o. Ryszard  Friedrich  SJ

PODEJMOWANIE   DECYZJI   INDYWIDUALNIE   I   W   GRUPIE


Podejmowanie decyzji

1. Znaczenie decyzji w życiu człowiekae-kartki o.Dariusz Michalski

W naszej refleksji nad posługą lidera kierujemy wzrok ku przyszłości, a tym, co buduje naszą przyszłość, są decyzje. Oczywiście w przyszłość sięgają też marzenia, wizje, idee, jak również nasze pragnienia, chęci, ale są one niekonkretne, jak obraz, któremu trzeba dopiero nadać ramy. Decyzja natomiast ukonkretnia nasze marzenia i pragnienia. Jest oblecze­niem w ciało i konsekwentnym podjęciem wezwań, przed którymi staję.
    Decyzje są ważnym zadaniem dla każdego człowieka, a zwłaszcza dla lidera. Wyrastają z naszego "bycia w świecie", tzn. im bardziej jestem zaangażowany w świat, można po­wiedzieć zakorzeniony w tym świecie, tym więcej decyzji po­dejmuję. I odwrotnie, im więcej jasnych decyzji podejmuję, tym bardziej jestem zakorzeniony w świecie. Ucieczka od świata to właśnie brak decyzji, to "pływanie" z falą czasu. Ktoś przyszedł, to z nim rozmawiam, pójdzie sobie, to pooglądam telewizję, skończy się program w telewizji, to pójdę spać, wstanę rano....  Brak decyzji jest brakiem zakorzenienia w rzeczywistości.
Decyzje nie są rzeczą łatwą. Tym bardziej, że przez czter­dzieści kilka lat byliśmy konsekwentnie odzwyczajani od de­cydowania. System komunistyczny był systemem, w którym człowiek nie miał prawa decydować. Popatrzmy choćby na życie gospodarcze. Czym było tzw. planowanie centralne? Znaczyło to, że jest ktoś na szczycie, kto o wszystkim myśli, a inni mają tylko wiernie wypełniać jego decyzje. Możemy też spojrzeć na cały system szkolnictwa i oświaty, gdzie młody człowiek był konsekwentnie oduczany wszelkiego aktywizmu, własnego myślenia i decydowania. Miał tylko biernie nauczyć się, odpowiedzieć, a dostawał piątkę.
Decyzja często jest trudna. Trudna dlatego, że występuje w niej element rezygnacji, tzn. jeżeli się za czymś opowiadam, to jednocześnie z czegoś innego rezygnuję. Na przykład, jeżeli wieczorem chcę iść do kina, to nie mogę obejrzeć filmu w telewizji, bo w tym samym czasie nie mogę być w dwóch miej­scach. Ta rezygnacja bywa bolesna, gdyż nie tylko rezygnuję ze spraw czysto zewnętrznych, ale jest to również rezygnacja z pewnej części mojego "ja", z niektórych moich wymagań i potrzeb. Człowiek nie chce niczego tracić i dlatego czasem nie podejmuje ważnych decyzji nawet do śmierci. Przez to traci jeszcze więcej, bo ostatecznie nie będzie posiadał ani
jednego, ani drugiego. Jeżeli natomiast świadomie z czegoś rezygnuję, jest to rezygnacja płynąca z wolnej woli. Potrzeba przy tym silnej motywacji   płynącej z uznawanych przez siebie wartości.
W każdej decyzji coś preferuję, czyli wybieram, nie dlatego, że jest to jedyne, tylko dlatego, że właśnie to uznaję za bardziej wartościowe niż inne rzeczy. Warto podkreślić, że to, co wy­kluczam, na ogół nie jest złe. Nie dlatego coś wybieram, że przeciwna możliwość jest zła - wybieram, ponieważ oceniam daną rzecz jako jakościowo lepszą dla mnie. Spójrzmy chociaż­by na decyzję wyboru stanu życia: małżeństwo, kapłaństwo czy samotność. Wybieram jedną z tych dróg nie dlatego, że pozostałe widzę jako złe (bo wszystkie są równoważne, w sen­sie drogi człowieka do zbawienia), ale wybieram jedną z nich dlatego, że w świetle wiary widzę ją jako bardziej "moją", lepszą dla mnie. Oznacza to, że poprzez wybory dążę do cze­goś więcej, do tego co jest lepsze.
Decyzje podejmujemy stopniowo. Na ogół są one konsek­wencjami wielu wcześniejszych decyzji. Wybór dokonuje się stopniowo. Człowiek na początku swej drogi nie zna wszystkie­go i nie może od razu o wszystkim zadecydować. Na przykład ktoś, kto wybiera zawód nauczyciela, tak naprawdę "do­świadcza" swojej decyzji dopiero wtedy, kiedy już ma swoją klasę, której, często w ogromnym trudzie, przekazuje wiedzę. Ostateczny "wybór" zawodu nauczyciela narasta stopniowo, zaczyna się może od marzeń w szkole podstawowej czy średniej, precyzuje w momencie podjęcia studiów pedagogi­cznych, ale ostateczne przyjęcie tej decyzji następuje w mo­mencie poznania  i  zaakceptowania  tego  wszystkiego, co niesie doświadczenie bycia nauczycielem.
Na każdą decyzję składa się więc wiele decyzji poprzednich. Nigdy nie wybieramy ciągle od początku, ale bazujemy na tym, co już wcześniej odczytaliśmy jako swoje. I dlatego każda decy­zja staje się jakby fundamentem pod przyszłe decyzje, pod przy­szłe wybory. Jeżeli ktoś, na przykład, podjął już decyzję o stanie swego życia i zawarł małżeństwo, to każdy następny wybór dokonuje się w ramach jego życia małżeńskiego. Przy wszys­tkich decyzjach, świadomie czy nieświadomie, musi brać on pod uwagę, że ma rodzinę, dzieci, dom, obowiązki z tym związane i inne sprawy umieszczać w ramach tego świata, który został już świadomie określony.

2. Etapy podejmowania decyzj
i

Spróbujmy przyjrzeć się bliżej temu, jak wygląda całościowy proces podejmowania decyzji. Występuje on właściwie zawsze, przy każdym decydowaniu, jednakże wiele prostych decyzji po­dejmujemy na tyle automatycznie, że jest on niezauważalny. I dobrze, bo nie chodzi o to, by nadmiernie komplikować swój sposób decydowania. Przyjrzenie się jednak całemu procesowi, który doprowadza do podjęcia decyzji, może ułatwić zrozumienie mojego sposobu decydowania i dopomóc w przezwyciężeniu trudności, jakich doświadczam.
Na początku trzeba uświadomić sobie pytanie, przed którym staję. I często nie jest to takie proste. Zadanie sobie jasnego pytania jest bowiem jednocześnie zaakceptowaniem samego faktu jego istnienia. Jako kierownik duchowy i prowadzący re­kolekcje często zauważam fakt uciekania od stawiania sobie jasnych pytań, być może w przeczuciu, że jeżeli pytanie zostanie postawione, to konsekwentnie trzeba spróbować na nie odpowiedzieć. Ucieczka od stawiania sobie pytań nie jest jednak żadnym wyjściem z sytuacji, nienazwany problem nadal istnieje w moim  życiu  i  sprawia,  że  traci  ono  swój smak,  staje  się  wegetacją.
Kiedy staniemy wobec jakiegoś pytania, to następnym krokiem jest zbadanie, analiza danej sytuacji. Zebranie faktów, które dostrzegam w świetle tego pytania. Oczywiście faktów prawdziwych, bo jeżeli będę badał fakty nieprawdziwe czy urojone, to cała późniejsza decyzja będzie zła. Analiza jest skierowaniem naszych władz poznawczych, naszego intelektu na to, co jest, na rzeczywistość istniejącą. Szukamy przyczyn takiego stanu rzeczy. Myślimy nad ewentualnymi rozwią­zaniami i uświadamiamy sobie wszelkie przewidywane skutki takich decyzji. Wydaje się, że dzisiaj wielu ludzi, zwłaszcza młodych, podejmuje różne decyzje zupełnie nie dostrzegając, ku czemu taka decyzja ich prowadzi, jakie będą jej owoce. Przy takiej analizie bierzemy pod uwagę wszelkie możliwe, dostępne nam dane, konieczne do zrozumienia sytuacji. Mówię „dostępne'', gdyż nie jest możliwe zebranie wszystkich danych, trzeba przyjąć też ograniczoność naszego poznania i ryzyko błędu. Ludzie, u których występuje perfekcjonizm, czasem nie potrafią podjąć decyzji, gdyż czekają na całkowite poznanie rzeczywistości przed jaką stoją, a nie jest to możliwe. Trzeba również brać pod uwagę ograniczenia czasowe, gdyż z wieloma decyzjami nie można zwlekać, muszą być podjęte w ramach posiadanego czasu i dostępnych w tym czasie danych.
Następnym etapem w podejmowaniu decyzji jest osąd albo ocena zebranych danych. Jest to próba spojrzenia na to, które z przewidywanych rozwiązań jest najlepsze. Jest to pytanie o kryteria wartości, według których oceniamy posiadane dane. Jako chrześcijanie rozważamy zebrane argumenty wg kryteriów chrześcijańskich. Jest to więc czas rozważania przed Bogiem faktów, wobec których stajemy, próba oceny ich w świetle wiary. Mówiąc jeszcze inaczej - próba spojrzenia oczami Boga na tę sytuację, stwierdzenie, które z danych argumentów wi­dzimy jako podsuwane nam przez Boga, ważniejsze w oczach Bożych, a które widzimy jako nie prowadzące nas w Jego kierunku. Nie jest to jednak ucieczka w świat spirytualizmu czy objawień "mistycznych". Ponieważ łaska buduje na naturze, Duch Święty oświeca dane nam władze: intelekt i sumienie. W sumieniu niesiemy kryteria wartości chrześcijańskich i ono potrafi nam wskazać to, co jest Boże, a co Boże nie jest. I dla­tego w zwykłym, codziennym życiu czas "oceny" najczęściej jest czasem pomyślenia z perspektywy sumienia. Świadomie mówię "pomyślenia". Przy ważnych decyzjach będzie to też czas modlitwy, medytacji, szukania odpowiedzi w rozważaniu Pisma św., w nauce Kościoła. Ale ostatecznie sumienie jest tą władzą, która pozwala człowiekowi ocenić właściwie, po Bożemu, argumenty, za którymi warto pójść, kierunek wyboru i zaangażowania czy też te argumenty, które przekonują, aby coś zostawić, bo nie prowadzi to we właściwym kierunku.
Warto tu uświadomić sobie znaczenie właściwej formacji sumienia. Jest nam ono dane przez Boga, ale 
jednocześnie podle­ga stałemu oczyszczaniu i formowaniu. Chodzi tu o pogłębione zrozumienie Ewangelii i nauki Kościoła. Chodzi o umiejętność odczytywania Ewangelii dzisiaj, w kluczu mojego życia, mojego zaangażowania społecznego, politycznego, czy gospodarczego, mojej posługi lidera. Formacja sumienia to również pewna praktyka, tzn. umiejętność stałej refleksji nad podejmowanymi decyzjami, umiejętność uczenia się na błędach. Wreszcie ważne są tu relacje z ludźmi niosącymi w sobie wyższe wartości, ludźmi ukształtowanymi, posiadanie swoich mistrzów.
Z dobrze dokonanej oceny wynika podjęcie decyzji. Decyzja musi być świadoma i jasno sprecyzowana, a więc konsekwentnie obejmująca przewidywane możliwe skutki i perspektywy na przyszłość; można wtedy mówić o odpowiedzialności za podję­te decyzje. Nie da się oczywiście wszystkiego w pełni przewi­dzieć i musimy ciągle brać pod uwagę, że każda decyzja jest pewnym ryzykiem. Jest obarczona możliwością błędu. Potrzebne więc
 jest też otwarcie na możliwość weryfikacji danej decyzji, świadomość, iż po jakimś czasie może się okazać, że jest ona już niewystarczająca, że trzeba coś w niej zmienić czy nawet w ogóle porzucić. Są to jakby dwie uzupełniające się postawy: konsekwencja i odpowiedzialność, aż drugiej strony otwartość na możliwość weryfikacji i zmiany w decyzjach. Pomijam tutaj sprawę decyzji niezmiennych, jakimi są np. kapłaństwo i małżeństwo. Podejmując taką decyzję,  bierzemy pod uwagę odpo­wiedzialność za to właśnie, że jest ona nieodmienna.

3. Uwagi pomocne w podejmowaniu decyzji  
    
Pierwszą sprawą, na którą chciałbym zwrócić uwagę, jest to, że decyzje są nieuniknione. Znaczy to, że żyjąc w tym świecie od decyzji nie uciekniemy, a odkładanie ich "na później'' niczego nie zmieni, a pogorszy jedynie sytuację. Decy­zja wyrasta z pewnego konfliktu wewnętrznego, konfliktu polegającego na tym, że stajemy wobec dwóch wartości, z któr­ych możemy wybrać tylko jedną. Decyzja jest rozwiązaniem konfliktu, dlatego ważna jest też kwestia  czasu  poświęconego  na  podjęcie  decyzji. 
Można tutaj sformułować zasadę "możliwie szybkiego podejmowania decyzji". Oczywiście sam proces będzie prze­biegał bardzo różnie w zależności od tego jak ważna jest to decyzja, ile realnie mamy na nią czasu, czego dotyczy, jacy jesteśmy itd. Czasem będzie to parę sekund, czasem będzie to proces długi, wymagający całych dni, tygodni, nawet miesięcy czy lat. Ale nawet przy bardzo szybkim podejmowaniu decyzji można zobaczyć istnienie wymienionych wyżej etapów. Weźmy przykład: dzwoni kolega z propozycją pójścia dziś wieczorem do kina - jest to postawienie pytania. Wtedy szybko zastanawiam się, czy dziś mam wolny wieczór czy też coś planowałem, jeśli tak, to co i czy można to odłożyć, itd. - czyli robię analizę fak­tów i możliwości. Te możliwości jakoś porównuję, pytając się, co będzie lepsze? - ocena. Po krótkiej chwili mogę mu od­powiedzieć tak lub nie - podejmuję decyzję.
W każdej decyzji znajdziemy, bardziej lub mniej świadomie nazwane, wszystkie powyższe etapy i źle będzie, jeśli któregoś z nich zabraknie. Na przykład, gdybyśmy próbowali już coś oce­niać, nie mając jeszcze zebranych odpowiednich danych. W świecie techniki i gospodarki jest dla nas oczywistym, że przedsiębiorca podejmując się nowej produkcji musi dobrze przeanalizować wszystko to, co tej produkcji dotyczy, np. rynek zbytu, możliwości produkcji, zakup surowców, siły produkcyjne, posiadane maszyny, koszty. Wydaje się natomiast, że jako chrześcijanie, nie zawsze posiadamy podobną roztropność, przed czym ostrzega nas sam Jezus, mówiąc, że jeśli zaczynamy budo­wać wieżę, powinniśmy mieć również środki na jej wykończenie (por. Łk 14,28-32).
W proces podejmowania decyzji jest zaangażowany cały człowiek ze wszystkimi swoimi władzami. Jest w tym procesie miejsce na intelekt, rozum - jak wierzymy - oświecony wiarą. Potrzebujemy tzw. świadomości wyprzedzającej, czyli umiejęt­ności przewidywania skutków swojego postępowania. Jest konsekwentne zaangażowanie woli. Nie obejdzie się też bez uczuć, które trzeba bardzo świadomie wprowadzać w proces podejmowania decyzji. Niektóre uczucia (np. uczucie miłości) będą nam bardzo pomocne w podjęciu wielkich rzeczy, do poś­więcenia się i takie uczucia możemy świadomie wykorzysty­wać do podejmowania lepszych decyzji. Inne uczucia będą przeszkadzać w jasnym zobaczeniu sprawy, w podjęciu decyzji i wtedy trzeba będzie nabrać do nich pewnego dystansu. Nie chciejmy się pozbyć uczuć, ale wprowadzajmy je bardzo świadomie do naszej analizy i oceny.
Na koniec jeszcze jedna uwaga, mianowicie że człowiek decyduje ostatecznie samodzielnie i w samotności. Bądźmy tego świadomi, że nikt nie może podjąć decyzji za kogoś innego. Spotykamy czasem ludzi, którzy chcieliby przerzucić odpowiedzialność za decyzje na innych. "Powiedz mi, co mam czynić?" Drugi człowiek może czasem towarzyszyć przy decydowaniu, może pomóc omówić, czy zebrać fakty potrzebne do analizy, stworzyć pewną przestrzeń dla oceny, pomóc w zachowaniu dystansu itp., ale decyzja musi być podjęta samodzielnie. Warto być otwartym na rady, na konsultację, na sugestie innych. Ale potrzebujemy przestrzeni samotności, w której można wzrastać, wybierając samemu i samodzielnie to, co lepsze.

Podejmowanie decyzji w grupie


1. Różnorodność grupe-kartki o.Dariusz Michalski

Spróbujmy najpierw przyjrzeć się grupom, w których podej­mujemy nasze decyzje. Może być to wspólnota religijna, czy­li grupa posiadająca bardzo silne związki i relacje między­ludzkie, może być to tzw. organ kolegialny, czyli zarząd, rada, grupa doradcza, komitet i różnego typu organizacje pracujące jako kolegium, w których następuje wspólne wypracowywanie decyzji. Może być to grupa spotykająca się przypadkowo czy sporadycznie dla pewnej konsultacji czy wymiany poglądów, np. na płaszczyźnie pracy, gdzie jako kierownik zasięgam pewnych konsultacji w grupie innych odpowiedzialnych. Może­my pod pojęciem grupy rozumieć też spotkania bardziej towarzyskie czy nawet indywidualne, gdzie następuje rozmowa, ścieranie się, dyskusja, aby dojść do pewnego wspólnego wniosku, do przyznania sobie racji.
Zwróćmy uwagę, że w różnych grupach funkcjonują różne sposoby i metody podejmowania decyzji i różny jest zakres od­powiedzialności. Inna jest sytuacja, kiedy lider jest przełożo­nym i tylko zasięga konsultacji, inna, kiedy jest to grupa, w któ­rej wszyscy wspólnie wypracowują decyzję, jeszcze inna, gdy lider ma prawo weta, itd. Lider, który jest odpowiedzialny za grupę, najpierw musi jasno uświadomić sobie rodzaj danej grupy, jej zakres odpowiedzialności, zakres kompetencji - w obrębie jakiej przestrzeni może się ona poruszać, jakie decyzje może w związku z tym podejmować. Ważne jest, aby grupa znała swój styl podejmowania decyzji i to również w sensie prawnym, gdyż wiele grup będzie miało prawem określony sposób podejmowania decyzji. Ważna jest też świadomość sposobu zatwierdzania decyzji (konieczność zatwierdzania, kompetentna władza itd). Trzeba też wiedzieć z jaką mocą (również prawną) dana decyzja jest wiążąca. Np. czy tę decyzję podejmujemy tylko dla siebie i bez żadnych konsekwencji, czy też jest ona zobowiązująca i z jakimi skut­kami. Często trzeba również określić albo uświadomić sobie, kto będzie tę decyzję wprowadzał w życie i kontrolował sposób j ej wykonania.
Znajomość wszystkich tych zagadnień jest ważna w pracy grup już istniejących, ale jeszcze ważniejsza przy tworzeniu nowych organów wypracowujących decyzje. Nawet jeśli nie są to grupy bardzo formalne, np. jako kierownik poproszę kilka osób o spotkanie i pomoc w rozstrzygnięciu pewnej sprawy, to muszę jasno określić ich kompetencje i sposób działania. Np. czy chcę, żeby wypracowali swoją niezależną decyzję, czy też, aby byli tylko doradcami itd. Efektywność działania grupy w dużej mierze zależy od samoświadomości danej grupy.

2. Wspólny cel


Każda istniejąca grupa, każde spotkanie międzyludzkie, na którym ma dojść do jakiegoś porozumienia, do wypracowania wspólnego wniosku czy decyzji, musi mieć wspólną płaszczyznę porozumienia, którą można nazwać wspólnym celem, w znacze­niu celu istnienia razem jako grupa lub celu danego spotkania się razem. Inaczej mówiąc, jest to określenie tego, co nas łączy. Ustalenie wspólnej płaszczyzny porozumienia jest zasadniczym początkiem i możliwością podjęcia dalszej pracy. Cel ten może być świadomy dla wszystkich, a czasem  jest  ukryty  i   nieuświadamiany.
Jakie mogą być te wspólne cele?
Dla grup chrześcijańskich taką płaszczyzną porozumienia (mniej lub bardziej oczywistą), tym, co łączy, będzie życie wiarą, osoba Jezusa Chrystusa. Innymi celami, już bardziej konkretnymi, będą różne cele formacyjne (jesteśmy razem dlatego, aby się ra­zem formować, kształtować ku czemuś), cele apostolskie (jesteśmy, aby coś wspólnie zrobić), modlitwa itp.
Dla wielu grup, organizacji, stowarzyszeń, fundacji, zako­nów itd. ta wspólna płaszczyzna będzie określona statutem, więc jeżeli należę do takiej organizacji, muszę ten statut dobrze poznać, aby wiedzieć, co nas łączy. Spuścizną komunizmu jest m.in. przyzwyczajenie do bycia "członkiem biernym" czy wręcz "członkiem nieświadomym" tego, do czego należę. Dzisiaj, wstępując do jakiejś organizacji czy stowarzyszenia, musimy je dobrze poznać, a przede wszystkim czuć się za nie odpowiedzialni. Oznacza to, że podany w statucie cel tego sto­warzyszenia uznajemy go za swój własny, zgodny z sumieniem i z pełnym przekonaniem,  że chcę  dalej dążyć  do j ego   realizacji.
W środowiskach pracy będą nas jednoczyć inne cele. Najczęściej taką płaszczyzną porozumienia będzie płaszczyz­na ekonomiczna. Jesteśmy razem, bo chcemy zarobić. Ale byłoby źle, gdyby ludzie porozumiewali się w zakładzie tylko na płaszczyźnie zysku materialnego. Weźmy przykład strajku: strony konfliktu (strajkujący i pracodawcy) tylko wtedy będą mogli się porozumieć, kiedy najpierw ustalą, co ich łączy. Dopóki nie znajdą czegoś wspólnego, co ich łączy, nie ma szansy na jakiekolwiek porozumienie. Jeżeli uświado­mią sobie, że tym, co ich łączy, jest np. chęć, aby ten zakład nie uległ likwidacji i co do tego wszyscy są zgodni, to jest szan­sa na porozumienie. Wtedy kierując się tym wspólnym celem, mogą próbować dobierać środki prowadzące do niego. Będą wówczas dyskutować o środkach, nie ruszając jednak usta­lonego celu, o którym w tym momencie już się nie dysku­tuje.
Podobne poszukiwanie wspólnej płaszczyzny powinno wy­stępować przy każdej konstruktywnej rozmowie, jeżeli nie chcemy, żeby to było tylko wzajemne wyżalanie, czy dwa rów­noległe monologi. Na przykład, jeśli jako człowiek wierzący rozmawiam z kimś niewierzącym, nie mogę używać argumentów teologicznych, (np. że jest to przykazanie Boże), ale mogę próbować odnaleźć takie wartości powszechne, ogólnoludz­kie, które dla nas obu będą do przyjęcia.
Podsumowując, podkreślmy jeszcze raz konieczność ustalenia płaszczyzny porozumienia, wspólnego celu naszego spotkania, tego, co nas łączy, zanim przystąpimy do jakich­kolwiek rozmów, negocjacji, dyskusji, podejmowania wspól­nych decyzji. Dość często nie jesteśmy świadomi tego, co nas łączy i dlatego zadaniem lidera jest dbałość o tę świadomość u członków grupy. Zwłaszcza przed konkretnymi i ważnymi spotkaniami warto, by lider zrobił jasny wstęp przedstawiając cel spotkania, zadania przed jakimi stoi grupa, wcześniej dokonane ustalenia itd. Wówczas grupa staje się bardziej świadoma, pracuj e efektywniej, w mniejszym napięciu.

3.  Ustalenie środków prowadzących do celu


Po ustaleniu celu następnym krokiem jest dobranie możli­wych i realnych środków prowadzących do osiągnięcia tego celu. Środki te powinny być specyficzne, wypływające z ro­zpoznania danej sytuacji. Można powiedzieć, że jest to etap analizy, o której była mowa przy podejmowaniu indywidualnych decyzji. Jest to rozeznanie możliwości, przed jakimi stoimy, przewidywanych skutków dla każdej możliwości, pozytyw­nych i negatywnych; czyli odpowiedź na pytanie: kto, ile osób, co robi, jak długo robi, potrzebne środki itd. Częstokroć nie warto, by cała grupa traciła czas na określanie środków. Korzystniejsze jest wcześniejsze przygotowanie możliwych rozwiązań przez grupy robocze, ekspertów czy przez samego lidera, który zbierając całą grupę przedstawia konkretne propozycje, co do których grupa może się ustosunkować. Trzeba upewnić się, że wszyscy podobnie rozumieją podane propozycje. Im więcej pracy zostanie wykonane przed zebra­niem się razem, tym krótsze i owocniejsze będzie samo spotka­nie. Nieszczęściem wielu grup jest zbieranie się na dyskusję, kiedy nie ma jeszcze przygotowanej materii do takiej dyskusji i w konsekwencji nie widać też owoców.

4.   Postawy wewnętrzne ważne przy podejmowaniu decyzji w grupie

W dalszych rozważaniach chciałbym zwrócić uwagę na postawy wewnętrzne, którymi powinny charakteryzować się osoby zbierające się dla wspólnego podejmowania decyzji. Wymienię tylko kilka postaw, które uważam za najważ­niejsze.
Otwartość na poszukiwanie, otwartość na innych, na ich opinie i rady, świadomość, że ten drugi człowiek ma też swoje racje, nad którymi warto się zastanowić. Jest to też otwartość na możliwość swojego błędu, na uznanie faktu, że nie wszystko wiem najlepiej. Umiejętność doceniania wiedzy innych, chęć uczenia się od innych. Bez takiej otwar­tości nie jest możliwe porozumienie. Jeśli bowiem ktoś przyj­dzie z nastawieniem, że wszystko wie najlepiej, to praktycznie dyskusja nie jest możliwa. Z drugiej jednak strony lider musi umieć obronić swoje zdanie nawet wbrew wszystkim innym, jeżeli widzi, że jego rozwiązanie jest naprawdę lepsze. Zwłaszcza jeśli lider jest kompetentną władzą, a grupa jest rozdarta, nie widzi celu, jest bierna itd. to dla dobra tej grupy nie warto tracić czasu na jałowe dyskusje czy przekonywania. Lepiej jeśli lider postawi wtedy grupę przed pewnymi  faktami  dokonanymi, ewentualnie  wyjaśniając  motywy  i  racje,  dla  któ­rych  podjął taką  decyzję.
Następną ważną postawą jest umiejętność odróżnia­nia czynów od osoby, tzn. że można się spierać o racje, opinie, dyskutować nad poglądami, działaniami, czynami, ale w tym wszystkim trzeba umieć uszanować człowieka. Mogę potępiać czyny, ale z człowiekiem mam się porozumieć. W wielu dyskusjach zostaje to gdzieś zagubione, zwłaszcza w dys­kusjach, w których przeważają emocje. Takie osądzanie człowieka z uwagi na
jego poglądy, sytuację, przymioty, po­siadane rzeczy itd., jest niestety mocno zakorzenione w naszej naturze. Już Księga Rodzaju opisuje historię o Józefie, który dostał od ojca długą szatę z rękawami, a jego bracia "widząc, że ojciec kocha go więcej niż ich wszystkich, tak go znie­nawidzili, że nie mogli zdobyć się na to, aby przyjaźnie z nim porozmawiać" (Rdz 37,4). Trzeba umieć rozmawiać z czło­wiekiem "przyjaźnie" nawet wtedy, gdy ma on inne opinie, inne zdanie, inne stanowisko, inne rzeczy.
Następną postawą ważną przy podejmowaniu decyzji w grupie jest dojrzałość emocjonalna. Myślę, że nie potrzeba do tego długiego komentarza. Zablokowania wewnętrzne, brak dystansu wobec samego siebie i swoich przeżyć oraz wobec in­nych, nieumiejętność odróżnienia racji intelektualnych od emo­cji itp. nie sprzyjają dobrej komunikacji  międzyludzkiej.
Na trochę innym poziomie leży wolność wewnętrzna, zwłaszcza wolność wobec przedstawianych możliwości. Chodzi tu o fundamentalną otwartość na możliwości wyboru. Posłużę się pewnym przykładem: pewna grupa chciała pojechać wspól­nie na wycieczkę i dyskutowano - dokąd; część chciała poje­chać do jednej miejscowości, część do drugiej. Wreszcie wszy­scy zgodzili się na głosowanie. Po głosowaniu mniejszość stwierdziła: "to my nie  jedziemy". Takie stwierdzenie oznacza, że nie było podstawowej wolności koniecznej do podjęcia
głosowania. Uczciwość wymagałaby, żeby ci ludzie jeszcze przed głosowaniem jasno się określili. W sytuacji, gdy nie ma wewnętrznej zgody na przyjęcie rezultatu głosowania, nawet gdy mój głos przegrał - głosowanie nie ma sensu. Wolność wewnętrzna oznacza, że wszyscy zgadzają się przyjąć i kon­sekwentnie być odpowiedzialni za rezultaty, do jakich dojdą.
Jeszcze jedną postawą, którą warto podkreślić, jest chęć poszukiwania tego, co lepsze, Jest to świadomość, że pragniemy rozpoznać daną sytuację i aktywnie ustosunkować się do niej, ponieważ czujemy się "wezwani". Pragniemy podjąć jakieś decyzje, ponieważ nie chcemy poprzestać tylko na tym, co dobre, ale szukamy tego, co lepsze. Odnajdujemy w sobie pewną energię, twórczy niepokój, który każe nam poszukiwać. Inaczej mówiąc jest to pytanie o motywację, która nami kieruje.

5. Metoda wyboru

Chciałbym jeszcze poświęcić kilka słów metodom porozu­miewania się. Nie będę tu przedstawiał całej teorii komunikacji i technicznych sposobów podejmowania decyzji w różnych grupach. Chciałbym zwrócić uwagę na jedną metodę, lepiej będzie powiedzieć - radę, czy wskazówkę, która może okazać się bardzo pomocna przy rozmaitego typu spotkaniach między­ludzkich, spotkaniach w grupach chrześcijańskich, grupach zawodowych, czy przy wspólnym podejmowaniu decyzji.
Rada ta jest bardzo prosta. Chodzi o to, aby oddzielić sytuację szukania argumentów "za" jakąś propozycją, od sytuacji szukania argumentów "przeciwko" tej możliwości. Jak prak­tycznie to zrobić? Grupa jasno uświadamia sobie zagadnienie, pytanie przed jakim stoi i propozycje odpowiedzi na to pytanie. Jeśli jest więcej możliwych rozwiązań, omawia się je po kolei, "przymierzając się" do jednej tylko rzeczy. I wówczas jako grupa szukamy argumentów "za". Ważne jest to, żeby wszyscy w tej grupie szukali argumentów "za" tą propozycją, prezentowali je na forum, dzielili się nimi, omawiali ich wagę. Po tym czasie wszyscy szukają argumentów "przeciwko" tej decyzji. Dopiero po tych dwóch czasach następuje próba porównania wagi argumentów "za" i "przeciw". Takie roz­dzielenie pomaga wyjść z przywiązania do jednej z moż­liwości i braku otwartości na przyjęcie racji przeciwnych. Każdy sam szuka jednych argumentów i również sam szuka argumentów przeciwnych. Dyskusja, która na ogół dzieli grupę na tych, którzy są za i tych, którzy są przeciw, przenosi się jak gdyby do wnętrza człowieka, to w samym człowieku dokonuje się wyważenie argumentów, spostrzega on jaśniej to, co w nim jest za tą decyzją, a co jest przeciwko takiej decyzji. W grupie dostrzegamy wtedy większą otwartość na argumenty innych i wprowadzamy jasność i ład w cały proces podejmowania decyzji.

6. Potwierdzenie decyzji


Ostatnim zagadnieniem, które chciałbym omówić w tym referacie, jest temat potwierdzenia decyzji, czyli jak dochodzić do pewności, że podjęta decyzja jest słuszna. Przy naszej ludzkiej słabości potrzebujemy takich potwierdzeń, choć żadne potwier­dzenie (z wyjątkiem sytuacji posłuszeństwa zakonnego) nie daje absolutnej gwarancji nie popełnienia błędu.
Jedną z możliwości potwierdzenia decyzji jest zatwierdzenie jej przez kompetentną władzę. W niektórych wypadkach będzie to konieczne, np. w sytuacji, gdy sama grupa nie ma potrzebnej władzy, jest grupą – nazwijmy ją tak - doradczą. W tej sytuacji decyzja osiąga moc prawną i obowiązuje dopiero po przedsta­wieniu jej i zatwierdzeniu przez kompetentną władzę i odpowie­dzialność za nią spada na osobę (organ) zatwierdzający. Częściej będzie tak, że nie potrzebujemy zatwierdzenia, nie jest to konieczne, ale możemy zasięgnąć opinii kogoś kompetentnego, czy organu zwierzchniego. Takim potwierdzeniem może być też rozmowa z kimś, kto patrzy z pewnego dystansu i potrafi ocenić, czy dana decyzja wydaje  się być słuszną.
Sytuacją, która najlepiej ukazuje wartość i skuteczność podjętej decyzji, jest próba wprowadzenia jej w życie. Życie samo potwierdzi lub ukaże bezsens naszych decyzji. Dlatego też zdarza się, że podjęte decyzje pozostają "na papierze", że grupa niby podjęła decyzję, ale jej nie realizuje dlatego, że boi się takiej konfrontacji z życiem. Realizowanie decyzji zakłada też element świadomej refleksji nad jej wykonaniem. Dobrze, jeśli po  jakimś czasie, najlepiej określonym z góry, grupa zrobi "rewizję" podjętej decyzji. Taka rewizja (czyli ocena dawnej decyzji z dzisiejszej perspektywy) będzie najlepszym potwier­dzeniem lub zaprzeczeniem naszych postanowień. Na jej bazie może wyrosnąć następna lepsza decyzja, zweryfikowana w oparciu o przeżyte doświadczenie.
Do pewnego stopnia potwierdzeniem naszych decyzji mo­gą stać się odczucia wewnętrzne w człowieku. Ten delikatny świat poruszeń duchowych, ujmowanych w dwie kategorie: pocieszenia i strapienia, przy pewnym doświadczeniu może stać się dla człowieka wierzącego pomocą w odczytywaniu woli Bożej. Jeżeli po podjętej decyzji i prośbie, zanoszonej do Boga o jej przyjęcie, człowiek doznaje tzw. pocieszenia, może być to dla niego potwierdzeniem właściwego wyboru. Trzeba tu jednak być ostrożnym, by oddzielić prawdziwe pocieszenie duchowe od występującej czasem zwykłej radości lub ulgi, że dana decyzja wreszcie została podjęta. W niektórych grupach coś z takiego "pocieszenia" będzie można odczuć w całej grupie, doświadczanego jako wspólną nadzieję, radość, odwagę i chęć wprowadzenie takiej decyzji w życie itp. Lider obserwując swoje odczucia i patrząc na całą grupę może rozpoznawać, które decyzje niosą grupie dobre owoce, a które powodują, że grupa przeżywa "strapienie": jest rozbita, skłócona, zamieszana, gubi cel swego istnienia.
    Świat podejmowania decyzji jest zagadnieniem ważnym nie tylko dla lidera, ale dla każdego człowieka. Poprzez decyzje aktywnie podchodzi on do rzeczywistości, jest pewny swojej drogi, wie, dokąd idzie. Jest zdolny do zachowania stałości i do przezwyciężania napięć i przeciwności, z jakimi się spotyka. Każda dobrze podjęta decyzja rodzi przestrzeń wolności w ży­ciu. Człowiek w swoich decyzjach wybiera pewne dobro tzn. z wielu możliwości wybiera to, co lepsze, i dlatego każda dobra decyzja dźwiga człowieka do góry, poprzez nią staje się kimś szlachetniejszym. Decyzje, nawet te najbardziej wewnętrzne, zawsze mają jakiś wpływ na innych, poprzez nie mamy wpływ na przemianę świata, w którym żyjemy. Są formą wypełniania biblijnego nakazu: "Czyńcie sobie ziemię poddaną". Wreszcie, niebagatelną  jest rzeczą, że decyzja podjęta w wolności napełnia człowieka radością i poczuciem sensu życia. Podejmujmy więc wiele mądrych decyzji w życiu.