o. Jacek Bolewski SJ

 

Modlitwa   Imienia   Jezus

 w: „Zająć się ogniem”, wyd. WAM, Kraków  2001,  s. 276 - 280

 

   Powróćmy do Katechizmu, który tak oto streszcza wspomnianą tajemnicę: „Imię Jezus obejmuje wszystko: Boga i człowieka oraz całą ekonomię stworzenia i zbawienia. Modlić się, mówiąc <Jezus>, oznacza wzywać Go, wołać do Niego w nas. Tylko Jego imię zawiera Obecność, którą oznacza. Jezus jest Zmartwychwstałym i ktokolwiek wzywa Jego Imienia, przyjmuje Syna Bożego, który go umiłował i siebie samego wydał za niego” (KKK 2666). Zauważmy znowu, że te słowa przynoszą najgłębsze uzasadnienie modlitwy imienia Jezus, i to w najprostszej postaci - powtarzania samego imienia. Dopiero na tym tle Katechizm wspomina inne formy, rozwijające najprostszą modlitwę: „To bardzo proste wezwanie wiary zostało rozwinięte w tradycji modlitwy w różnych formach na Wschodzie i na Zacho­dzie. Najczęstszym sformułowaniem, przekazanym przez mnichów z Synaju, z Syrii, z góry Athos jest wezwanie: «Panie, Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nad nami grzesznymi!» Łączy ono hymn chrystologiczny z Flp 2, 6-11 z błaganiem celnika i żebraków o przejrzenie. Przez to wezwanie serce współodczuwa nędzę ludzi i miłosierdzie ich Zbawiciela" (KKK 2667).

 

Katechizm nie poświęca więcej uwagi dziejom tej modlitwy, która w naszych czasach została upowszechniona w przytoczonej formie (z odniesieniem do pojedynczej osoby: „zmiłuj się nade mną grzesz­nym") zwłaszcza przez anonimowe, spisane w języku rosyjskim „Opowieści pielgrzyma"[1]. Wszystkie tradycyjne postacie tej modlit­wy są przedstawione w Katechizmie jako rozwinięcie wzywania samego imienia JEZUS. Ono jedno wystarcza, skoro w Nim jest wszystko. W podobnym duchu Katechizm ukazuje dalej: „Wezwanie świętego imienia Jezus jest najprostszą drogą nieustannej modlitwy. Często powtarzane z pokorą przez skupione serce, nie rozprasza się w «wielomówstwie» (Mt 6, 7), lecz «zatrzymuje słowo i wydaje owoc przez swą wytrwałość» (por. Łk 8,15). Jest możliwe «w każ­dym czasie», ponieważ nie jest ono czynnością obok jakiejś innej, ale czynnością jedyną, mianowicie miłowaniem Boga, który ożywia i przemienia wszelkie działanie w Chrystusie Jezusie" (KKK 2668).

 

Do powyższych racji, przemawiających za najprostszą postacią modlitwy imienia Jezus, można dołączyć inne jeszcze. Wprawdzie nie brakuje nadal autorów, którzy preferują wersję rozbudowaną. Swoją polemikę z prostym wymawianiem Imienia łączą oni z obawami przed tym, co nazywają wschodnimi „technikami" czy „praktykami duchowymi"[2]; można więc odnieść wrażenie, że boją się skojarzenia wymawianego Imienia z „mantrą"[3]. Jednak właśnie najprostsza forma modlitwy imienia Jezus pozwala pojąć jej specyficzny sens chrześci­jański. Liczy się najpierw skupienie modlitwy na Jezusie, skoro: „Jedynie Chrystus jest drogą modlitwy chrześcijańskiej" (KKK 2664). W Jego imieniu zawiera się prawda o Bogu, który JEST - zbawiający - w sposób, odsłaniający się konkretnie w jedności z osobą Zbawicie­la. Dlatego wzywając imienia JEZUS, otwieramy się na Jego zbawienie, bez potrzeby dodatkowego zapewniania, że potrzebujemy Jego zmiłowania... Skupiam się w całości na Nim i Jego zbawczym działaniu, przez które mnie zdobył. Jak Apostoł, nie patrzę za siebie czy w siebie, przypominając sobie własną grzeszność, ale jako zdobyty przez Jezusa kieruję się w całości ku Niemu. Wymawiając Jego imię - trwam w Nim i jestem w drodze - w samym Jezusie.

 

Modlitewne wytrwanie w imieniu Jezus jest zarazem najpełniej modlitwą „w Jego imię". W Ewangelii Chrystus nie wzywa nas, byśmy się modlili do Niego. W centrum Jego życia i nauczania był Ojciec. I dlatego w odpowiedzi na prośbę uczniów, aby nauczył ich modlić się, powierzył im i nam modlitwę zaczynającą się od słów: „Ojcze, niech się święci Twoje imię"[4].. Tak On sam rozpoczynał swoją modlitwę, która w tym jednym się streszczała: „Abba, Ojcze" (Mk 14,36). Nie wyklucza to konkretnych próśb, o czym świadczy zarówno modlitwa samego Jezusa, jak i Jego zachęta, byśmy wszystkie nasze sprawy powierzali Bogu. Jednak istotne są dwie dodatkowe wskazówki. Pierwsza wskazuje właśnie sens prośby do Ojca w imię Jezusa: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: O cokol­wiek byście prosili Ojca, da wam w imię moje. Do tej pory o nic nie prosiliście w imię moje: Proście, a otrzymacie, aby radość wasza była pełna" (J 16,23n). Znamienne słowa! Najpierw oznaczają, że wszelki dar Ojca przychodzi do nas w imię Jezusa, czyli dzięki Jego po­średnictwu. Dalej przeto, by skutecznie się otworzyć na Boże dary,gdy modlimy się „w imię Jezusa" tak bardzo, że cała nasza modlitwa sprowadza się do wymawiania imienia Jezus. Nie musimy wtedy „do­datkowo" zwracać się do Ojca. Gdy bowiem powtarzamy JEZUS, włączamy się w Jego relację z Ojcem, z którym Jednorodzony Syn jest najgłębiej zjednoczony. mamy włączyć Jezusa do naszych próśb - od początku. Czynimy to, gdy modlimy się „w imię Jezusa" tak bardzo, że cała nasza modlitwa sprowadza się do wymawiania imienia Jezus. Nie musimy wtedy „do­datkowo" zwracać się do Ojca. Gdy bowiem powtarzamy JEZUS, włączamy się w Jego relację z Ojcem, z którym Jednorodzony Syn jest najgłębiej zjednoczony.

 

Dopełnia się to w świetle drugiej wskazówki o modlitwie, jaką mamy kierować do Ojca. Gdy Jezus powierzył uczniom słowa Mod­litwy Pańskiej z jej konkretnymi prośbami, wtedy wskazał jeszcze jedną, która będzie z pewnością wysłuchana. Posłużył się najpierw obrazem rodziców, nie odmawiających dzieciom istotnych rzeczy, i dodał: „Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą" (Łk 11,13). Właśnie Duch Święty - noszący również imię Obietnicy-Daru Ojca[5] - nie tylko będzie nam dany, ale jest obecny w ukryciu w samej prośbie do Ojca o Jego Dar. Odsłania się tu pełniejszy sens przytoczonych słów Apostoła o Duchu Świę­tym, który wspomaga naszą modlitwę: jeśli czyni to, gdy nie wiemy, jak się modlić, tym bardziej umacnia nas, gdy wyraźnie się na Niego otwieramy. Skoro wiemy, że w ukryciu - w głębi naszego serca -Duch Święty pobudza nas do synowskiej modlitwy: „Abba, Ojcze", możemy świadomie włączyć się w tę modlitwę. Czy jednak wystar­czy powtarzanie imienia Ojca - streszczające Modlitwę Pańską, jednoczące z Synem i Duchem Świętym? Oto co przypomina Kate­chizm: nasza modlitwa „ma dostęp do Ojca tylko wtedy, gdy modlimy się «w imię» Jezusa" (KKK 2664). I czy nie dokonuje się to najpełniej, gdy właśnie w Jego imieniu szukamy oparcia dla naszej modlitwy?

 

Pojmujemy w ten sposób istotnie chrześcijański, trynitarny sens modlitwy imienia Jezus. Trwanie przy Nim w Jego imieniu nie jest właściwie wzywaniem Go, ani zwracaniem się do Niego; jest raczej stwierdzaniem Jego obecności - że jest w nas i przy nas: JEZUS. On sam - zjednoczony z Ojcem w Duchu Świętym - włącza nas i prowadzi do pełni wspólnoty z Bogiem. Odsłania się jeszcze raz jedność drogi z celem – coraz pełniejsza w nas obecność Jezusa, by – zgodnie ze wskazaniem Chrzciciela – On wzrastał, a ja się umniejszał (J 3,30), aż po końcowe, pełne życie w Nim. A wtedy, zdobyty przez Niego bez reszty, znajdę w Nim samym ostateczną zdobycz – „najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego”.

 Przypisy:


[1]  Por. polskie wydanie: Szczere opowieści pielgrzyma przedstawione jego ojcu duchownemu, przeł. A. Wojnowski, Wyd. W drodze Poznań 1988.

[2]  Taka polemika, co prawda dyskretna, jest obecna we wstępie do: Filokalia. Teksty o modlitwie serca, przeł. i opr. ks. J. Naumowicz, Wyd. Benedyktynów Tyniec - Wyd. «m» Kraków 1998, s. 28.30.38.42.

[3] Por. B. Kondrusik, Modlitwa Jezusowa - mantra chrześcijan?, „PP" 5/1998, 196-210.

[4] Łk ll,2nn. Ta krótsza wersja modlitwy, którą przekazał Łukasz, uchodzi za jej pierwotną formę, rozbudowaną przez Mateusza (Mt 6,9-13).

[5] Por. Łk 24,49; Dz 1,4; 2,33 (Obietnica); Dz 8,20; 11,17 (Dar).