OPOWIEŚĆ PIELGRZYMA 

czyli

AUTOBIOGRAFIA

  1. Aż do dwudziestego szóstego roku życia[1]był człowiekiem oddanym marnościom tego świata. Szczególniejsze upodobanie znajdował w ćwiczeniach rycerskich, żywiąc wielkie i próżne pragnienie zdobycia sobie sławy. Tak więc znalazł się pewnego dnia w twierdzy [Pampelunie] oblężonej przez Francuzów. Kiedy wszyscy jego towarzysze widząc jasno, że nie potrafią się obronić, byli zdania, że trzeba się poddać, o ile tylko otrzymają obietnicę zachowania życia, on przytoczył tyle racji alkadowi, iż zdołał go przekonać i skłonić do obrony - wbrew opinii oficerów, których także do odwagi zachęcał swoim zapałem i energią [2] Gdy nadszedł dzień, w którym spodziewano się szturmu i kanonady, wyspowiadał się z grzechów przed jednym ze swych towarzyszy broni [3] Ostrzeliwanie twierdzy trwało już dobrą chwilę, gdy nagle kula z działa ugodziła go w nogę i zdruzgotała ją zupełnie. A ponieważ kula przeszła mu pomiędzy nogami, więc i druga noga była też ciężko zraniona [4].
  2. Gdy on padł ranny, obrońcy twierdzy natychmiast poddali się Francuzom. Ci zaś, opanowawszy twierdzę, potraktowali rannego bardzo dobrze, odnosząc się doń z kurtuazją i życzliwością. Po upływie dwunastu lub piętnastu dni, jakie jeszcze spędził w Pampelunie, przynieśli go w lektyce do jego rodzinnej miejscowości [5]. Ponieważ czuł się bardzo źle, wezwano z różnych stron lekarzy i chirurgów. Byli oni zdania, ze trzeba ponownie łamać nogę, żeby kości dobrze złożyć. Mówili bowiem, że widocznie źle były złożone za pierwszym razem, albo że podczas drogi zmieniły swe położenie; w każdym razie nie były na swoim miejscu, a wobec tego powrót do zdrowia był niemożliwy. Zabrano się więc do powtórzenia  tej “jatki”. Podczas tej operacji, podobnie jak i podczas tych wszystkich, które już przecierpiał i które miał jeszcze przecierpieć, nie powiedział ani słowa, nie okazał też żadnego znaku boleści prócz tego tylko, że mocno zaciskał pięści.
  3. Stan jego zdrowia pogarszał się coraz bardziej. Nie mógł już jeść i pojawiły się inne oznaki zbliżającej się śmierci. Tak nadszedł dzień św. Jana [Chrzciciela], a lekarze nie mieli już wielkiej nadziei ocalenia go, Poradzono mu zatem, by się wyspowiadał. Przyjął więc ostatnie sakramenty w wigilię ś. [Apostołów] Piotra i Pawła. Lekarze orzekli, że jeśli do północy nie poczuje się lepiej, można go uważać za straconego. Chory miał [zawsze] nabożeństwo do św. Piotra [6]i spodobało się Panu naszemu sprawić, że o północy zaczął się czuć lepiej. Poprawa zdrowia była tak szybka, że już po kilku dniach uznano, iż nie grozi mu niebezpieczeństwo śmierci.
  4. Kości zaczęły się już zrastać, ale poniżej kolana jedna kość była nasunięta na drugą, tak iż noga była przez to krótsza. Nadto kość ta sterczała tak bardzo, że był to widok nader brzydki. On zaś, zdecydowany iść drogą światową[7], nie mógł tego ścierpieć, bo sądził, że to go będzie szpecić. Zapytał więc chirurgów o możliwość odcięcia tej kości. Odpowiedzieli mu, że można ja odciąć, ale że cierpienia będą większe niż wszystkie te, jakich już doznał, ponieważ był już zdrowy i ponieważ operacja ta potrwa dłuższy czas. Niemniej zdecydował się na to męczeństwo z własnej woli, chociaż brat jego starszy [8]był tym przerażony i mówił, że nie odważyłby się znieść takiego bólu. Ale ranny przetrzymał ból ze zwykła u niego cierpliwością.
  5. Rozcięto mu więc ciało, odpiłowano tę wystającą kość i zastosowano środki, ażeby noga nie została krótsza. Przykładano wiele maści i bez przerwy naciągano nogę przy pomocy wyciągu, który go męczył wiele dni.

 

Rozeznanie duchów

 

Ale Pan nasz przywracał mu zdrowie. Czuł się już tak dobrze, że uważał się prawie za zdrowego, z tym tylko wyjątkiem, że nie mógł jeszcze stąpać chorą nogą i dlatego musiał leżeć w łóżku. A ponieważ bardzo był rozmiłowany w czytaniu książek światowych i pełnych różnych zmyślonych historii, tak zwanych romansów rycerskich, więc czują się dobrze poprosił dla zabicia czasu o jakieś książki tego rodzaju. W tym domu nie było jednak żadnych takich książek, które zwykł był czytać. Dlatego dano mu  Życie Chrystusa i księgę Żywotów Świętych w języku hiszpańskim [9].

  1. Czytał więc często te książki i nawet poczuł w sobie pewien pociąg do tego, co tam było napisane. Ale kiedy przerywał to czytanie, rozmyślał niekiedy nad tym, co przeczytał, kiedy indziej zaś nad sprawami światowymi, które przedtem zajmowały jego umysł. Wśród tych wielu spraw próżnych, które mu się narzucały, jedna tak bardzo opanowała jego serce, że zatopiwszy się w niej rozmyślał nad nią dwie, trzy a nawet cztery godziny, nie zdając sobie nawet z tego sprawy. Marzył o tym, czego by miał dokonać w służbie pewnej damy , o środkach, których by użył, aby dostać się do miejscowości, gdzie ona mieszkała, o wierszach i słowach, w których by się do niej zwracał, wreszcie o czynach orężnych, których by dokonywał w jej służbie. I tak był pogrążony w tych marzeniach, że nawet nie widział, jak bardzo były one niemożliwe do spełnienia, ponieważ dama ta nie była zwyczajną szlachcianką, ani hrabianką, ani księżniczką, ale należała do nieporównanie wyższego stanu [10].
  2. Tymczasem Pan nasz spieszył mu z pomocą i sprawiał, że po tych myślach następowały inne, zrodzone z tego, co przeczytał. W rzeczy samej podczas czytania Żywotu Pana naszego i Żywotów świętych myślał nad nimi i tak rozważał sam w sobie: “Co by to było, gdybym zrobił to, co św. Franciszek, albo co zrobił św. Dominik?” I rozmyślał o wielu rzeczach, które wydawały mu się dobre, a zawsze miał na oku rzeczy trudne i ciężkie. A kiedy je sobie przedstawiał, wydawało mu się rzeczą łatwą wcielić je w czyn. I całe jego rozważanie sprowadzało się do tego, że mówił sam do siebie: “Św. Dominik zrobił to, więc i ja musze to zrobić”. Myśli te trwały w nim przez dłuższy czas, potem znów inne rzeczy je przerywały i nachodziły go myśli światowe, o których była wyżej mowa. One też zajmowały go dość długo. I to następstwo tak różnych myśli trwało w nim przez dosyć długi czas, a on zatrzymywał się zawsze nad myślą, która się pojawiała i narzucała jego wyobraźni: już to myśl o światowych wyczynach, których pragnął dokonać, już to ta inna - o Bogu. Wreszcie znużony odrzucał je i zajmował się czym innym.
  3. Jednakże w tym [następstwie myśli] była taka różnica: kiedy myślał o rzeczach światowych, doznawał w tym wielkiej przyjemności, a kiedy znużony porzucał te myśli, czuł się oschły i niezadowolony. Kiedy znów myślał o odbyciu boso pielgrzymki do Jerozolimy lub o tym, żeby odżywiać się samymi tylko jarzynami i oddawać się innym surowościom, jakie widział u świętych, nie tylko odczuwał pociechę, kiedy trwał w tych myślach, ale nawet po ich ustąpieniu pozostawał zadowolony i radosny. Nie zwracał jednak na to uwagi ani nie zatrzymywał się nad ocena tej różnicy aż do chwili, kiedy pewnego razu otworzyły mu się nieco oczy i kiedy zaczął dziwić się tej różnicy i zastanawiać się nad nią. To doświadczenie doprowadziło go do zrozumienia, że jedne myśli czynił go smutnym, inne radosnym. I tak powoli doszedł do poznania różnicy duchów, które w nim działał - jednego szatańskiego,  drugiego Bożego.

          To było jego pierwsze rozważanie o rzeczach Bożych; a kiedy potem oddawał się  Ćwiczeniom [Duchownym}, stąd czerpał swoje pierwsze światło do rozpoznania różnicy duchów[11]

  1. Uzyskawszy niemało światła z tej lektury zaczął więcej rozmyślać o swoim przeszłym życiu i o tym, jak wielki ciążył na nim obowiązek pokutowania za nie. Wtedy też zrodziło się w nim pragnienie naśladowania świętych. I nie tylko zastanawiał się nad szczegółami, ile raczej obiecywał sobie, że przy łasce Bożej dokona tego, czego oni dokonali. Jedynym jego pragnieniem było, jak to już wyżej wspomniano, po odzyskaniu zdrowia udać się do Jerozolimy i praktykować takie biczowania i takie posty, jakich pragnie serce hojne i rozpalone miłością Bożą.




Całość biografii św. Ignacego (573 kb). 
 


[1]Gruntowne badania o. Piotra de Leturia SI wykazały ponad wszelką wątpliwość, że Ignacy urodził wie w r. 1491 przed dniem 23 października. A zatem w r. 1521 podczas obrony Pampeluny miał lat 30 , a nie 26. Gdyby w r. 1521 miał rzeczywiście lat 26, trzeba by przyjąć, że urodził się w r. 1495. W n. 30 Opowieści, gdzie Ignacy opowiedział o wizji intelektualnej nad Cardonerem, zaznaczył, że w r. 1555, tj. w roku opowiadania drugiej części swych dziejów liczył sobie lat 62, z czego wynikałoby, że urodził się w r. 1493. Wszystko to świadczy, że Ignacy sam nie znał dokładnej daty swego urodzenia.

FN I Proemium totius operis s. 14*-24*. Leturia (II) I 55-68.

Co należy rozumieć przez “marności tego świata?” Wiemy z aktów procesu w Azpeitii w r. 1515, że zarzucano Ignacemu i jego starszemu bratu Pero Lopezowi delicta varia et diversa ac enormia - występki różne i bardzo wielkie (Scr I 589). Niestety akta tego procesu nie są zachowane w całości i nie wiemy jakie to były wykroczenia. Polanco ze swej strony charakteryzując życie Ignacego przed nawróceniem zaznacza o nim. Że podobnie jak inni dworzanie był dość swobodny w miłostkach, w grach hazardowych i w pojedynkach (Chron I 10; FN I 154). Marności światowe Ignacego według źródeł jezuickich przedstawiają się w sumie następująco: był on zuchwały i próżny, kuszony i zwyciężany przez pokusy nieczyste, oddany szczególnie grom hazardowym, miłostkom i pojedynkom. - Zob. AHSI 1 (1932) 131.

Schneider 133-134.

[2]Obrona głównej twierdzy Nawarry - Pampeluny w r. 1521 była tylko epizodem wojny między Francją i Hiszpanią o tę graniczną prowincję. Gdy w r. 1512 Ferdynand Katolicki zajął Nawarrę, ówczesny jej król, Jan d`Albert, uszedł do Francji i w r. 1515 próbował bezskutecznie odzyskać swe państwo. Nawarrę wcielono do Kastylii, a po śmierci Ferdynanda (1516) regent, kardynał Cisneros, stłumił wybuchłe tam rozruchy mianując równocześnie wicekrólem Nawarry Księcia Najery, Antoniego Manrique de Lara. Od r. 1517 Ignacy był na dworze wicekróla Nawarry. Gdy w r. 1519 nowy władca Hiszpanii, Karol Habsburg, wyjechał do Niemiec na wybór cesarza, wybuchło powstanie gmin miejskich (Comuneros) w całym prawie kraju. Sytuacja była nader groźna, a wojska z pogranicznej Nawarry odwołano do tłumienia powstania. Franciszek I, król Francji, skorzystał z tej okazji i w maju 1521 r. Wysłał wojsko pod wodzą Andrzeja de Foix na podbój Nawarry Już po 10 dniach od przekroczenia granicy Francuzi stanęli pod Pampeluną. Miasto, w którym była sina partia profrancuska, poddało się, natomiast cytadela, dowodzona przez alkada Miguela Herrerę, dzięki zdecydowanej interwencji Ignacego Loyoli postanowiła się bronić. 20 maja 1521 r., w sam poniedziałek Zielonych Świąt, po sześciogodzinnym szturmie Ignacy padł ranny, a Herrera poddał cytadelę Francuzom. Rychło zajęli oni cała Nawarrę. Ale po stłumieniu powstania Comuneros wojska hiszpańskie uderzyły na najeźdźców i w bitwie pod Noain 30. VI 1521 r. zadały im klęskę. Nawarra została ponownie odzyskana dla Hiszpanii (Chron I 11-13).

Dudon 35-51. - Larranaga 118-119 nota 2. Schneider 134-136.

[3] Spowiedź przed towarzyszem broni w braku kapłana była w zwyczaju u rycerzy średniowiecznych i praktykowano ja aż do XVI w. włącznie. Teologowie, nawet św. Tomasz z Akwinu, zalecali taka spowiedź w sytuacji wyjątkowej. Oczywista nie była to spowiedź sakramentalna, ale uważano ja za bardzo pożyteczny i zbawienny środek do wzbudzenia szczerej skruchy za grzechy. Jej skuteczność mogła płynąć jedynie z żalu doskonałego - z pobudek miłości ku Bogu.

FN I 365 nota 4. - Dalmases 31-32 nota 3.

[4] Według Layneza (FN I 72) kula strzaskała Ignacemu jedna nogę, druga zaś też ciężko poraniła. Polanco jest dokładniejszy, kiedy mówi, że kula strzaskała prawą nogę, lewą zaś poraniła, może odłamkami muru (Chrn I 12).

Zob. FN I 155. - Larranaga 119-120 nota 3.

[5] Zły stan dróg w górzystym terenie między Pampeluną i Loyolą nie dopuszczał dla ciężko chorego innego środka komunikacji poza noszami czy lektyka. Ponieważ nadto główne drogi były obsadzone przez wojska francuskie, tragarze wybierali raczej boczne ścieżki, co znów sprawiło, że podróż ta trwała dwa tygodnie. W Loyoli otoczyła Ignacego serdeczna opieką Magdalena Araoz, żona jego brata Marcina Garcii. Była to dawana dama dworu królowej Izabeli Katolickiej, osoba inteligentna, pobożna i wielkiego serca. Ignacy był do niej bardzo przywiązany, bo w najcięższej chwili, w chorobie, zastąpiła mu matkę, która utracił we wczesnym dzieciństwie. Brat jego starszy, Marcin Garcia, był wtedy wraz z całą szlachtą z Guipuzcoa na wojnie przeciw Francuzom i brał udział w bitwie pod Noain.

FN I 366-367 nota 7. - Schneider 136 2.

[6]Mowa tu jest o święcie św. Jana Chrzciciela (24. VI) i św. Apostołów Piotra i Pawła (29.VI); a więc od dnia zranienia Ignacego (20.V) upłynęło już przeszło miesiąc. Wyrazem czci Ignacego dla św. Piotra był ułożony przez niego poemat jeszcze na dworze Velazqueza w Arevalo, niestety zaginiony. To nabożeństwo Ignacego do św. Piotra, Namiestnika Chrystusowego na ziemi, było wyrazem jego wiary i przywiązania do Kościoła, choć życie jego nie zawsze było zgodne z nakazami wiary. W narodzie hiszpańskim walczącym od wieków z muzułmańskimi Maurami wierność wobec Kościoła stała się jednym z elementów świadomości narodowej. Ignacy jako Bask hiszpański, którego przodkowie, nawet rodzony ojciec i brat, walczyli przeciw Maurom i Turkom, dzięki tym tradycjom narodowym i rodzinnym oraz dzięki osobistej czci dla św.Piotra był jakby predestynowany do założenia w przyszłości zakonu mającego jak najściślej związać się ze Stolicą Świętą i służyć Kościołowi. Rys ten jest ważny dla zrozumienia późniejszego życia i działalności Ignacego Loyoli.

Larranaga 122 nota 7. - Schneider 137 3.

[7]Tę “drogę światową”, którą zamierzał Ignacy kroczyć przed swym nawróceniem, tak sam scharakteryzował później w Konstytucjach Towarzystwa Jezusowego:”...ludzie światowi i doczesności oddani miłują i z wielką gorliwością ubiegają się o zaszczyty, sławę i wielkie imię na ziemi, wedle nauki, jaką im świat daje...” (MI Const III 28-29; Exam 4,44). Tej drodze światowej przeciwstawił potem drogę naśladowania Chrystusa, wstępowania w jego ślady i przyobleczenia się w szaty i znamiona ubogiego i wzgardzonego Zbawcy. To samo wcześniej jeszcze podkreślił w Ćwiczeniach Duchownych, głównie w kontemplacji o Królestwie Chrystusowym, o Dwóch sztandarach i w trzecim stopniu pokory (Exer 97-98, 142, 146-147, 167).

[8] Starszy brat Ignacego, Marcin Garcia de Onaz y Loyola, był po śmierci ich ojca Beltrana (1507) głowa rodziny i panem na Loyoli Najstarszy bowiem z braci Jan, poległ w r. 1496 pod Neapolem w wojnie z Francuzami. Inigo Lopez - Ignacy był najmłodszym z ośmiu synów Beltrana Loyoli. Po wyparciu wojsk francuskich z Nawarry Marcin, który brał czynny udział w tych walkach, powrócił do Loyoli z początkiem lipca 1521 r.

Larranaga 122-124 nota 8. - Schneider 137 4.

[9] Romanse rycerskie były mieszaniną heroicznej legendy, marzycielskiej fantazji i niekiedy dość frywolnie pojmowanej miłości ku niewiastom - “damom serca“ bohaterów. O najbardziej poczytnym i szczególnie przez Ignacego lubianym romansie mowa jest w n. 17 Opowieści. Był to Amadis de Gaula (FN I 370 nota 11).

Książki pobożne, które dano Ignacemu do czytania w chorobie, były przywiezione do Loyoli przez Magdalenę Araoz, która na dworze Izabeli Katolickiej zapoznała się bliżej z rzetelną literatura religijna. Były to: Vita Christi czyli Życie Jezusa Chrystusa napisane w XIV w. przez kartuza Ludolfa z Saksonii, oraz Flos Sanctorum czyli Złota legenda opowiadająca o życiu świętych, napisana przez dominikanina, Jakuba de Voragine, który zmarł w r. 1298 jako biskup Genui. Oba te dzieła były przełożone na język hiszpański w początku XVI w. i bardzo rozpowszechnione Życie Chrystusa w czterech tomach przełożył franciszkanin, Ambrosio Montesino; wydano je drukiem w Alkali 1502-1503. Złotą Legendę przetłumaczył cysters, Gauberto Vagad; wydana była najpierw w Saragossie 1493, ponownie zaś w Toledo 1511.

FN I 74-75 nota 6. - Leturia (I) 149-160, 304-305. - Larranaga 125-126 nota 13-14. - Schneider 137-138 5.

Nieco później, dopiero w Manresie (1522-1523), miał Ignacy zapoznać się z dziełem Tomasza a Kempis O Naśladowaniu Chrystusa, mylnie przypisywanym Janowi Gersonowi, kanclerzowi uniwersytetu paryskiego (1362-1428). Dziełko to stało się obok Pisma św. Najbardziej ulubiona i cenioną lektura Ignacego aż do końca życia. Nazywał je perłą książek duchownych (zob. Scr I 200, 516; FN 584, 659).

[10] Kim była ta “dama serca” Ignacego Loyoli? Na ten temat snuto wiele domysłów. Niektórzy badacze widzieli w niej Germane de Foix żonę Ferdynanda Katolickiego; ale ta lekkomyślna Francuzka, pinguis et bene pota - tłusta i chętnie zaglądająca do kielicha - niezbyt nadaje się do tak romantycznej roli. Obecnie historycy sądzą, że młody Inigo durzył się w którejś z sióstr cesarza Karola V. Albo w Leonorze wydanej w r. 1519 za króla portugalskiego Manoela, albo w Izabeli, żonie Chrystiana duńskiego, albo wreszcie w Catalinie (Katarzynie), najmłodszej siostrze cesarza, która w r. 1525 poślubił Jan III portugalski. Katarzyna rzeczywiście mogła wzbudzać w młodym paziu żywsze uczucia, albowiem nie tylko urokiem młodości, ale i nieszczęsną swą dolą wzruszała wszystkich, którzy ją znali. Wczesną swą młodość spędziła u boku matki, Joanny Szalonej, w zamku w Tordesillas jakby więzieniu. Inigo jako paź wielkiego skarbnika Kastylii bywał na dworze w Tordesillas i na pewno znał Katarzynę i szczerze jej współczuł. W późniejszych latach Katarzyna jako królowa portugalska okazywała Ignacemu i jego zakonowi dużo życzliwości i była jego dobrodziejką.

FN I 371-373 nota 15. - Leturia (I) 302-303. - Larranaga 130-133 nota 16. - Schneider 133 6.

Fakt, że Ignacy marzył o wierszach (motes) na cześć swej damy, nie budzi żadnego zdziwienia, bo po pierwsze taki był zwyczaj wśród rycerstwa, a po drugie, jak już wiemy, próbował on swego pióra na polu poezji układając poemat ku czci św. Piotra Apostoła (Chron I 13).

Uwaga: Co oznacza hiszpańskie “mote” zob. FN I 370-371 nota 14 i Larranaga 126-     130 nota 15, gdzie podaje przykłady takich ”motes” - wierszy miłosnych.

[11]Ignacy przywiązywał wielka wagę do tego najwcześniejszego przeżycia duchowego. Tu po raz pierwszy przez samoobserwację dokonał rozeznania duchów wedle oceny skutków wywoływanych w duszy. Z tego przeżycia zrodziły się potem dwie serie reguł ad spiritus dignoscendos - służących do rozeznawania duchów - w Ćwiczeniach Duchownych(Exer 313-336). Odgrywają one zasadnicza rolę podczas dokonywania wyboru w Ćwiczeniach, jak to sam Ignacy z naciskiem podkreśla zarówno w książce Ćwiczeń jak i w Opowieści w n. 99. Trzeba zatem powiedzieć, Ze geneza Ćwiczeń Duchownych sięga początkami aż do Loyoli - do przeżyć Ignacego w chorobie (1521-1522).

W nauce Ignacego o rozeznawaniu duchów ważna rolę odgrywają dwa stany wewnętrzne: consolatio - pocieszenie i jego brak czyli strapienie. Nie są to tylko stany uczuciowe i nie należy ich pojmować w znaczeniu czysto psychologicznym. Ignacy nadaje im znaczenie głębsze, duchowe, a przyczyn ich dopatruje się w działaniu duchów dobrych (Boga i aniołów) lub złych Zobaczmy, jak Ignacy w Ćwiczeniach określa pocieszenie. “Nazywam pocieszeniem taki stan duszy, kiedy powstaje w niej poruszenie wewnętrzne, dzięki któremu zaczyna dusza rozpłomieniać się miłością ku swemu Stwórcy i Panu; dalej kiedy dusza nie może kochać żadnej rzeczy stworzonej na ziemi dla niej samej, ale tylko w Stwórcy wszystkich stworzeń. Dalej kiedy wylewa łzy pobudzając do miłości swego Pana lub z żalu za swoje grzech lub przez współczucie z męką Pana naszego Jezusa Chrystusa, czy też z powodu innych rzeczy odnoszących się wprost do służby i chwały jego. Wreszcie nazywam pocieszeniem wszelkie pomnożenie nadziei, wiary i miłości i wszelką radość wewnętrzną, która wzywa i pociąga człowieka do rzeczy niebieskich i do starania się o zbawienie duszy własnej, czyniąc ja uspokojoną i ukojona w Stwórcy i Panu” (Exer 316).

Brak pocieszenia duchowego (desolatio) czyli strapienie przedstawia Ignacy następująco: “Nazywam strapieniem wszystko to, co jest przeciwne trzeciej regule (o pocieszeniu), a więc zaciemnienie i zaniepokojenie duszy, poruszenie ku rzeczom niskim i ziemskim, niepokój płynący z różnych poruszeń i pokus a skłaniający do nieufności - beznadziei i miłości: dusza czuje się wtedy cała gnuśna, oziębła i smutna i jakby odłączona od swego Stwórcy i Pana. Albowiem jak pocieszenie jest przeciwieństwem strapienia, tak i myśli rodzące się z pocieszenia przeciwne są myślom pochodzącym ze strapienia” (Exer 317).

Ignacy w wielu miejscach Opowieści wspomina o roli pocieszenia i strapienia w swoim życiu (zob. nn. 10, 11, 18, 19, 20, 21, 26, 28, 29, 33, 41, 43, 48, 75, 83, 95, 98). Por. opis pocieszenia w liście do zakonnicy Teresy Rejadell (Ep I 105) i w napisanym przez siebie dyrektorium do Ćwiczeń Duchownych (MI Exer I 780; MI Exer II 73, 77).