.

Nie potrafię nie upaść Panie.... tak często mi się to zdarza... chociaż się staram .. mój krzyż podobnie jak i Twój często przygniata mnie do ziemi.  Za te chwile słabości kiedy czuję,  że tak niewiele mogę o własnych siłach dziękuję Ci Panie.

 Pomyślę - Ile razy upadam ze zmęczenia służąc Jezusowi?

 

VIII.    Płaczące niewiasty.

 Nie potrzebujesz takich łez i współczucia które jest płytkie i powierzchowne, które za sobą nie pociąga decyzji i czynów.

 Jak mam płakać Panie aby moje łzy były początkiem przemiany

 Ile łez może zasłonić mi Ciebie  Panie?  

 

IX.    Trzeci upadek.

Jezu jesteś tak bardzo utrudzony, cierpisz ponad siły, kolejny upadek z którego trzeba się podnieść aby wypełnić wolę Ojca, aby okazać posłuszeństwo, aby wytrwać do końca.

 Jezu jakże często po kolejnym upadku chcę się poddać, zawrócić,  szukać innej łatwiejszej drogi...Bądź ze mną w tych chwilach Panie nie pozwól się załamać trudem i cierpieniem...

 

X.    Jezus z szat obnażony.

 Jezu dla mnie ogołociłeś się ze wszystkiego, jesteś taki bezbronny nic cię nie chroni ... nawet ta pokrwawiona szata .  A ja tak często przybieram się w „piórka”, dbam  o to aby nie odczuć jakiegokolwiek cierpienia.... nie ponieść uszczerbku..., nie oddać czegoś z mojego niedostatku.

 

XI.    Jezus do Krzyża przybity.  

Rozciągnięto Jezusa  na drzewie krzyża. Gwoźdźmi przybito  ręce i nogi. Krzyż wkopano w ziemię. Jezus Chrystus  zawisł nad ziemią między dwoma łotrami. 

 Czy tego bólu było za mało .... Jezu o czym myślałeś kiedy przybijano Cię do Krzyża? Modliłeś się za swoich oprawców bo nie wiedzą co czynią?...  Czy ja modlę się za tych którzy nie szczędzą mi cierpień?

 

XII.    Śmierć na Krzyżu.

  „Wykonało się”....J19,30

 Tylko ziarno które obumrze wyda plon.... W Chlebie Życia dajesz nam siebie codziennie....  Twoja Śmierć niczego nie kończy .. Twoja śmierć prowadzi do zmartwychwstania.  Twoja śmierć  Panie rodzi owoce do dziś .

 Czy kończąc dzień mogę Panu powiedzieć:  wykonałem to co mi powierzyłeś tego dnia... Czy w godzinę mojej śmierci będę mógł powiedzieć: wykonało się to do czego się narodziłem (zostałem posłany). Wierzę Panie, że moje umieranie każdego dnia prowadzi do nowego życia.

 

XIII.    Ciało Jezusa z Krzyża zdjęte. 

 „Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu” Łk.2,35

Maryjo Jezus znowu cały jest w Twych ramionach, tak jak w stajence betlejemskiej, znów tulisz jego Ciało do swego serca... Matko Najświętsza w godzinę mojej śmierci przytul mnie....

 

XIV.    Jezus złożony w  grobie trzeciego dnia zmartwychwstaje.

 Jestem przy Tobie Panie, chcę Ci po ludzku oddać ostatnią posługę... Chcę pomóc Twej matce i innym kobietom obmyć Twoje poranione Ciało, nasmarować olejkami , owinąć w całun.

  Dopiero teraz widzę jak wiele wycierpiałeś.

 Grób nie jest klęską jest przejściem  ku zmartwychwstaniu...

 

    Na zakończenie medytacji porozmawiam z Jezusem jak przyjaciel z przyjacielem o tym co mogę dla Niego uczynić? Może chcę Go poprosić o jakąś łaskę, powierzyć Mu szczególnie jakąś sprawę, którą dźwigam a która mnie przerasta. 

Tak  wiele dla mnie wycierpiałeś abym ja miał życie i miał je w obfitości, abym nie lękał się już śmierci, abym nie czuł się w swoim życiu samotny. ...Czy ktoś uczynił dla mnie więcej niż Ty Panie....

  Jak przeżywać każdy dzień aby dochować wierności Tobie nie z racji przykazań, czy prawa,  ale z racji tej miłości, która łączy stworzenie ze swym Stwórcą, przyjaciela z przyjacielem.   

 Któryś za nas cierpiał rany

Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.