o. Mieczysław Bednarz SJ

Ignacjańska mistyka: szukać i znajdować Boga we wszystkich stworzeniach

w: Mieczysław Bednarz SJ, Miłość roztropna, Wyd. WAM, Kraków1999, s. 80-89

 

1.Przeżycie Mojżesza: JAHWE! Bóg jest tutaj, ze mną, w krzaku ognistym (Wj 3,14). On jest TYM, KTÓRY JEST. Przeżycie Eugeniusza Ionesco: „Nagle świat ukazał mi się przemieniony, i to tak, że ogarnęła mnie radość ponad wszelką miarę i powiedziałem sobie: Teraz, cokol­wiek się stanie, wiem...! Oczy moje otworzyły się z pew­nością, że Bóg jest, i to tak, że ani wiara, ani niewiara nic tu nie mogą zmienić. On jest! Wtedy ogarnęła mnie radość i powiedziałem sobie: Nawet jeśli jestem w niedoli, nawet jeśli nie mogę dotrzeć do Boga, ON JEST!" (zob. M. Bednarz, Bóg wiary i modlitwy, Kraków 1989, s. 319).

Te przeżycia są w swej istocie identyczne: mistyczne przeżycia istnienia Boga, pewne, nieprzeparte i radosne. Wielka szczęśliwa przygoda. Nawet jeśli wola Boga jest trudna, jak dla Mojżesza, Bóg jest z nim. W tym przeżyciu obecności Boga mogą współistnieć udręka i szczęście.

2.Istota mistyki św. Ignacego jest wyrażona w liście do św. Franciszka Borgiasza: „Osoby, które wychodzą z siebie, aby przejść w swego Stwórcę i Pana, żyją w ciągłym skupieniu, uważności i pocieszeniu wewnętrz­nym; widzą bowiem, jak Bóg, nasze Dobro Wieczne, jest obecny we wszystkich stworzeniach, dając im istnienie i utrzymując je w sobie przez swój byt nieskończony i swoją obecność... Wiemy też, że tym, którzy całym sercem miłują Boga i Pana, wszystko pomaga i służy do większego zjednoczenia w gorącej miłości ze swoim Stwórcą i Panem, mimo że stworzenie często przeszkadza dziełu, którego Pan pragnie w nim dokonać" (Epistolae I 339-340; zob. Bóg wiary i modlitwy 124).

3.O tym samym przeżyciu obecności Boga Stwórcy we wszystkich Jego stworzeniach, o miłowaniu Go w nich i o miłowaniu ich w Stwórcy mówi św. Ignacy w Konstytu­cjach (nr 288): „...z dobrą intencją służby Bogu, w stanie swego życia i w poszczególnych tego życia sprawach, trzeba służyć i podobać się Dobroci Bożej [...] we wszyst­kim szukać Boga, wyzuwając się z miłości własnej i mi­łości wszelkich stworzeń (dla nich samych), aby całą miłość przenieść na ich Stwórcę, Jego miłując we wszyst­kich stworzeniach, a wszystkie stworzenia w Nim, według najświętszej i Boskiej Jego woli". Szczere pragnienie podobania się Bogu przez miłowanie Go we wszystkim, bo On jest we wszystkim, co stworzył, i przez miłowanie wszystkiego w Bogu, w którym wszystko ma swoje istnie­nie (por. Dz 17, 28; Kol 1, 16-17), to szczególny rys duchowości i pobożności św. Ignacego, a ma on swoje źródło w wierze, w życiu z wiary, i w zgodnych z wia­rą przeżyciach mistycznych (por. Ha 2, 4; Rz 1,  17; Ga 3, 11).

4.Parę słów o życiu mistycznym św. Ignacego (zob. obszerniej w PW I 281-318). Etapy tego życia są typowe: od  oczyszczenia w  Loyoli  i  Manresie  poprzez łaski oświecenia (zob. OP 28-31) do zjednoczenia - przyłącze­nia do Jezusa i jego misji w Kościele pod sztandarem krzyża dla chwały Ojca i dla zbawienia dusz - w ustawi­cznym prowadzeniu przez Jezusa i Ducha do Ojca (Ef 2,18; CD 15, 46, 150, 365). To są także etapy Ćwiczeń duchownych, których celem jest takie wydanie się w ręce Boga, żeby nas całych wziął na swoją służbę z czystej miłości (por. Dyrektorium IV 20, 21; CD 5, 15, 370; PW II 231-233),  tak  by wszystkie  nasze  zamiary,  decyzje i czyny zmierzały w sposób czysty do służby i czci Boskiego Majestatu (CD 46).

5.Według znawców, mistyka św. Ignacego jest misty­ką apostolską (J. Lebreton), mistyką człowieka przyłą­czonego do zbawczej misji Jezusa ukrzyżowanego i prag­nącego nieść pomoc duszom; jest to mistyka „anielska" (A. Saudreau), tzn. mistyka posłanego do służby, mistyka kogoś, kto wiedzie vitam angelicam – kontemplatywne w działaniu (jak aniołowie stróżowie), a które o. Nadal określił jako vita activa superior, według J. de Guiberta jest to mistyka miłości służebnej...

Potwierdza to sam Ignacy, gdy w drugim wprowadze­niu do Kontemplacji ad amorem (CD 233) każe nam pro­sić Boga o takie poznanie Jego darów, żeby wielka wdzięczność nasza przerodziła się w miłowanie Boga we wszystkim i służenie Mu. A więc owocem tej kontemplacji jest wydanie się Bogu na służbę z miłości i w miłości. Wyraźnie o tym mówi i do tego nas wzywa Ignacy w Dy­rektorium IV.

Autobiografia św. Ignacego i jego Dziennik duchowny dają dużo dowodów na to, że bogate życie mistyczne Ignacego było ustawicznym szukaniem i znajdowaniem Boga, Jego obecności, bliskości i działania we wszystkim, a zmierzało do większej chwały i czci Boskiego Majestatu (zob. CD 23; OP 29, 34) i do pomagania duszom, do dobra wspólnego (PW I 242 nota 67; Konstytucje 258, 622, 623).

6.Życie mistyczne św. Ignacego jako wychodzenie z siebie, a przechodzenie w Boga zaczęło się już w Loyoli podczas długiej choroby, kiedy lektura żywotu Jezusa i żywotów  świętych  ukazała  mu  inny świat wartości i obudziła w nim inne pragnienie służby już nie królowi doczesnemu, ale wiecznemu (zob. CD 92-98), a także pragnienie rywalizacji ze świętymi w tej wielkodusznej służbie - już w duchu magis. Tam, w Loyoli, wizja Maryi, dziewiczej matki, z Dzieciątkiem Jezus na ręku, czystej i pięknej, wyzwoliła go od wszystkiego, co było nieczyste i brzydkie w jego życiu (OP 10). Zwróćmy uwagę na oczyszczenie przez wizje czystości i piękności. Urzeka go i oczyszcza czysta piękność, która jest dobra. Widzenie piękności stworzeń, gwiazd, kwiatów, muzyki, śpiewu będzie mu później pomagać do modlitwy, do zjednocze­nia z Bogiem.

7.Mistyka Ignacego, widoczna w jego autobiografii, w Dzienniku duchownym i w jego listach, obok głębokiego i uszczęśliwiającego przeżycia istnienia Boga daje mu potwierdzenie istotnych prawd wiary. Przeżycie tajemnicy Trójcy Świętej (OP 28) staje się na całe życie źródłem jego nabożeństwa do Boga w Trzech Osobach. Wizja Boskiego aktu stworzenia (OP 29), bez której nie umiałby kochać Stwórcy we wszystkich stworzeniach i wszystkich stworzeń w ich Stwórcy z pokorą miłosną; mistyczne poznanie Jezusa, Jego Człowieczeństwa w Eucharystii oraz wielkie i częste przeżycia mistyczne podczas Mszy św., opisane w Dzienniku duchownym, sprawiły, że mistyka Ignacego była nie tylko teocentryczna, trynitarna, ale i chrystocentryczna, a zarazem eucharystyczna i eklezjalna. Również przeżycia mistyczne dotyczące Maryi w Loyoli, Manresie i Rzymie (1544) nadają jego pobożności i mistyce rys maryjny, tak wyraźny w Ćwicze­niach (63, 109, 117, 147, 218, 262, 273, 276, 297, 298, 299) i w Dzienniku duchownym (zob. np. 327,15 II 1544). Wszystkie te przeżycia mistyczne Ignacego dały mu taką pewność w wierze, że gotów był za jej prawdy oddać życie (OP 29).

Szczytem i syntezą tych przeżyć mistycznych było wielkie oświecenie nad Cardonerem (OP 30-31); tam Ignacy „poznał i zrozumiał wiele rzeczy tak duchowych jak i odnoszących się do wiary i wiedzy", do dróg, którymi Bóg prowadzi dusze, a tym samym do rozeznania i kierownictwa duchowego, a także do „architektonicznej budowy Towarzystwa Jezusowego" według M. Orlandiniego i F. Sacchiniego (zob. PW I  667-670).

8.Mistyka Ignacego jest mistyką nadziei – całkowitego powierzenia się Bogu w wolności i gotowości na wszystko - ufnego wydania się w ręce Boże z pragnieniem, żeby być prowadzonym przez Boga jak dziecko ku poznaniu i wypełnianiu woli Bożej we wszystkim (OP 27; CD 1, 5, 15, 180).

9.Jest to także mistyka tęsknoty za Bogiem, pragnie­nia ostatecznego wydania się Bogu przez śmierć i zjedno­czenia z Nim na wieczność. Myśli o śmierci sprawiały, że Ignacy płakał z tęsknoty i radości, przez co osłabiał swój wzrok; lekarze zakazali mu tych myśli (zob. PW I  372 nota 3). Serce Ignacego było zranione trzema ranami od Ducha Świętego:  raną skruchy (Manresa i I tydzień Ćwiczeń), raną współczucia i miłosierdzia (jego dzieła dobroczynne w Rzymie i troska o biednych w rodzinnych stronach, zob. OP 89; PW I  225), i raną tęsknoty za Bogiem, i dlatego mistyka Ignacego, trynitarna, chrystocentryczna, eucharystyczna, eklezjalna i maryjna, jest tak bliska ludziom, tak pociągająca w swej prostocie i poko­rze miłosnej (zob. Dziennik duchowny, PW I 311, 380, 383, 350, 351).

10.Owocem tej mistyki i zarazem wprowadzeniem w nią jest przede wszystkim Kontemplacja dla otrzymania miłości, jako dar od Boga, od Ducha Świętego (por. Rz 5, 5). Jest nam ona dobrze znana od nowicjatu, ale czy wystarczająco doceniana i czy staje się dla nas źródłem ignacjańskiej modlitwy i pobożności, szukania i znajdowa­nia Boga we wszystkim, by dzięki niej miłować Boga we wszystkim, a wszystko w Bogu, i stawać się ludźmi kontemplatywnymi w działaniu  -  z pomocą wszystkich stworzeń na obliczu ziemi, jak mówi Fundament? Czy ona urabia nasz styl bycia, modlitwy, działania?

Miłość, o którą trzeba prosić, otwierając się na jej przyjęcie szczerym pragnieniem, sprawdza się czynami dokonywanymi ex puro amore (CD 46, 230, 370), a po­lega na udzielaniu się wzajemnym przez dary, trwa w obliczu Boga, który jest Miłością i Dawcą miłości, i w Obcowaniu Świętych, którzy już są zanurzeni w miłoś­ci (CD 231-232). Miłość ta nie spada na nas jak deus ex machina, ale rodzi się z wewnętrznego i wdzięcznego uświadomienia sobie i przeżycia wielkich i tak licznych dobrodziejstw Bożych, ustawicznie otrzymywanych; rodzi się z wdzięczności pokornej i otwartej na Dawcę darów i jest wzajemnością, pragnieniem nie tylko przyjmowania darów, ale miłosnym pragnieniem oddawania Bogu w porywie wzajemnej miłości i nas samych, i tego wszyst­kiego, co Bóg w swej hojności nam ustawicznie daje. Jest to typowa dla Ignacego konfrontacja z Dawcą i wzajem­ność w oddawaniu darów, wśród których i przede wszyst­kim ja sam jestem obsypywany w każdej chwili darami.

W każdej chwili - a więc wciąż, tu i teraz. A zatem sprawa tej kontemplacji, otrzymywania darów miłości Bożej i tej mojej miłosnej wzajemności w oddawaniu darów nie powinna być czymś, co się czasem zdarza, o czym sobie niekiedy przypominam; powinna być według Ignacego czymś tak stałym, jak stałe jest obsypywanie mnie miłością Bożą dającą mi istnienie, czucie, rozumie­nie, wolność, zdolność miłowania (CD 235-236). Dlatego ma to być modlitwa w każdym miejscu i w każdym czasie, bo obdarzając mnie, miłość Boża trwa, działa i udziela się mi w każdym miejscu i w każdym czasie. „Trzeba się zawsze modlić i nie ustawać".

Ma to być także modlitwa z pomocą wszystkich rzeczy, wszystkich darów Bożych, które nie są dla mnie tylko rzeczami (res), ale znakami, bo darami (signa et dona) miłości Bożej. „Wszystko na obliczu ziemi" jest stworzone, żeby mi pomagało do chwały, czci i służby Bożej, a tym samym do zbawienia (CD 23). „Wspomożenie nasze w imieniu Pana, który stworzył niebo i ziemię" (Ps 124, 8). Nie chodzi tu przede wszystkim o określenie Boga jako Stwórcy nieba i ziemi, ale o niebo i ziemię, którymi Bóg, stwarzając je, wciąż nam pomaga, i dlatego Kontemplacja ad amorem jest szkołą ustawicznej modlitwy pełnej realizmu rzeczy jako darów Bożych. Kiedy brak czasu na długą modlitwę, bo albo apostolstwo, albo studia pochła­niają nasz czas, trzeba się wciąż modlić właśnie kontem­plowaniem „nieba i ziemi", czyli wszystkich darów miłości Tego, który stworzył (i wciąż stwarza, darząc istnieniem) niebo i ziemię z tym, co je napełnia. Takie wskazania dotyczące tej modlitwy (najbardziej ignacjańskiej), szuka­jącej i znajdującej Boga we wszystkich stworzeniach - darach Jego miłości - dawał Ignacy tym, którzy albo domagali się dłuższego czasu na modlitwę, albo skarżyli się, że za mało się modlą, albo pytali, jak się modlić w nawale prac lub studiów.

11.To całkowite z miłości oddawanie (restitutio) Bogu z miłości dawanych nam darów Bożych jako wyraz naszej wdzięcznej i służebnej miłości jest świadome bogactwa tej rzeczywistości dawanej i oddawanej. Świadome czego? Że w darach sam Bóg nam się daje i to jako Bóg nie tylko obecny, ale i działający, „pracujący" dla nas i dający ponadto każdemu darowi podobieństwo do siebie, do Stwórcy i Dawcy (CD 234-237), aby każdy dar natury i łaski mówił nam o Bogu, jak promień światła mówi o słońcu, a każdy strumyk o źródle.

12.Czym to wszystko jest? Prawdziwym, głębokim, szczęśliwym  i  pięknym  przeżywaniem  rzeczywistości i Boga, który jest Stwórcą obecnym w swoich stworze­niach, czyniącym je darami - znakami swojej miłości dla nas. Przeżywaniem rzeczywistości rzeczy, istot stworzo­nych,   pełnych   Bożej   obecności   dającej,   działającej i upodabniającej stworzenia do ich Stwórcy i Dawcy, l tylko tak przeżywając tę bogatą rzeczywistość Stwórcy i stworzeń można szukać i znajdować, i miłować Stwórcę we wszystkich stworzeniach i wszystkie stworzenia w ich Stwórcy, wypełniając i najświętszą wolę Boga, i najgoręt­sze pragnienie wszystkich stworzeń, które pragną wol­ności dzieci Bożych według św. Pawła (Rz 8, 19-22; zob. Konstytucje 288). Jak bardzo św. Ignacy jest tutaj bliski Pawłowi! Jak razem z Bogiem Stwórcą kocha wszystkie stworzenia, jak z „miłośnikiem życia" (Mdr 11, 260) pochyla się z wdzięczną, pokorną i służebną miłością nad każdym stworzeniem, które jest darem Bożej miłości dla nas i pragnie być przez nas oddane Bogu, naszemu wspólnemu Stwórcy i Dawcy. [...]

13.Człowiek, który tak przeżywa codzienną rzeczywi­stość Stwórcy i stworzeń, jest nie tylko człowiekiem kontemplatywnym w działaniu, nie tylko naśladuje aniołów zapatrzonych w Boga i nam usługujących, nie tylko jest Martą i Marią, złączonymi w siostrzanym uścisku miłości i współpracy, ale jest, często o tym nie wiedząc, poetą. Kontemplacja Adamowem jest, śmiem twierdzić, ignacjańską ars poetica, z czego sam Ignacy chyba nie zdawał sobie wyraźnie sprawy. Jeśli jednak przyjąć Tuwimowską definicję poezji jako „skok barbarzyńcy,  który poczuł Boga", to ta kontemplacja jest właśnie takim poczuciem Boga i skokiem serca ku Bogu. Uczy nas w niej św. Ignacy takiego wyczuwania Boga i takiego skoku modlitwy z pomocą wszystkich rzeczy [...]. Pierwotność, prymity­wizm zawarty w słowie „barbarzyńca" oznacza tu to, co w nas jest najgłębsze, wcześniejsze od tego, co w nas narosło w kręgach zmieniających się kultur; coś, co w nas trwa, choć często przywalone naleciałościami i okruchami przemijających epok. Właśnie to Tuwim zawarł w słowie „barbarzyńca". Nie ma nic negatywnego, poniżającego ani pogardliwego w tym słowie o barbarzyńcy, który skoczył poczuwszy Boga w naturze, w stworzeniach. Taniec, śpiew, muzyka, poezja - to właśnie rodzi się z tego „poczucia - wyczucia" Boga obecnego w całej rzeczywi­stości, która nas otacza (por. Dz 17, 28). Ignacy nazywa to gusta Dei -  smakiem, smakowaniem Boga.

 

14.Nie wiem, czy komentatorzy Ćwiczeń (może H. Urs von Balthasar?) dostrzegli w Kontemplacji ad amorem  tę  Ars poetica Ignacego? Ja widzę ją wyraźnie i jestem za nią Bogu i św. Ignacemu wdzięczny. Jest to piękna, poetycka postać modlitwy do Boga wyczuwanego (także mistycznie) w całej rzeczywistości ustawicznie stwarzanej i co dzień tak hojnie z miłością nam dawanej. Jak nie podskoczyć z radości i wdzięczności za taki dar? Jak nie wielbić Boga i nie ulegać pragnieniu, by wszystkie dary Boże oddać Bogu, by dary wróciły do Dawcy? Na tym polega istota nieba. Zaprzeczenie tego jest piekłem -  zmarnowaniem darów Bożych [...]. Piekło to zmarnowa­nie i niepotrzebność.

15.Na poparcie tego twierdzenia, że Kontemplacja ad amorem jest  utajoną poezją,  że  uczy nas  modlitwy -  poezji, przytoczę trzy wiersze poetów noblistów: Josifa Brodskiego i Czesława Miłosza. Dwa pozytywne, trzeci negatywny - o tym, co się dzieje, gdy zabraknie tego znajdowania Boga we wszystkim.

Bóg na wsi wiecznie po kątach nie stoi,

jak myślą kpiarze - on tu mieszka wszędzie.

Dach i naczynia rad sobą uświęcić

a drzwi uczciwie rozdziela na dwoje.

Na wsi go pełno. A kiedy w saganku

warzy mi soczewicę co sobotę,

sennym płomykiem tańczy bez ustanku

i mruga na znak, abym świadczył o tym.

Ustawia płoty, układa żeniaczkę

leśnika z panną, ale dla kawału

sprawia przykrości wiecznym niedopałem

polującemu, gdy strzela do kaczki,

Okazja śledzić owe czarodziejstwa,

jesiennym przysłuchując się poświstom,

to w ogóle jedyne dobrodziejstwo,

jakie znajduje na wsi ateista.

        Josif Brodski, Bóg na wsi (przekład E. Biedka)

 

Dzień taki szczęśliwy.

Mgła opadła wcześnie, pracowałem w ogrodzie.

Kolibry przystawały nad kwiatem kaprifolium.

Nie było na ziemi rzeczy, którą chciałbym mieć.

Nie znałem nikogo, komu warto byłoby zazdrościć.

Co przydarzyło się złego, zapomniałem.

Nie wstydziłem się myśleć, że byłem kim jestem.

Nie czułem w ciele żadnego bólu.

Prostując się, widziałem niebieskie morze i żagle.

        Czesław Miłosz, Dar

 

        A co się dzieje, kiedy Boga nie ma we wszystkim? Rzeczywistość się rozpada, bo jest „za mało uzasad­niona"...

 

Nie myślałem, że żyć będę w tak osobliwej chwili,

Kiedy Bóg skalnych wyżyn i gromów,

Pan Zastępów, Kyrios Sabaoth,

Najdotkliwiej upokorzy ludzi,

Pozwoliwszy im działać jak tylko zapragną,

Im zostawiając wnioski i nie mówiąc nic.

Było to widowisko niepodobne, zaiste,

Do wiekowego cyklu królewskich tragedii.

Drogom na betonowych słupach, miastom ze szkła i żeliwa,

Lotniskom rozleglejszym niż plemienne państwa

Nagle zabrakło zasady i rozpadły się.

Nie we śnie ale na jawie, bo sobie odjęte

Trwały jak trwa to tylko, co trwać nie powinno.

Z drzew, polnych kamieni, nawet cytryn na stole

Uciekła materialność i widmo ich

Okazywało się pustką, dymem na kliszy.

Wydziedziczona z przedmiotów mrowiła się przestrzeń.

Wszędzie było nigdzie i nigdzie, wszędzie.

Litery ksiąg srebrniały, chwiały się i nikły.

Ręka nie mogła nakreślić znaku palmy, znaku rzeki, ni znaku ibisa.

Wrzawą wielu języków ogłoszono śmiertelność mowy.

Zabroniona była skarga, bo skarżyła się samej sobie.

Ludzie, dotknięci niezrozumiałą udręką,

Zrzucali suknie na placach żeby sądu wzywała ich nagość.

Ale na próżno tęsknili do grozy, litości i gniewu.

Za mało uzasadnione

Były praca i odpoczynek

l twarz i włosy i biodra

l jakiekolwiek istnienie.

        Czesław Miłosz, Oeconomia divina

 

        Jest to całkiem przeciwne Mdr 11,21 -26; Kol 1, 15-17 i Kontemplacji ad amorem. Przypomina się powiedzenie A. Malraux: Wiek XXI albo będzie religijny, albo go wcale nie będzie.