ks.Sławomir Dąbrowski


Są takie słowa, które z powodu zbyt częstego używania zaczynają tracić swoje znaczenia, ale i są takie sytuacje, które sprzyjają użyciu tych słów, by dokonać ich swoistej rehabilitacji. Myślę, że takim właśnie słowem jest dzisiaj pojęcie osoby, człowieka, chrześcijanina. Można wciąż zadawać sobie te pytania: Kim jestem? Skąd przyszedłem i dokąd zmierzam? Jaka jest tajemnica mojego człowieczeństwa i powołania?

 photo by U.Cimochowska

         
Czy możemy jeszcze dzisiaj powiedzieć, że pojęcie  człowiek, osoba, chrześcijanin brzmi dumnie? Czy jest jeszcze wartością pierwszą i absolutną (J.Tischner), a może zszedł już z piedestału swojej wielkości, będąc strażnikiem swego bytowania i sam w wielkim rozrachunku z samym sobą sam stał się na nowo niewolnikiem ...czy dlatego  znów z zapaloną lampą trzeba udać się w wędrówkę po ludzkiej egzystencji, by jak starożytny Diogenes powiedzieć ”szukam człowieka”. Jaka jest kondycja dzisiejsza człowieka, chrześcijanina?

 


Tragedią cywilizacji zachodnioeuropejskiej jest to, że człowiek stopniowo tracił samego siebie. Aż doszliśmy do sytuacji holokaustu i wszelkich doświadczeń minionego, jak i początku obecnego wieku, gdzie trwożymy się przed człowiekiem współczesnym, przed terroryzmem, wojna nuklearną, ale i przypadkowym przechodniem. Współczesny człowiek, który popadł w nihilizm i relatywizm zatracając kontakt z pierwotnym światem, rozumieniem metafizycznych wartości, utracił w jakiś sposób również Boga. (Bóg umarł ogłosił Fr. Nietzsche). W takiej sytuacji Człowiek, nie rozpoznawszy własnego powołania, traci możliwość i zdolność do autorefleksji, do stawiania pytań, do poszukiwań, do przekraczania barier, do autorealizacji, bo nasze życie jest ciągłym poszukiwaniem, odkrywaniem, dynamizmem niepozwalającym na statyczność. Szukanie odpowiedzi na pytania: Kim jestem? Dokąd zmierzam?, Skąd przyszedłem? Jest podstawowym i bytowym zadaniem każdego z nas.
 Osoba bowiem staje się dopiero w relacji do innej osoby i to na podstawie relacyjności, która jest dana i zadana człowiekowi, jako jego fundamentalne powołanie. Jak mówił francuski filozofM. Nedonselljest to swoista próba promocji Drugiego, to właśnie chcę widzieć jego dobro, jestem zawsze relacyjny chociażbym był samotna wyspą....Osoba jest ciągłym stawaniem się w relacji ciągle do, jest odkrywaniem nie tylko tego co jest na zewnątrz, ale przede wszystkim bogactwa świata wnętrza, duszy, świadomości i podmiotowości. Na proste pytanie: Kim jest człowiek możemy poszukiwać ciągle odpowiedzi, a jednocześnie jakoś sami czujemy, że nie dorastamy by dać pełną i satysfakcjonującą odpowiedź. 

 

Wiemy, że jesteśmy istotami niezmiernie złożonymi, już próba poznania samego siebie pokazuje owe trudności, ale owo poznanie samego siebie staje się jednym z najważniejszych zadań naszego życia. Tylko w takim przypadku możemy śmiało mówić o dojrzałości ludzkiej i duchowej. Dlatego człowiek wciąż pyta, kim jestem?

 

Poznając siebie, człowiek pyta o swe miejsce w świecie, o położenie, o stosunek do własnego powołania, do Drugiego. Bada w ten sposób swoją wielkość i małość. Jednocześnie doświadcza swojej odrębności i niepowtarzalności. Człowiek jest bowiem dla siebie zawsze tajemnicą. Poświęca wiele uwagi otaczającemu go światu, ale wciąż zbyt mało podejmuje trudu, by poznać własną naturę jak to zauważył już starożytny Epiklet. Można dodać, iż współczesna kultura powoduje, iż unikamy świadomej konfrontacji z własnym powołaniem, by podjąć prawdziwą odpowiedzialność za własne postępowanie.