Modlący się człowiek jest zaproszony do bycia towarzyszem Jezusa, samemu będącemu drogą, na której Bóg wychodzi człowiekowi naprzeciw.


Willi Lambert

Słownik duchowości ignacjańskiej, wyd. WAM, Kraków 2001, s. 13-16

DROGA

Gdy chciałoby się scharakteryzować duchowość ignacjańską jednym słowem, słowo „droga" nadawałoby się do tego najbardziej. Nawet jeżeli Ignacy nie używa tego słowa przesadnie często, pojawia się ono raz za razem w miejscach decydujących i przenika jego całe życie, wiarę i uczucia.

Początkowo droga urodzonego na zamku Loyola w 1491 roku Inigo de Loyola była wspinaczką na drodze dworskiej kariery. Wraz z ciężkim urazem kolana, którego nabawił się w roku 1521 podczas obrony twierdzy Pampeluna, jego droga w górę, zaplanowana bez zawiłości, poczęła stawać się drogą duchowego nawrócenia i „karie­ry ku dołowi". Prowadziła go ona we wszelkie głębokości aż do pokus samobójstwa, ale również na wszelkie wy­żyny mistycznego zjednoczenia z Bogiem.

Na tej swojej drodze życia Ignacy widzi siebie jako „pielgrzyma". Każdy człowiek jest „homo viator", człowie­kiem drogi. To jednak dla Ignacego typowe, że pojmuje pielgrzymowanie tak bardzo jako osobiste doświadczenie duchowe, że raz za razem podpisuje swoje listy słowem „Pielgrzym". Otwarcie przyznaje się do tego, więc jest właściwe, że jego autobiografia duchowa ukazuje się pod tytułem „Opowieść Pielgrzyma". Mówi tam o swoich drogach, które prowadziły go pieszo, konno i drogą morską przez Europę, do Anglii i Jerozolimy. Chce przy tym pokazać tylko jedno: „jak go Bóg prowadził".

Ta jego wewnętrzna droga znalazła swój wyraz w książeczce zatytułowanej Ćwiczenia duchowe. Porów­nuje je sam Ignacy do „chodu i biegu". Ignacy daje modlącemu się człowiekowi pomoce do pozyskania do­świadczeń duchowych. Duchowość drogi związana jest zawsze z doświadczeniem duchowym. Na drodze modli­twy i ćwiczeń Ignacy towarzyszy człowiekowi przez wszystkie „duchowe krajobrazy": w ogrodzie Eden, na pustyni, w ciemnych wąwozach, na Taborze, w drodze na Golgotę oraz na górę Wniebowstąpienia i rozesłania.

Modlący się człowiek jest zaproszony do bycia towa­rzyszem Jezusa, samemu będącemu drogą, na której Bóg wychodzi człowiekowi naprzeciw. Jak na każdej innej drodze, także i tu są ważne skrzyżowania, na których trzeba podejmować decyzje. Duchowość ignacjańska jest duchowością decyzji, zdecydowania, wolności. Przede wszystkim przy ćwiczeniach i wskazówkach dotyczących wyboru znajdujemy wiele ignacjańskich środków pomoc­nych przy podejmowaniu decyzji i postępowaniu na dro­dze rozwoju. „Rozeznawanie duchów" pomaga znaleźć i rozróżnić ślady czy prowadzą do większej wiary, nadziei i miłości, to jest w kierunku Boga, czy do nieufności, beznadziei i egoizmu.

Chodzić po śladach Boga może tylko ten człowiek, który żyje z „wolności ducha", z indyferencji: „zaanga­żowany spokój ducha" (Teilhard de Chardin SJ), „zawie­szenie żyjącego" (Max Frisch) pozwala na to, aby być otwartym na wszelkie kierunki drogi, na które powołuje Duch Boży.

To wewnętrzne i zewnętrzne pobudzenie do działania, często też gotowość, „aby być do dyspozycji", pojawia się w jednym z najczęściej używanych przez Ignacego wyrażeń: „zależnie od...". Zaprasza on przez nie do tego, aby reagować za każdym razem na nowo i inaczej na najróżniejsze sytuacje, ludzi, czasy i okoliczności.

Ignacjańskie „magis" („więcej", „bardziej"), musi w ję­zyku duchowości drogi być tłumaczone jako „dalej": rośnij dalej, kochaj bardziej, idź dalej. Pierwszym krokiem, ku któremu prowadzi to „dalej", jest krok wyjścia poza czysto egoistyczne zajęcie się samym sobą. Dla tego Ignacy pi­sze w książeczce Ćwiczeń: „Niech każdy pamięta, że o tyle postąpi we wszystkich sprawach duchowych, o ile się wyzwoli z miłości własnej, swoich pragnień i własnych korzyści" (CD, 189).

Krok wyjścia z siebie jest krokiem w kierunku innych. Dla Ignacego wychodzenie do ludzi, aby ich prowadzić do Boga i do Chrystusa coraz bardziej stawało się treścią jego życia. Dlatego on sam i jego towarzysze przyjęli na siebie wszystkie drogi. Aby „pomóc duszom" żadna droga nie była dla niego zbyt stroma lub za długa a żaden opór za wielki.

Jako „zwiastun" Jezusa wszędzie i na wszelkie spo­soby głosił Ewangelię. Aby jego towarzysze mogli być w drodze do ludzi jako uczniowie na wzór Apostołów, Ignacy nie chciał ustalić dla swojej wspólnoty modlitwy chórowej. „Do naszego powołania należy przemierzyć wiele krajów",  jak napisano w jednej z reguł zakonnych.

Na tej duchowej drodze wykształcił się u Ignacego i jego towarzyszy szczególny „duchowy sposób chodze­nia", pewien styl, sposób postępowania naprzód  - „noster modus procendi". Także to jest charakterystyczne dla ignacjańskiej duchowości drogi:  mieć wyczucie dla stylu, metody i przemyślanego sposobu postępowania.

Przy tym nie chodzi tutaj bynajmniej o kierownictwo duchowe. Tego typu sposoby postępowania pochodzą od zasadniczej postawy, którą Ignacy nazywa „cześć  i pełnia szacunku". W swoim  Dzienniku duchownym notuje, że to jest droga, która prowadzi go ku Bogu i stworzeniom.

Ignacemu chodzi o cześć, o wywyższenie Boga we wszystkim. Bojaźń pozwala mu „szukać i znajdować Boga we wszystkich rzeczach". To słowo Ignacego jest, jeśli można tak powiedzieć, „chrześcijańską przepustką" do tego, aby szukać i znajdować Boga we wszystkich sy­tuacjach, w samotności, w zawodzie, w modlitwie, w przy­jaźni, w pracy, liturgii, w bliźnim, w żałobie i radości.

To znaczący przypadek, że pierwszy kościół, który otrzymali Ignacy i jego towarzysze w Rzymie, był pod wezwaniem „Madonna della Strada" - Madonny drogi. Maryja była dla Ignacego zawsze towarzyszką na ducho­wej drodze życia. Ktoś, kto pewnego razu widział „Piel­grzyma" na tej drodze, wypowiedział się o nim jako „ma­łym Hiszpanie, który kuleje i ma takie radosne oczy".