ERI

„CZY  MIŁUJESZ  MNIE? CZY KOCHASZ MNIE?” - J 21, l -l 4

 

W pierwszym dniu naszych rekolekcji rozważaliśmy – co Jezus uczynił dla mnie? – po to, aby  zobaczyć, odczuć, przyjąć ogrom miłości jaką nas obdarzył, miłości <do końca>. Rozważaliśmy Jego mękę, patrzyliśmy na Jego dary i działanie w naszym życiu. Dziękowaliśmy Mu za to. Było to nasze wyznanie chwały.

Drugiego dnia, w obecności Jezusa Ukrzyżowanego, patrzyliśmy na siebie z pytaniem:  Co ja uczyniłem, co czynię dla Chrystusa? I przynieśliśmy Jezusowi wyznanie naszego życia, w całej prawdzie, prosząc o miłosierdzie i łaskę pojednania z Bogiem, ludźmi, samym sobą.

Dziś – mając wciąż w sercu i pamięci obraz Jezusa Ukrzyżowanego – spotykamy Go już po zmartwychwstaniu, obecnego pośród codziennych zajęć, troszczącego się o posiłek dla nas, pytającego o naszą miłość, powierzającego misję, wzywającego <Pójdź za Mną>, teraz, w swoim życiu; byśmy szli z pewnością, że to życie tutaj się nie kończy, że Zmartwychwstały Jezus jest fundamentem naszej wiary w  życie wieczne, wiary w nasze powołanie do wiecznego życia w Jego Królestwie.

Dziś zmierzymy się z pytaniem: Co uczynię dla Chrystusa?

Nasza odpowiedź może być wyznaniem naszej wiary wobec Niego, wiary w Jego miłość i dalszą drogę przemiany Jego mocą. Wyznaniem naszej miłości, opartej nie tylko na słowach, ale na konkretnych czynach wobec siebie, innych ludzi i naszych środowisk.

Znajdujemy się przed Bogiem, w Jego miłującej Obecności. On patrzy na nas, czeka na to spotkanie.  Stańmy przed Nim w postawie uszanowania, pokory i miłości. I skierujmy do Niego prośbę o czystość naszych intencji:  „aby wszystkie moje zamiary, decyzje i czyny były skierowane w sposób czysty do służby i chwały Jego Boskiego Majestatu” (ĆD 46).  Prośmy Pana Boga, by On był rzeczywiście pierwszy i jedyny w naszym życiu.

Wyobraźmy sobie scenę spotkania Jezusa z Apostołami: woda, ziemia, ogień, chleb, ryby, sieci leżące na brzegu, apostołów siedzących wokół Jezusa, i siebie – gdzie ja jestem w tej scenie, co robię?

Prośmy, aby mogli Jezusa bardziej poznać, pokochać i naśladować – w naszej codzienności.

Wsłuchajmy się  w Słowo Boże:

J 21, 4-19. Apostołowie wypłynęli na połów ryb, ale przez całą noc nic nie ułowili. „A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże ucznio­wie nie wiedzieli, że to był Jezus. A Jezus rzekł do nich: «Dzieci, czy macie coś na posiłek?». Odpowie­dzieli Mu: «Nie». On rzekł do nich: «Zarzućcie sieci po prawej stronie łodzi, a znajdziecie». Zarzucili je i z powodu mnóstwa ryb nie mogli ich wyciągnąć. Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: «To jest Pan».  /.../

A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli żarzące się na ziemi węgle, a na nich uło­żoną rybę oraz chleb. /.../

Rzekł do nich Jezus: «Chodźcie, posilcie się». Żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: «Kto Ty jesteś?», bo wiedzieli, że to jest Pan. A Jezus przy­szedł, wziął chleb i podał im - podobnie i rybę. /...

A gdy spożyli śniada­nie, rzekł Jezus do Szymona Piotra: «Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?». Odpowiedział Mu: «Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham». Rzekł do niego: «Paś baranki moje». I znowu, po raz drugi, powiedział do niego: «Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie?». Odparł Mu: «Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham». Rzekł do niego: «Paś owce moje». Powiedział po raz trzeci: «Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie?». Zasmu­cił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: «Czy kochasz mnie?». I rzekł do Niego: «Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham!». Rzekł do niego Jezus: «Paś owce moje! /.../

Słowa, które wypowiedział Jan do Piotra: To jest Pan!  Szymon Piotr usłyszawszy, że to jest Pan  /.../  rzucił się w morze (J 21,6n). Te sło­wa „To jest Pan!" możemy powiedzieć we  wszystkich sytuacjach naszej codzienności.

Św. Ignacy mówi, że „obecności Boga można poszukiwać we wszystkich rzeczach, na przykład w rozmowie z kimkolwiek, w chodzeniu, w patrzeniu, smakowaniu, słuchaniu, rozumieniu oraz we wszystkim co robimy: ponieważ Jego Boski Majestat ujawnia się /.../ we wszystkich rzeczach”.

Wierzymy, że Jego Królestwo jest już pośród nas, bo tak powiedział nam Jezus, ale często nie jest nam łatwo dostrzec, że nasza codzienność jest przepełniona Jego  obecnością.  Zwykle na pierwszy plan wpycha się zło, media są wręcz nim  przepełnione. Czy dostrzegam  ludzi uczciwych pośród panoszącego się przekupstwa? Czy widzę ludzi czystego serca obecnych wśród ludzkich brudów? Walczących z kłamstwem, zniewoleniami, niesprawiedliwością? Czy potrafię rozpoznać  ludzi wiernych, cierpliwych, idących drogą obowiązku, powołania cicho, pogodnie, bez narzekania? Przypomnijmy sobie jak Bóg poprzez przyjaciół, rodzinę, wspólnotę pochylał się nad nami w trudnych chwilach.

By uczyć się coraz lepiej Go rozpoznawać warto w codziennej wieczornej refleksji nad dniem stawiać sobie pytania: Jak dziś przychodziło do mnie słowo Boga? Jak  Go spotykałem (w rodzinie, pracy, wspólnocie itd.)  Czego dowiedziałem się o Nim dzisiaj?  Jak  przychodziła do mnie  Boża miłość.  

Miłość -  ofiarne i konkretne działanie, dar z siebie, uobecniający Boga wśród nas.

A ja – w  jaki sposób ja byłem znakiem Jego Obecności dla innych?  Jak kochałem...

W rozważanym dziś Słowie Jezus pyta  Piotra właśnie o miłość: „Czy miłujesz Mnie bardziej aniżeli ci? (Ks. kard. C.M. Martini uważa, że Jezus zadając to pytanie: Czy miłujesz Mnie?" – pyta o miłość w znaczeniu agape - oddania siebie do końca. Piotr odpowiada „kocham” - w znaczeniu głębokiej przyjaźni.) Nie jest jeszcze w stanie odpowiedzieć  tak, jak Jezus tego oczekuje i według możności jaką daje.
 Bóg widzi dogłębnie serce człowieka, w całej prawdzie. I dostosowuje się, mówi takim językiem by człowiek mógł zrozumieć.  Pyta więc później po prostu: „Czy kochasz mnie?  Jesteś Mi przyjacielem?". 
I przyjmuje odpowiedź, przyjmuje serce człowieka takim jakim jest w tej chwili, z całą słabością, nieporadnością, bezradnością i pragnieniem: „Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham”. 
I każdy z nas  odpowie Jezusowi z samej głębi serca, tak, jak kocha.

Po pytaniu o miłość i odpowiedzi Piotra Jezus wyznacza mu misję: „Paś owce Moje, paś baranki Moje”.

Powierzenie misji jest tu znakiem przebaczenia. Piotr w Wieczerniku usłyszał jak Jezus daje nam nowe przykazanie, przykazanie miłości. „Miłujcie się wzajemnie tak jak Ja was umiłowałem”.  Nie ma większej miłości, niż oddanie życia za przyjaciół. I gdy Piotr zaparł się Jezusa, zrozumiał, że złamał to Jego przykazanie <umiłowania do końca>.

Możemy zapytać siebie: A jaka jest moja misja, gdy mi Jezus przebacza? 

Kogo  w szczególny sposób Jezus powierza mojej opiece i miłości, mojej trosce?

A może jest ktoś, kogo odrzucam?

Czy jest możliwe dla człowieka tak kochać jak Jezus, do końca, oddając życie? Co uczynię dla Chrystusa?

Pytanie o miłość to nie szukanie uczucia, ale pytanie o decyzję woli, to jest zmaganie się, zwyciężanie siebie, by „mieć dla Niego czas”, przyjść na spotkanie w Eucharystii, modlitwie,  rachunku sumienia, po to by służyć lepiej, by dać siebie, by wytrwać teraz, w oschłości, lęku, ale i zawierzeniu. Powtarzając czasem tylko te trzy słowa najgłębszej modlitwy naszego życia - Jezu, ufam Tobie.

Tak często dotyka nas doświadczenie  próżnych wysiłków trwania i wytrwania, mamy puste ręce, sieci i serce. Nieraz trudno jest spotkać i rozpoznać Jezusa w tej oschłości, smutku, pustce zapychanej byle czym.

A  Jezus pyta z troską:  <Dzieci, czy macie co na posiłek?> -  pragnie odnowić poczucie głębokiej więzi z Nim i między nami, we wspólnocie, z innymi ludźmi. Obraz dzisiejszej medytacji to również obraz Eucharystii. To tu możemy czerpać siły ze  zjednoczenia w niej z Panem Bogiem i pamiętać, że  nasza rzeczywistość to jeszcze nie jest wszystko, że nasza prawdziwa ojczyzna jest w niebie, że  nasze serca są zako­twiczone w Sercu Boga.

Eucharystia to najgłębsze miejsce spotkania, to Jego posiłek, przygotowany Jego rękami, dający siły, by iść dalej, razem, by móc odpowiedzieć na największe pytanie. Czy miłuję? Jak mogę żyć, kochać, służyć Bożą miłością?  On  wszystko o nas wie, i nadal nas kocha, i pyta o wzajemność, i powierza troskę o innych, i zaprasza do wspólnej drogi, do zjednoczenia i współ-pracy. 

Jaka będzie  moja odpowiedź? Co teraz uczynię dla Ciebie Panie Jezu?  W moim życiu, w moim powołaniu?

Porozmawiajmy o tym wszystkim szczerze z Jezusem. Powierzmy Mu najgłębszą odpowiedź naszego serca

 i słuchajmy co On nam powie. 

 

Zakończymy modlitwą: Ojcze nasz.