Jak odkrywać obraz Boga coraz bardziej prawdziwy. Obraz Boga, który jest Miłością, który kocha, i udziela się, który prowadzi i wyzwala, ale również kształci, rozwija, podnosi nasze poprzeczki i stawia wymagania czynienia coraz większego dobra dla rozwoju i wielkości człowieka.

 

 

Ks. Kazimierz Kucharski SJ

W: Weź mój krzyż. Rekolekcje oparte na „Ćwiczeniach duchownych” św. Ignacego Loyoli.

      Tydzień trzeci. Wydawnictwo WAM, Kraków 2006, str. 23-30

 

 Rozważanie: Zadanie i umiejętność odkrywania woli Bożej

 

Osoba papieża Jana Pawła II i Jego zadziwiający sukces poka­zuje, że istota teologiczna i mistyczna Kościoła jest prawie niedo­strzegalna - tutaj, jak wszędzie chce się widzieć twarz. W naszej epoce liczy się osobowość powiada Kardynał Charles Journet. Bóg objawił nam swoją twarz, swoje ostatnie, najważniejsze Imię: Oj­ciec, Syn i Duch Święty. Miłość i jedność. Bóg objawił nam Swoje serce. Bo miłość jest zawsze skierowana do drugich, bo dobroć chce się udzielać. Bóg stopniowo w ciągu naszego życia, w ludzkiej hi­storii objawia Swoje życzenia dobroczynne wobec człowieka, ży­czenia, które są darem, łaską i wskazaniem jak i po co żyć.

Pytanie, które codziennie powinniśmy sobie zadawać: czego Bóg oczekuje dzisiaj ode mnie, od moich bliskich, co mi podsuwa przez potrzeby ludzi i wydarzenia, przez Swoje Słowo i Naukę? I następ­ne: skąd brać światło i siły, aby dawać odpowiedź? Tak wiele zależy od naszego obrazu Pana Boga, od naszego wyobrażenia o Nim. Czy mój obraz Pana Boga jest właściwy? Czy Go coraz lepiej po­znaję? Czy też mam obraz wypaczony, a Bóg wydaje mi się być daleki, obcy i papierowy, słowem martwy.

Co mi w życiu zatarło dobry obraz Pana Boga? A może ktoś? Ktoś z bliskich, duchownych, jakaś sytuacja? Może to był Bóg wyuczony i brakuje mi osobistych spotkań na modlitwie?

Nie trzeba bać się takich pytań. Jak odkrywać obraz Boga coraz bardziej prawdziwy. Obraz Boga, który jest Miłością, który kocha i udziela się, który prowadzi i wyzwala, ale również kształci, roz­wija, podnosi nasze poprzeczki i stawia wymagania czynienia co­raz większego dobra dla rozwoju i wielkości człowieka. Wszystko, co z Jego ręki jest trudne, niesie zawsze ze sobą coś wielkiego dla nas lub dla innych. Bóg nigdy nie nakłada ciężaru na człowieka dla samego ciężaru, dla cierpienia lub udręczenia. Wszystko bowiem w zamyśle Bożym ma dla człowieka cel dobroczynny i zbawczy jak Jezusowa męka, śmierć i zmartwychwstanie.

Wypaczony obraz Pana Boga nie będzie kierował naszych myśli i serca ku poszukiwaniu Jego życzeń. Bo człowiek w najlepszym wypadku będzie spełniał jedynie to, co jest pod grzechem, co jest konieczne, będzie też chciał Pana Boga przekupić obietnicami, ofia­rami czy ślubami. Będzie wtedy Panem Bogiem manipulował. Czło­wiek wtedy szuka nie Boga lecz siebie.

Bóg pokazuje nam Swoje życzenia w Piśmie świętym i Jego przy­kazaniach. Przede wszystkim przez słowa i czyny Jezusa Chrystu­sa. On jest ostatnim i pełnym słowem Boga, który nam mówi, jak żyć. „Podszedł jeden z nauczycieli Prawa, który przysłuchiwał się, jak Go wypytywali. Ponieważ zobaczył, że dobrze im odpowiedział, zapytał: Które przykazanie jest pierwsze ze wszystkich? Jezus od­powiedział: „Pierwsze jest: Słuchaj Izraelu! Pan, nasz Bóg, jest je­dynym Panem. Będziesz miłował Pana, swego Boga, z całego swe­go serca, z całej swojej duszy, całym swoim umysłem i z całej swojej siły. A drugie: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Innego przykazania, większego od tych nie ma" (Mk 12,28-31).

W Izraelu było aż 613 przykazań, w tym 365 zakazów i 248 przy­kazań pozytywnych. W tej wielości człowiek mógł się łatwo pogu­bić. Pomylić, które z nich jest ważne, które ważniejsze i najważ­niejsze1.

Przykazania Boże są życzeniem Bożym. Bóg jest jeden i Jego istotą jest miłość. A człowiek ma stawać się podobnym do Niego przez miłość i dobroć. Bóg nakazuje miłować Boga i człowieka, bo prawda i miłość jest to jedyna droga rozwoju człowieka i jest to droga do szczęścia. Będziesz miłował. Od tego zacznij i z tej miło­ści niczego nie próbuj wyłączyć, żadnej płaszczyzny twojego ży­cia. „Będziesz miłował swego bliźniego, jak siebie samego" (Mk 12, 31). To znaczy nie będziesz go nienawidził, nie będziesz mu złorzeczył, nie zagarniesz go i nie potraktujesz jako swoją własność. Nie będziesz nim manipulował. Otoczysz go życzliwością, zoba­czysz w nim obraz Boży, pomożesz mu stawać się człowiekiem, będzie przedmiotem twojej troski i modlitwy. Taka miłość zakłada, że jesteś wewnętrznie czysty i wolny.

Św. Paweł podaje najlepszą wskazówkę duchowej pracy: „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj" (Rz 12, 21). Po­dobnie, jak światło usuwa ciemność. Św. Ignacy precyzuje metodę usuwania wad. Najpierw poznawaj siebie samego, wszelkie przeja­wy i źródła tkwiącego w nas zła. Jest ich dużo. Pracuj w zasadzie nad jedną wadą, uderzając w nią z różnych stron: od strony pozy­tywnej i negatywnej. Biorę pod uwagę ten przejaw zła, który naj­bardziej szkodzi duchowemu życiu. Wady poznajemy przede wszyst­kim na modlitwie, w świetle Bożego Słowa i w codziennym życiu.

Do nas należy robić postanowienia szczegółowe, praktyczne, moż­liwe dzisiaj do wykonania prosząc Pana Boga o pomoc.

Drogą do poznawania Boga i Jego życzeń jest przede wszyst­kim dobre sumienie i czysta dusza. Jedna z sióstr misjonarek opo­wiadała mi, że po długiej podróży samochodem w Zambii przy za­chodzie słońca mówi do swojej zmęczonej drogą towarzyszki: „po­patrz, jaki cudowny zachód słońca". Na to jej siostra odpowiada: „ale masz brudne szyby".

Życzenia Boże odkrywamy w kontakcie z Nim, na modlitwie. Jezus Chrystus dał nam jedyną modlitwę: Ojcze nasz. Pokazuje w niej całą naszą prawdziwą drogę kontaktów z Bogiem i to co naj­ważniejsze w naszym życiu, o co mamy prosić Boga.

Warto pamiętać, że z Panem Bogiem spotykamy się w naszej duszy. „Jeśli ta tafla jest czysta, to odbija się w niej niebo, widzimy w niej słońce i nie oślepia nas ono. Modlić się znaczy więc przede wszystkim być dobrym, chcieć dobra, starać się być we wszystkim podobnym Bogu. Modlitwa jest taka, jakie jest życie"2. Bez praw­dziwej miłości nie ma modlitwy. Modlitwa przecież nie może być monologiem czy próbą zaskarbienia sobie względów, spłacaniem haraczu i należności. Modlitwa jest spotkaniem z Ojcem, Synem i Duchem Świętym, jest szukaniem i odkrywaniem woli Boga. To jest jej istota.

Do swoich uczniów powie Jezus przy studni jakubowej: „Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał i wykonać Jego dzieło" (J 4, 34).

„Wolą naszego Ojca jest, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy (l Tm 2, 4). On jest cierpliwy... chce bowiem wszystkich doprowadzić do nawrócenia (2 P 3, 9). Jego przykazaniem, streszczającym wszystkie inne i wyrażającym całą Jego wolę, jest, abyśmy się wzajemnie miłowali, jak On nas umiło­wał" (J 13, 34)3.

Jezus Chrystus odkrywał wolę Ojca na modlitwie. Ogrójec jest tego dobitnym dowodem. „W Chrystusie, dzięki Jego ludzkiej woli, wola Ojca została wypełniona w sposób doskonały i raz na zawsze. Przychodząc na ten świat, Jezus powiedział: „Oto idę...abym speł­niał wolę Twoją, Boże" (Hbr 10, 7); (Ps 40, 7). Tylko Jezus może powiedzieć: „Ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba" (J 8, 29). W swojej modlitwie agonii godzi się całkowicie na tę wolę: „Nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie" (Łk 22,42). Właśnie dlate­go Jezus wydał samego siebie za nasze grzechy zgodnie z wolą Bożą" (Ga l, 4). „Na mocy tej woli uświęceni jesteśmy przez ofiarę ciała Jezusa Chrystusa" (Hbr 10,10)4.

Dlatego Jezus Chrystus wzywa nas do naśladowania. Apeluje do naszej woli i umysłu: ,jeżeli chcesz..." Bóg szanuje wolność człowieka, pozostawia człowiekowi wybór drogi. Do nas należy wysiłek poznawania i odkrywania Pana Boga, wysiłek poznawania Jego woli i podejmowania decyzji. Jak odróżnić, jak sobie pomóc odróżnić naszą wolę od woli Ojca Niebieskiego? Jezus Chrystus każe nam się modlić o to. „Bądź wola Twoja, jako w niebie, tak i na ziemi". Na tej drodze potrzebujemy światła i łaski, potrzebujemy oczyszczenia naszych sumień i uzdrowienia, aby nie żyć i nie po­stępować egoistycznie, nie kierować się wygodą, kaprysem czy ła­twiejszą drogą.

Bóg działa w nas, w naszych sumieniach, pobudza je i inspiru­je. Aby Go usłyszeć, trzeba się wyciszać. Ktoś słusznie zauważył, że człowiek, który zbliża się do Boga - zaczyna milczeć. To jest też rzeczywistość ludzkiego cierpienia. Abraham, który szedł ofiarować Izaaka, trzy dni milczał w drodze (Rdz 22). Jezus milczy pod­czas męki.

Pozwolić się prowadzić, pozwolić działać Duchowi Świętemu, to przede wszystkim słuchać. Słuchać i szukać prawdy. Wyraźnie zobaczymy to w dialogu, w którym szuka się dobra i prawdy, a nie swoich racji, po to tylko, aby drugiego pokonać. Czyli w dialogu, w którym na pierwszym miejscu stawia się umiłowanie prawdy.

Bóg działa nie tylko w nas, ale działa także w drugim, w każ­dym człowieku. Może nam wiele powiedzieć przez doświadczenie człowieka starego czy przez małe dziecko, człowieka prostego i przez wykształconego. Każdy został obdarowany uzdolnieniami i talen­tami. Mówimy o talentach wielkich i zmarnowanych. Rodzice w dzieciach odkrywają takie czy inne uzdolnienia i tym się kierują w wyborze drogi życiowej dla nich. Dzieje się to również w rozmo­wie i przez rozmowę. Człowiek może odkryć nie tylko uzdolnienia i kierunek drogi, lecz również ludzkie potrzeby, np. w chorobie. To jest także droga odkrywania woli Bożej. W każdej rozmowie: dzie­ci z rodzicami, przełożonych z podwładnymi, księdza z wiernymi, katechetów z młodzieżą bardzo ważną rzeczą jest wewnętrzna uczci­wość i szczerość, postawa wewnętrznej wolności, którą trzeba zdo­bywać całe życie. Szukamy myśli i zamiarów Bożych, szukamy prawdy. To znaczy, że nie chcemy kierować się egoizmem, osobistą korzyścią, stawianiem na swoim, chęcią przypodobania się komuś. Zagrożeniem w prawidłowym szukaniu woli Bożej jest nie tylko egoizm, lecz również są nasze nieuporządkowane uczucia, emocje, złe przywiązania, nasza niepewność czy lęk przed ryzykiem. Czło­wiek stosuje tyle form ucieczki przed autentycznym dobrem, przed Bogiem.

Nie próbujmy Panem Bogiem manipulować. Nie zawsze Bóg chce tego samego, czego my pragniemy. Wielu dzisiaj próbuje ła­twych chwytów: otwórz Pismo św. na chybił trafił, aby odczytać Bożą podpowiedz. Często we wszystkim widzieć chcemy znak od Boga. To dobry i stary sposób czytania Pisma św., ale czy na pewno rozsądny? Droga poszukiwania i odkrywania woli Bożej zaczyna się od porządkowania naszego wnętrza. Św. Ignacy w pierwszej uwa­dze rekolekcyjnej poucza: „... ćwiczenia duchowne to przygotowa­nie i usposobienie duszy po to, żeby się pozbyć nieuporządkowa­nych przywiązań, a gdy się ich już pozbędziemy, żeby szukać woli Bożej i odnajdywać ją w ułożeniu własnego życia tak, by zbawić duszę"5.

Warto sobie uświadamiać wszelkie nasze uczucia: dobre i złe. To wymaga wielkiej wewnętrznej szczerości. Coraz pełniejsza świa­domość własnych uczuć pozytywnych i negatywnych, różnorakich zranień i ich uzdrawiania jest początkiem naszego życia zgodnego z myślą Bożą. Wiemy, że Bóg działa w nas, działa w każdym czło­wieku. Wiemy również, że przychodzi do nas zły duch z pokusą, lub pozorując dobro. Od Boga pochodzą nasze dobre pragnienia. „Bóg bowiem jest tym, który sprawia, że pragniecie i działacie we­dług Jego upodobania" (Flp 2, 13). Nie jesteśmy deistami, którzy twierdzą, ze Bóg stworzył świat i człowieka, ale przestał się nimi zajmować, w praktyce jednak często tak myślimy i postępujemy.

Wolę Boga odkrywamy w Jego Słowie, w Bożym Objawieniu, w przykazaniach Bożych i kościelnych, w nauce Kościoła, w obo­wiązkach swego stanu, w potrzebach materialnych i duchowych in­nych ludzi, w wydarzeniach, w przykładzie innych ludzi, w ich gor­liwości. Bóg mówi do nas przez codzienność. Bóg jest bardzo kon­kretny i praktyczny. Stale wzywa człowieka do nawrócenia, do zry­wania złych więzów, do modlitwy i troski o dobro innych ludzi. Bóg daje nam znaki przez świat zewnętrzny i duchowy. Może wejść w na­sze życie nagle, jak wszedł w życie tylu nawróconych, od św. Paw­ła pod Damaszkiem począwszy.

Bóg działa, ale skuteczność i owocność tego działania zależy również od nas, od naszej współpracy. Jezus uczy nas, że pełnienie woli Bożej jest rzeczą istotną. Do Królestwa Niebieskiego nie wcho­dzi się przez wielomówność, lecz wejdzie ten, „kto spełnia wolę Mego Ojca, który jest w niebie" (Mt 7, 21).

Na końcu warto dodać, że w odkrywaniu woli Boga przeszka­dza nam zły duch, który wpływa na nas wprost, przez nasze grze­chy. Będzie również działał pod płaszczykiem dobra, będzie przy­stępował do nas pod postacią anioła światłości. Będzie posługiwał się naszymi wadami, aby nas odciągnąć od dobra. Stosuje wobec nas podstęp i iluzje. Wolę i życzenia Pańskie pełnimy pod wpły­wem i dzięki Bożej mocy. Nie pełnimy jej sami, w oderwaniu od Chrystusa i Jego Kościoła. Dlatego wpatrywanie się w życie Jezusa Chrystusa i Jego Matki, słuchanie Jego głosu jest drogą do od­krywania Bożych zamysłów. Jezus jest znakiem woli Ojca Niebie­skiego.

Stały rozwój wiary, coraz głębsze życie duchowe, więź z Du­chem Świętym, świadomość obecności Boga i Jego działania, stałe oczyszczanie sumienia i uwalnianie się od złych uczuć oraz posłu­szeństwo Kościołowi - to droga, która prowadzi do bliskości Boga.

 

Przypisy:

1 Por. Ks. Józef Kozera, Przykazania, w: Bóg Człowiek Świat, Ilustrowana encyklopedia dla młodzieży, Katowice 1991, s. 233.

2 O. Tomasz Śpidlik, U źródeł światłości, Warszawa 1991, s. 221.

3 Katechizm Kościoła Katolickiego, 2822.

4 Tamże, 2824.

5 Św. Ignacy Loyola, Ćwiczenia duchowne, Kraków 1996, nr 1.