JACEK BOLEWSKI S.I.
 

 

Założenia teologiczne reguł o rozeznawaniu duchów

 

Wprowadzenie
         W odniesieniu do ignacjańskich Reguł o rozeznawaniu duchów można przyjąć trojaką
perspektywę. Po pierwsze można pytać (i szukać odpowiedzi), na jakich założeniach
opierał się sam Ignacy w swoich Regułach. Z tym wiąże się po drugie pytanie, w jakiej
relacji pozostają te założenia do Tradycji – Ignacy nie rozpoczyna przecież „od zera”, lecz
stosuje się w Tradycji chrześcijańskiej. Wreszcie po trzecie można pytać o założenia
teologiczne Reguł z dzisiejszej perspektywy naszych czasów, nas samych. Wszystkie te
perspektywy oczywiście się zazębiają, ale trzeba je rozróżnić, aby lepiej zrozumieć dzisiaj
sens Reguł św. Ignacego na tle Tradycji chrześcijańskiej.
 

        

„Rozeznawanie duchów” przed św. Ignacym

 

        Kiedy pytamy najpierw o miejsce Reguł Ignacego na tle Tradycji, to trzeba z góry
przewidzieć, że podstawowym ich źródłem jest – podobnie jak w przypadku Ćwiczeń, do
których włączone – osobiste doświadczenie Świętego. To doświadczenia włącza się w
Tradycję, ale na pierwszym miejscu jest to Tradycja – przekaz – której nośnikiem jest sam
Duch Święty. Kiedy zatem Ignacy doświadcza w swoim życiu działania Ducha, to chociaż
nie wie wtedy nic (albo bardzo mało) o Tradycji przekazywanej przez Pismo św., poprzez
Kościół, poprzez pisma Ojców Kościoła itd., włącza się od razu, jakby bez pośrednictwa
tych ogniw, w najgłębszy i najistotniejszy nurt Tradycji, której źródłem jest Duch –
obiecany i posłany przez Jezusa od Ojca. Dopiero dalsze studia teologiczne, jakże późno
podjęte, pomagają Ignacemu w sformułowaniu tego doświadczenia nie tylko w duchu,
ale i według litery Tradycji. Jednak wpływ tradycyjnych ujęć „rozeznania duchów” na
Ignacego stoi na drugim miejscu – i musimy o tym pamiętać, kiedy rozważamy inne,
wcześniejsze świadectwa.
 

 

Świadectwo Pisma św.
               Pojęcie „rozeznania duchów” pojawia się w chrześcijaństwie po raz pierwszy u św.
Pawła. Mówiąc o różnych darach Ducha św. dla dobra wymienia się obok innych darów
(charyzmatów), również „rozróżnianie duchów” (1Kor 12, 10). Dalszy kontekst tej
wzmianki wskazuje, o jakie rozeznanie tu chodzi: „Prorocy niech przemawiają po dwóch
albo trzech, a inni niech to roztrząsają” (1Kor 14, 29), „Rozeznanie duchów” oznacza
zatem rozeznanie proroctw głoszonych we wspólnocie, czy są prawdziwe czy fałszywe. W
tym samym kierunku wskazują inne świadectwa NT. W 1Tes 5, 19-21 jest powiedziane:
„Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie! Wszystko badajcie (rozeznajcie), a co
szlachetne – zachowujcie”. i tutaj chodzi o proroctwa pochodzące od Ducha, które
jednak należy rozeznawać, aby stwierdzić, na ile pochodzą od Ducha Świętego, a na ile są
przemieszane z innymi, nieskończenie prawdziwymi elementami. Jeszcze wyraźniej
powiedziane jest w 1J 4, 1-6: „Nie dowierzajcie każdemu duchowi, ale badajcie
(rozeznajcie) duchy, czy są z Boga, gdyż wielu fałszywych proroków pojawiło się na
świecie”. Zarazem podaje tutaj Apostoł kryterium, według którego należy rozeznawać
proroctwa: „Po tym poznajcie Ducha Bożego: każdy duch, który uznaje, że Jezus Chrystus
przyszedł w ciele, jest z Boga. Każdy zaś duch, który nie uznaje Jezusa, nie jest z Boga; i to
jest duch Antychrysta”. Również w 1Kor 12, 3 kryterium dla rozeznawania ducha
proroctw jest wyznanie wiary w Jezusa: „Nikt, pozostając pod natchnieniem Ducha
Bożego, nie może mówić: Niech Jezus będzie przeklęty”.
 
       Fakt, że w NT rozeznanie duchów, wiąże się przede wszystkim z rozeznaniem
proroctw, nie jest czymś nowym, lecz odzwierciedla wcześniejszą staro testamentową
tradycję. Najbardziej plastycznie przejawia się ona w 1Krl 22, gdzie prawdziwemu
prorokowi Micheaszowi, który zwiastuje królowi Achabowi klęskę, przeciwstawieni są inni
prorocy, zapowiadający zwycięstwo. Ukazane tu jest, że fałszywi prorocy są zwodzeni
przez ducha, który oddaje się do dyspozycji Bogu, by zwieść Achaba poprzez wejście w
jego proroków, stając się w ich ustach duchem kłamstwa (1Krl 22, 22). Innym,
późniejszym przykładem tej problematyki w ST jest wydarzenie opisane w Jer 28: spór
Jeremiasza z Chananiaszem, który zapowiadał powołując się na Boga, złamanie jarzma
króla babilońskiego. To późniejsze wydarzenie jest opisane bez wyjaśnienia odwołującego
się do duchów i bardziej dramatycznie – sam Jeremiasz nie jest początkowo pewien, jak
oceniać proroctwo Chananiasza.
 
        O staro i nowotestamentowych wyobrażeniach związanych z duchami (dobrymi
i złymi) powiemy więcej w ostatniej, bardziej systematycznej części naszych rozważań. Na
razie chodzi o podkreślenie związku między rozeznaniem duchów i rozpoznaniem
proroctw, czyli ostatecznie rozpoznaniem; przez kogo objawia się sam Bóg. Dodajmy
jeszcze tylko, jeśli idzie o NT, że na tym tle można pojąć stosunek Żydów do Jezusa.
Problem, który ich nurtuje, to pytanie, czy Jezus jest naprawdę posłany przez Boga (jako
prorok, czy jako Mesjasz) i po czym rozeznać, czy działa w Nim Duch Boży. Ale sposób, w
jaki stawiają to pytanie, świadczy zarazem, że prawdziwy problem ich postawy tkwi głębiej
– mianowicie w tym, że nie chcą przyjąć, iż Jezus działa w imię Boże; dlatego dzieła jakich
dokonuje i jakie świadczą o Jego mocy nad złem, przypisują złemu duchowi, a nie
Duchowi Bożemu. Ta przewrotna postawa, którą Jezus określa jako grzech przeciw
Duchowi Świętemu, oznacza nie tylko niezdolność do rozeznania Bożego Ducha, ale
wręcz niechęć, by Go rozpoznać. Duch działa jednak mimo tej postawy, owszem
odrzucenie Jezusa przez Żydów prowadzi do jeszcze głębszego objawienia mocy Bożej:
Moc Ducha, przejawiająca się już za życia Jezusa, objawia się jeszcze silniej i powszechniej
po Jego śmierci – dzięki tej śmierci – jako moc zmartwychwstałego Pana, który
przezwyciężył zło u samego korzenia.

 


Świadectwo tradycji
        
Również w najstarszych świadectwach Tradycji chrześcijańskiej spoza Pisma św.
rozeznanie duchów związane jest z kwestią proroctw: czy pochodzą od Ducha
Chrystusowego, czy też są z innego ducha. Ten aspekt możemy określić jako społeczny,
wspólnotowy wymiar rozeznania duchów; proroctwa bowiem czy objawienia, czy jeszcze
ogólniej „znaki czasu”, kierują się do wspólnoty – do Kościoła – i domagają się w tej
wspólnocie odpowiedniego działania. Obok tego wymiaru pojawia się zarazem
dodatkowy aspekt rozeznania duchów – aspekt indywidualny. Wiąże się on z rozwojem
ruchu monastycznego. Ludzie szukający odosobnienia, samotności („mona-chos” sam,
samotny), by odnaleźć Boga – głównie na pustyni – muszą najpierw doświadczyć, że
uciekając od świata nie można uciec od siebie samego, od własnego wnętrza, i że w
miarę jak człowiek otwiera się przed Bogiem, otwierają mu się również oczy na tkwiące w
człowieku zło. Plastyczny obraz wewnętrznych zmagań ze złym duchem w życie mnicha
przynosi pismo św. Atanazego poświęcone patronowi i pierwszemu spośród mnichów –
pustelników – św. Antoniemu; kuszenie Antoniego przez złego ducha pod różnymi
postaciami inspirowało również przez wieki fantazję wielu artystów. Pisma pochodzące z
kręgów monastycznych wskazują też na pułapki tego życia, na taktykę złych duchów
usiłujących w najrozmaitszy sposób odwieść od dążenia ku Bogu. Rozeznanie duchów
działających we wnętrzu człowieka odsłania się jako konieczność w życiu mnicha; również
pierwsi ojcowie Kościoła, powiązani z ruchem monastycznym, poświęcają kwestii
rozeznania duchów w wymiarze indywidualnym wiele miejsca.
 
        Te dwa nurty rozeznania duchów – społeczny, związany z proroctwami czy
objawieniami w Kościele, oraz indywidualny, związany z drogą jednostki do Boga –
przewijają się z różnym nasileniem również w późniejszych dziejach Kościoła. Nurt
społeczny nasila się n w okresach niespokojnych, okresach przełomu, kiedy niejasność co
do przyszłości sprzyja powstawaniu różnych przepowiedni. Ta problematyka rozeznania
duchów staje się np. znowu aktualna w XIV i XV w., kiedy oczekiwano nowej epoki Ducha
Świętego w Kościele (ruch chiliastyczny) i ostatecznego nastania królestwa Bożego na
ziemi. Zarazem mnożą się w tymże czasie ruchy mistyczne. Ich przedstawiciele poświęcają
subtelne analizy rozróżnianiu różnych stanów wewnętrznych, aby człowiek dążący do
Boga umiał sobie z tymi stanami radzić; można tu wymienić pisma mistyków
dominikańskich – Katarzyny ze Sieny, Eckharta, Taulera, Suzona czy pismo anonimowego
autora pt.: „Obłok niewiedzy” oraz inne pismo tegoż autora właśnie w kwestii rozeznania
duchów działających w człowieku.
 
         Dodajmy na koniec tego krótkiego i schematycznego przeglądu Tradycji przed św.
Ignacym: Stosownie do różnego charakteru obu nurtów inny jest też charakter kryteriów,
które są w nich formułowane celem rozeznania duchów. W nurcie społecznym kryteria
mają charakter bardziej zewnętrzny: dotyczą ortodoksyjności głoszonych proroctw, ich
stosunku do Kościoła, zwracają też uwagę na moralność ich głosicieli. Jeśli idzie o nurt
indywidualny, to i tutaj jest zauważalna tendencja – już u Ojców Kościoła, by jak
najbardziej sformalizować rozeznanie w oparciu o obiektywne, ogólnie obowiązujące
i przekazywalne kryteria. Zarazem dostrzega się jednak, że taka obiektywizacja nie jest do
końca możliwa i że właściwe rozeznanie duchów domaga się odwołania do osobistego
doświadczenia, w którym chodzi przede wszystkim o duchowe „wyczucie”, tym bardziej
subtelne i nieufające złudzeniom, im bardziej człowiek staje się duchowy, tj. uległy
Duchowi Bożemu.
 

Reguły św. Ignacego
            Na tym tle możemy scharakteryzować Reguły św. Ignacego w następujący sposób:
Wiążą się one, stosownie do charakteru Ćwiczeń Duchownych, przede wszystkim z
indywidualnym wymiarem rozeznania różnych stanów duchowych w człowieku dążącym
do Boga. W tej mierze jednak, w jakiej wzrasta wewnętrzne „wyczucie” człowieka na
działanie Boga w jego wnętrzu i jego życiu, rozeznanie to dotyczy również sfery
społecznej. W tym sensie np. naturalnym dopełnieniem ignacjańskich Reguł o rozeznaniu
duchów są Reguły „sentire cum Ecclesia”, czyli o wyczuciu tego, co kościelne – co należy
do wspólnoty Kościoła i ją buduje.
 
           Jedność obu wymiarów duchowości św. Ignacego jest na tle ukazanej tradycji co do
rozeznawania duchów istotnym novum. Ten nowy element wiąże się z inną nowością
ignacjańskiego podejścia, mianowicie z ujęciem rozeznania duchów w funkcji wyboru. Już
przed Ignacym próbowano rozróżnić poruszenia dokonujące się we wnętrzu ludzkim, aby
podążyć za dobrymi i nie ulegać złym czy prowadzącym do złego. Takie było też pierwsze
doświadczenie samego Ignacego: że niektóre myśli dotyczące dalszego życia wywołują w
nim nietrwałą radość ustępującą smutkowi, inne zaś przynoszą dłużej trwającą pociechę;
w pierwszych rozpoznał on myśli prowadzące ku złemu i dlatego pochodzące od złego, w
drugich zaś myśli pochodzące od dobrego ducha (por. Opowieść Pielgrzyma, n. 8). To
doświadczenie, które stało się podstawą Reguł Ignacego, pokazuje od razu, że poruszenia
przypisane różnym duchom dotyczą jego konkretnej drogi życiowej. Chodzi o wybór
dalszej drogi, tak że decyzja, czy pójść za tymi poruszeniami, które pozostawiają w
strapieniu, czy za tymi, które wywołują trwałą czy dłużej trwającą pociechę – ta decyzja
wiąże się de facto u Ignacego z pierwszym krokiem w kierunku wyboru nowej drogi życia.
i kiedy w swoich Ćwiczeniach wiąże on już bezpośrednio rozeznanie pociech i strapień z
wyborem życiowym, to dokonuje czegoś dodatkowego: w obliczu konkretnego
przedmiotu wyboru „prowokuje” Ignacy jakby doświadczenie pociech i strapień, tzn.
wczuwając się w dany przedmiot i wyczuwając reakcje, jakie wywołuje w jego wnętrzu,
stara się w ten sposób określić, czy sam przedmiot wyboru jest, czy nie jest zgodny z
konkretną wolą Bożą wobec jego życia.
 
          Jeszcze dwie uwagi co do powiązania ignacjańskich Reguł o rozeznaniu duchów z
wyborem. Po pierwsze: Nie należy pojmować tego powiązania zbyt wąsko przez
zacieśnianie rozeznania do sytuacji, w których należy podjąć decyzję – co do drogi
życiowej, czy co do dalszych wyborów na tej drodze. Takie „funkcjonalne” zacieśnianie
rozeznania niesie z sobą niebezpieczeństwo zapomnienia o podstawowym wymiarze,
jakim jest otwarcie się człowieka na działanie Bożego Ducha w jego życiu. W tym sensie
trzeba pamiętać o roli, jaką rozeznanie odgrywało jeszcze przed Ignacym – jako pomoc
dla tych, którzy zdecydowali się już, by dążyć do Boga. Zresztą również dla Ignacego
fundamentem Ćwiczeń jest postawa człowieka wobec Boga – i właśnie temu celowi, czyli
jak najpełniejszemu otwarciu się człowieka na Boże działanie w jego życiu ma służyć
również rozeznanie. Mówiąc jeszcze inaczej: W rozeznaniu duchów najważniejsze jest nie
tyle analizowanie różnych przedmiotów wyboru i stanów własnego wnętrza w obliczu
tych przedmiotów; najważniejsza jest postawa zdecydowanego dążenia do Boga, postawa
gotowości do przyjęcia wszelkiej Jego woli – postawa, która umacnia się poprzez
rozeznawanie w konkretnych sytuacjach, ale która sięga głębiej.
 
         Z tym wiąże się druga uwaga: Dążenie do Boga ma charakter osobisty. Człowiek jako
osoba jest kimś niepowtarzalnym, jedynym w swoim rodzaju; dlatego realizacja,
urzeczywistnianie osobowości jest zadaniem, którego spełnienie może się dokonać nie
przez porównywanie się z innymi czy przez zwykłe zastosowanie do własnego przypadku
ogólnie obowiązujących norm. Wszystko to może być dla człowieka ważną wskazówką,
ale jako niepowtarzalna osoba może i musi on odnaleźć swoje własne miejsce w życiu
jedynie przez to, że szuka go w Bogu, który tę „osobność”, niepowtarzalną osobowość
mu daje i zadaje. Im bardziej otwiera się człowiek na Stwórcę, tym bardziej staje się
osobą – takim, jakim widzi go jego Stwórca. Kiedy zatem Ignacy łączy dążenie człowieka
do Boga z rozeznawaniem tej drogi poprzez wybór, poprzez konkretne decyzje, to wyraża
tym samym przekonanie, że Bóg prowadzi człowieka przez życie w sposób osobisty,
jedyny i niesprowadzalny do tego, jak prowadzi innych. Każdy ma własną drogę – jedynie
Bóg może, ale również chce mu tą drogę objawić poprzez konkretne doświadczenia,
których sens musi człowiek rozeznawać sam, bo nikt inny nie może go w tym wyręczyć.
Osobisty sens moich doświadczeń, w których odsłania się Bóg jako cel i spełnienie mojej
drogi do Niego, jest tak nieodłącznie związany z moją osobą, że tylko ja sam –
prowadzony przez Bożego Ducha – mogę ten sens odkryć i przyjąć. i w Ćwiczeniach
Ignacy zakłada, że sam Bóg prowadzi w ten sposób człowieka poprzez poruszenia, które
w nim wywołuje i których ostateczny sens może objawić człowiekowi tylko On sam.
 

Teologiczny sens reguł Ignacego
            Po tych rozważaniach wprowadzających przejdźmy teraz do wskazania i omówienia
najważniejszych treści teologicznych Reguł, próbując spojrzeć z dzisiejszej perspektywy
zarówno na elementy Tradycji, jak i na elementy specyficznie ignacjańskie.
 

Działanie Boga w świecie
           Chrześcijańska prawda o Bogu obejmuje zarówno wyznanie Jego transcendencji,
przewyższającej i obejmującej wszelką rzeczywistość, jak i wyznanie Jego immanencji,
przenikającej wszystko, co istnieje. Tę jedną prawdę o dwojakim obliczu można wyrazić w
formule wiązanej ze św. Ignacym: „Non coerceri maximo, contineri tamen a minimo
divinum est” („Nie dać się objąć przez to, co największe, a jednak zawierać się w tym, co
najmniejsze – to rzecz Boska”). Jest to prawda o Bogu w Trójcy Jedynym, który jako
Stwórca przewyższa wszelkie stworzenie, jako Zbawiciel okazuje swoją bliskość i jednoczy
się z nim ostatecznie przez Wcielenie, a jako Duch napełnia stworzenie swoim własnym
życiem, przebóstwiając je i dopełniając w sobie samym.
 
          Na tym tle działanie Boga w świecie oznacza z jednej strony Jego obecność we
wszystkim, co istnieje, z drugiej zaś strony szczególne działanie, które objawia się w
dziejach zbawienia. Charakterystyczną cechą religii judeo - chrześcijańskiej jest to, że jej
punktem wyjścia jest doświadczenie Boga zbawiającego – a więc działającego w
szczególnie trudnej sytuacji, i to wyjściowe doświadczenie Boga (doświadczenie Wyjścia w
dziejach zbawienia) otwiera człowiekowi oczy na moc Bożą, która wszystko przewyższa
i we wszystkim może się przejawić.
 
           Również w Ćwiczeniach znajdujemy wyraz tej swoistej dialektyki Bożego działania –
tajemnicy Boga, który działa we wszystkim, a jednak w taki sposób, że otwiera na tę
tajemnicę przez szczególne formy swojego działania. Szczególne Boże działanie wiąże
Ignacy przede wszystkim z pocieszeniami, o których mówi w Regułach o rozeznaniu
duchów. Ale celem, jaki mu przyświeca w Ćwiczeniach, nie jest otwarcie człowieka na
jakieś szczególne, nadzwyczajne formy Bożego działania. Celem jest raczej to, co wyraża
Kontemplacja dla uzyskania miłości jako punkt kulminacyjny Ćwiczeń otwarcie człowieka
na Boże działanie we wszystkim. Mówiąc jeszcze inaczej: Ignacy zakłada jakby, że Bóg
udziela człowiekowi pomocy w formie pocieszeń, gdy człowiek znajduje się w sytuacji
domagającej się zasadniczego wyboru. Ale ta szczególna pomoc oraz wybór, który się z
nią wiąże, mają uzdolnić człowieka do przyjęcia, że Bóg działa we wszystkim, nieustannie,
a nie tylko w nadzwyczajnych sytuacjach, kiedy człowiek może to „odczuć”.
 
            Tajemnica Bożego działania w świecie wiąże się dalej z dialektyką pośredniego
i bezpośredniego charakteru tego działania. Szczególnie Boże działanie, jakiego
doświadczali w swych dziejach Izraelici, było przez nich pojmowane jako działanie
samego Boga, Jego osobista, bezpośrednia interwencja. A jednak to bezpośrednie
działanie samego Boga dokonuje się w ST zawsze za pośrednictwem innych
rzeczywistości: poprzez niezwykłe zjawiska przyrody i przede wszystkim poprzez
wybranych przez Boga ludzi – Mojżesza, proroków, wcześniej zaś przez Abrahama, Izaaka,
Jakuba. Ten pośredni, a zarazem bezpośredni charakter doświadczenia Boga równie jest
wyrażany. Gdy chodzi o podkreślenie bezpośredniości Bożego działania, mówi się, że Bóg
wyprowadził naród z niewoli, że On sam prowadził go przez pustynię itd. Gdy natomiast
trzeba podkreślić, że nawet – owszem zwłaszcza – w swoim bezpośrednim działaniu Bóg
pozostaje nieuchwytny, niewidzialny, tajemniczy, zwraca się na pośredni charakter Jego
działania jako dokonującego się zawsze za pośrednictwem innym rzeczywistości. i w tym
kontekście mowa jest też o rozmaitych duchach, stworzonych przez Boga i używanych
przez Niego jako pośredników do spełniania Jego własnych zamierzeń.
 
            W tym miejscu trzeba wyraźnie powiedzieć: Wypowiedzi Starego i później też Nowego
Testamentu o duchach jako stworzonych istotach, którymi Bóg się posługuje w swoim
działaniu w świecie, nie należą do pierwotnego wyznania wiary w Boga Jahwe.
Doświadczenie tajemniczych mocy działających w świecie jest raczej niezależne od
właściwego Objawienia rozpoczętego w Izraelu i zostało przyjęte do innych religii dla
wyrażenia prawdy, że moc Boga Jahwe rozciąga się na wszelką rzeczywistość. Chodziło
więc nie tyle o objawioną wiedzę o aniołach, ile raczej o wyrażenie objawionej wiedzy o
Bogu na tle ówczesnych wyobrażeń o rzeczywistości. Wypowiedzi Pisma o aniołach należy
zatem rozumieć w tym sensie, że również tajemnicze moce – uważane w innych religiach
za bóstwa – są podporządkowane Bogu Jahwe jako stworzone przez Niego
i wykorzystywane dla realizacji Jego planu.
 
             Znamienna jest dalej ewolucja w wypowiedziach Pisma o podporządkowanych Bogu
mocach działających w świecie. Ich zależność od Boga Jahwe jest początkowo tak silnie
podkreślana, że nawet te duchy, które później określano jako złe, pojmowane są raczej
jako istoty na usługach Boga dla wykonania tego, co ujawnia się w świecie jako zło.
Przykład takiego pojmowania „złych duchów” mamy we wspomnianej wyżej
starotestamentowej wzmiance o fałszywych prorokach (1Krl 22): Duch, który przybywa w
otoczeniu Boga (jakże mógłby więc być „zły”?), gotów jest wykonać Jego polecenie, by
zwieść króla. Także we wstępie do Księgi Joba duch, który sprowadza na człowieka
nieszczęście jest ukazany jako jeden z duchów przebywających w otoczeniu Boga. W ten
sposób również zło działające w świecie przedstawione jest nie jako coś, co wymyka się
jakby Bożej mocy, lecz jako tajemnica, za którą działa ostatecznie On sam. Dopiero w
późniejszym judaizmie pod wpływem dualistycznych religii babilońsko - perskich zło
i związane z nim duchy zdają się zyskiwać większą niezależność, choć na tym tle NT
ukazuje moce zła jako ostateczne przezwyciężone przez Chrystusa. Co więcej: Na tle
wcześniejszych wyobrażeń o aniołach jako pośrednikach Bożego działania w świecie
Chrystus jest przedstawiony nie tylko w przeciwstawieniu do złych duchów jako ich
Zwycięzca, ale i w przeciwstawieniu do dobrych duchów jako jedyny Pośrednik między
Bogiem i ludźmi (Hbr).
 
            Zwróćmy także uwagę na ignacjańskie Reguły. Również pod tym względem Ignacy
odwołuje się do chrześcijańskiej Tradycji i posługuje się jej językiem. Aniołowie występują
w poszczególnych rozważaniach Ćwiczeń: dobrzy, jak Gabriel, w kontemplacji o
Wcieleniu, źli, jak Lucyfer, w rozważaniu o Dwóch sztandarach (CD 136). O dobrych
i złych duchach jest również mowa w Regułach, które nazywamy „Regułami o rozeznaniu
duchów”. Znamienne jest jednak, że św. Ignacy używa bardziej zróżnicowanej
terminologii. Reguły związane z pierwszym tygodniem Ćwiczeń określane są w tytule jako
„służące do odczucia i rozeznania w pewnej mierze różnych poruszeń, które dzieją się w
duszy: dobrych, aby je przyjmować, złych zaś, aby je odrzucać (CD 313). Ignacy nie mówi
tu zatem o duchach, lecz używa języka bezpośrednio związanego z doświadczeniem;
mowa jest o „poruszeniach” czyli o tym, czego człowiek doświadcza w swoim wnętrzu
jako określonych stanów psychicznie - duchowych. Ignacy zakłada oczywiście, jak to
wynika dalej z tekstu Reguł, że przyczyną jednych stanów jest dobry duch, przyczyną zaś
innych – zły duch, ale nie chodzi o rozeznanie, o zajmowanie się przyczynami stanów, ale
o odczucie samych stanów — z jednej strony pokoju, z drugiej niepokoju –
i skonfrontowanie ich z zasadniczym kierunkiem, do którego człowiek zmierza.
 
            Więcej mówi Ignacy o duchach w Regułach drugiego tygodnia określonych w tytule
jako „służące do tego samego celu – dla większego rozeznania duchów” (CD 328).
Większe rozeznanie nie oznacza tutaj jednak, aby więcej uwagi poświęcać rozważaniu
przyczyny; chodzi ostatecznie o Boga jako ostateczną Przyczynę wszystkiego, co istnieje.
Dlatego również Reguły o rozeznaniu duchów, jak zresztą całe Ćwiczenia, należy
pojmować na tle Fundamentu Ćwiczeń z całym jego radykalizmem: „człowiek po to jest
stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i Jemu Służył, a przez to zbawił duszę
swoją” (CD 23). człowiek i Bóg – tylko to się ostatecznie liczy, aby człowiek stworzony,
pochodzący od Boga odnalazł w Nim, w Bogu ostateczny cel swego życia. W obliczu tego
Celu wszystko inne – to „rzeczy stworzone dla człowieka, aby mu pomagały dla
osiągnięcia celu, dla którego jest on stworzony”. i kiedy Ignacy obejmuje tym
określeniem „rzeczy stworzone”, to wszystko, co znajduje się pomiędzy człowiekiem
i Bogiem, to wolno zaliczyć do tych „rzeczy” również stworzone przez Boga duchy, które
mają służyć człowiekowi do osiągnięcia jego celu. Także do nich można zatem odnieść
dalsze słowa Fundamentu wskazujące, że „człowiek ma korzystać z nich w całej tej
mierze, w jakiej mu one pomagają do jego celu, a znów w całej tej mierze winien się od
nich uwalniać, w jakiej mu są przeszkodą do tegoż celu” (tamże).
 

Działanie Boga w człowieku
           W oparciu o dotychczasowe rozważania możemy powiedzieć: Rozeznawanie poruszeń,
różnych stanów i myśli we wnętrzu człowieka, ma służyć coraz większemu rozeznawaniu
w nim Bożego działania. Zwróćmy też uwagę, w jaki sposób Ignacy wiąże w człowieku
działanie Boga i działanie samego człowieka. Celem Ćwiczeń jest, aby działanie człowieka
uporządkować, tj. uzgodnić z działaniem Boga: Bóg nie przestaje nigdy działać, działa
nieustannie, i pragnie, aby człowiek otworzył się na to działanie jak najpełniej, aby też jak
najpełniej był w świecie obrazem Bożego działania.
 
            W procesie ćwiczeń rozróżnia Ignacy różne etapy czy fazy, poprzez które Duch Boży
prowadzi człowieka. Punktem wyjścia jest sytuacja rozdźwięku, dysonansu pomiędzy
Bogiem i człowiekiem w jego konkretnym, nieuporządkowanym życiu. Ten dysonans
znajduje wyraz w sprzecznych jakby poruszeniach, które człowiek w sobie odczuwa: z
jednej strony potrzeba harmonii i ładu, z drugiej strony poczucie bezradności wobec
faktycznej sytuacji, w jakiej człowiek się znajduje. Paradoks tej sytuacji polega na tym, że
człowiek czuje potrzebę takiego działania, przez które mógłby zmienić swoją sytuację, a
jednocześnie czuje się niezdolny do takiego działania.
 
            Jakie rozwiązanie podsuwa Ignacy? Sens Reguł z pierwszego tygodnia możemy w tym
kontekście tak sformułować: Warunkiem właściwego działania jest uświadomienie sobie
najpierw i odczucie sprzeczności tkwiących we mnie, sprawiających, że również moje
działanie jest niewłaściwe. Chodzi o odczucie, że moje działanie zawiera elementy
sprzeczne z Bożym działaniem, ciągle we mnie obecnym i mnie podtrzymującym (na
duchu – można by dodać!), ale zarazem domagającym się ode mnie większego jeszcze
otwarcia się na to działanie. Dlatego w pierwszym tygodniu nie chodzi o jakieś szczególne
działanie, ale o oczyszczenie go, aby mógł nastąpić wybór jako pierwszy krok mojego
działania w świadomym otwarciu na działanie Boga we mnie. Taki jest bowiem sens
zasadniczego, fundamentalnego wyboru, jakiego należy dokonać w procesie ćwiczeń: tak
postępować i działać, aby moje działanie odpowiadało Bożemu działaniu we mnie.
i dlatego tak ważne jest dokładne, nieomalże skrupulatne rozeznanie tego podstawowego
wyboru, aby fundament mojego działania opierał się na fundamencie Bożego działania –
jedynym fundamencie, na którym można stawiać trwałą, owszem wieczną budowlę.
 
            Na koniec jeszcze kilka uwag co do tej jedności Bożego i ludzkiego działania, która
przyświeca Ignacemu w Ćwiczeniach. Ideałem, ale nie wymyślonym, lecz wcielonym,
konkretnie objawionym ideałem tej jedności jest Bóg - Człowiek Jezus Chrystus. W Nim
nie ma najmniejszego dysonansu między tym, co ludzkie i tym, co Boskie – w tym sensie,
że w Jego ludzkim działaniu objawia się bez reszty działanie Boga (Syna Bożego). Dlatego
kontemplowanie życia tajemnic Jezusa jest tak istotne w procesie Ćwiczeń, gdy chodzi o
to, aby Boże działanie mogło się również przejawiać w naszym życiu. Istotne jest jednak,
aby Boże działanie objawiające się w Jezusie przyjąć w całości, tzn. nie tylko tam, gdzie
Jezus działa «cuda», jako znaki Bożej mocy, ale również, może nawet zwłaszcza tam, gdzie
Jezus nic nie czyni, niczego nie może uczynić, jak tylko przyjąć cierpienie i zło, które
przez cierpienie usiłuje Go obezwładnić. Również (zwłaszcza) w tej ciemnej godzinie
działanie Jezusa objawia działanie Boga. Tutaj dotykamy jakby samego centrum tajemnicy
Jezusa – ukrytego korzenia jedności tego, co ludzkie i tego, co Boskie. Tutaj
człowieczeństwo i Jego pełnia wyraża się w całkowitym powierzeniu się, oddaniu się w
ręce Boga Ojca, aby On sam działał przyjmując to, co ludzkie, jako swoje. i właśnie w tej
postawie całkowitego oddania siebie Bogu wyraża się również w Ćwiczeniach najwyższy
akt człowieka, do którego zmierza i z którego czerpie swą moc wszelkie prawdziwie
pomyślne (po myśli Bożej) działanie. Ignacy opisuje ten akt z jednej strony w modlitwie
„Zabierz, Panie, i przyjmij całą moją wolność ...”; tutaj ten akt jest opisany bardziej od
jego ludzkiej strony jako paradoksalny akt najwyższej wolności oddającej się całkowicie
Bogu. Od innej strony akt ten jest opisany zarówno w Regułach o rozeznaniu duchów
drugiego tygodnia, jak i w pierwszej porze wyboru. W obu wypadkach bowiem, tj. w
pocieszeniu „bez przyczyny” jako pochodzącym niewątpliwie od Boga oraz w takim
poruszeniu ludzkiej woli, że bez cienia wątpliwości odpowiada ona Bożemu wezwaniu – w
obu wypadkach chodzi o to samo: o taki akt człowieka, który jest w całości wyrazem
Bożego działania. Człowiek nie może uczynić nic innego jak to, co czyni w nim Bóg. Na
pozór jest to zatem przejaw największej niewoli, najgłębszej pasywności człowieka, ale w
rzeczywistości jest to akt najwyższej wolności i najwyższej, gdyż Boskiej aktywności.
 
            Tajemnicza jedność, która w Bogu - Człowieku wyraziła się w każdym działaniu, czy
niedziałaniu, Jego życia, jest w nas, którzy w Niego wierzymy, jeszcze nie do końca
wcielona. Również w nas, tam gdzie jesteśmy najgłębiej sobą według obrazu, który złożył
w każdym z nas Bóg, Bosko-ludzka jedność stanowi już teraz ukryty rdzeń naszej
prawdziwej tożsamości. Ale mówiąc słowami Apostoła Pawła, przechowujemy skarb ten
„w naczyniach glinianych, aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas” (2Kor 4,
7). Dlatego zasadniczy wybór, wobec którego nieustannie stajemy w każdej nowej sytuacji
naszego życia, jest tylko ten jeden: Czy ulegniemy naszej ludzkiej słabości, której bez
końca musimy doświadczać, czy też raczej zawierzamy i powierzamy siebie wraz z naszą
słabością, w całości – Bogu i Jego mocy, która właśnie w słabości najpełniej może się
objawić. i zasadnicze rozeznanie, które musimy na drodze naszego życia nieustannie
ponawiać, dotyczy tego jednego: Czy pozwalam działać we mnie Duchowi Bożemu, czy
otwieram się coraz pełniej na Jego ukryte działanie we mnie – czy też może raczej
koncentruję uwagę na moim własnym działaniu, ulegając euforii, kiedy mi się ono udaje
i poddając się zwątpieniu, jeśli mi się nie udaje. Takie falowanie, owszem pogrążanie się w
falach – by użyć ewangelicznego obrazu Piotra zbliżającego się do Jezusa po wodzie – jest
znakiem, że zamiast wpatrywać się w Chrystusa odwracam mój wzrok od Niego, a
spoglądając na siebie i swoje nikłe możliwości – ulegam mojej słabości. Tymczasem
jedynie w Chrystusie mogę przezwyciężyć moją słabość powierzając się Jemu i Jego mocy.
Potrzeba, by On wzrastał, a ja bym się umniejszał (J 3, 30), abyśmy kiedyś, tak jak Apostoł,
mogli ostatecznie powiedzieć: Żyję – działam – już nie ja, ale Chrystus we mnie (por. Ga
2, 20).
Tekst publikujemy za zgodą: Centrum Duchowości im. św. Ignacego Loyoli