Maurice Giuliani SJ

 

NATCHNIENIA DUCHOWE

 

w: Józef Augustyn SJ, Jakub Kołacz SJ,

Sztuka kierownictwa duchowego,

wyd. WAM Kraków 2007, s. 289-299.

 

Postęp w życiu1 duchowym wymaga uwagi na poruszenia Ducha Święte­go oraz przejrzystości w obliczu pokus, które paraliżują i niszczą najbardziej szlachetne porywy. W tym świecie, gdzie kąkol zawsze miesza się z dobrym ziarnem, nie ma takiej uległości Duchowi Świętemu, która nie dopuszczała­by również walki przeciw obecności działającego zła.

Możemy wszelako spojrzeć od strony bardziej pozytywnej na postęp „no­wego człowieka", który - narodzony z Ducha - nie powinien nigdy przestać wzrastać i doskonalić się w tymże Duchu. Sam św. Ignacy, tak bardzo czujny w „rozeznawaniu duchów dobrych i złych", wielokrotnie sugerował, że ży­cie duchowe winno prowadzić do jeszcze głębszej postawy: obok świado­mości konfliktu między dobrem a złem ważne jest powolne odkrywanie, że dobro, to znaczy łaska Boża, działa w każdym z nas we właściwy jej sposób. Trzeba umieć odróżnić to działanie, rozpoznać, w jakim kierunku ono zmie­rza i poddać się jego impulsom. Walka między światłem a ciemnościami nie ustanie w żadnym momencie, jednakże spokojne przyjęcie światła zapewnia zwycięstwo bardziej rozstrzygające, niż można by tego oczekiwać po natę­żonej walce.

Poruszeniami, o których św. Ignacy tak często mówił, są pocieszenia i stra­pienia. Stanowią one znaki żywej obecności Ducha Świętego w duszy. Do­znawać takich poruszeń, rozumieć je i stosownie do nich postępować - to świadczy o duchowej wierności, od której zależy ostatecznie świętość każ­dego, kto chce żyć jedynie po to, by Bóg się nim posłużył dla nadejścia Jego królestwa.

 

Doświadczenie Ignacego

 

Uległość Duchowi Świętemu, działającemu w naszych duszach, jest czę­ścią najbardziej tradycyjnego nauczania świętych. Nauczanie to dociera jed­nak do nas tylko poprzez ich świadectwo. Dlatego, żeby lepiej zrozumieć właściwą myśl św. Ignacego, dobrze jest wrócić do jego doświadczenia du­chowego, szczególnie do tego, które w czasach Loyoli ukierunkowało jego życie.

Doświadczenie to rozwijało się jakby w trzech etapach2. W duszy rycerza-rekonwalescenta ścierały się najpierw myśli światowe - w których zna­lazły odbicie jego pragnienia, ambicje, upodobanie w bohaterskich czynach wojennych i miłostkach - z myślami pobożnymi, jakie go nachodziły pod wpływem lektury o życiu Chrystusa i historii świętych. Myślom tym towa­rzyszyły wewnętrzne przeżycia, których nowość kontrastowała z tym, co nie­gdyś zajmowało jego umysł3. W drugim etapie zaczął reflektować nad od­krytym dopiero co światem wewnętrznym, pełnym różnorodnych myśli i uczuć, których sens i pochodzenie teraz odkrywał. Dotychczasowy rycerz przemienił się w pielgrzyma, zdecydowanego naśladować pokutę wielkich świętych. Postanowił też udać się do Jerozolimy. Były to zapewne święte pragnienia, ale chyba niewystarczające, by powrót do Boga miał cechy trwa­łości i należytej głębi. Toteż w trzecim etapie wszystkie te pragnienia zostały potwierdzone4 nadzwyczajną łaską: wizja naszej Pani i Dzieciątka Jezus na­pełniła go niezmierną pociechą i równocześnie wielkim wstrętem do grze­chów cielesnych, co odtąd pozwalało mu przezwyciężać tak bardzo niebez­pieczne dla niego pokusy. Teraz Ignacy mógł już mówić o „zmianie, jaka zaszła we wnętrzu jego duszy". Nawrócenie, które się w nim dokonało, otrzy­mało bowiem pieczęć utwierdzającą go w pewności trwania w świecie Bo­żej łaski.

Tak więc mamy duszę, która doświadczyła ścierających się myśli i pra­gnień, nauczyła się rozróżniać ich pochodzenie i została utwierdzona w swo­im nawróceniu. Ten duchowy rytm, zawsze jednak elastyczny i zróżnicowa­ny, będzie charakterystyczną cechą ignacjańskiego doświadczenia, jego dzieła i kierownictwa duchowego. Pierwszy etap będzie najczęściej określany słowem „odczuwać". Chodzi tu o doświadczanie w sobie „wewnętrznego po­znania, pocieszeń i natchnień Bożych"5, które nie mają w nas swojego po­czątku ani swojej przyczyny, lecz są owocem Ducha Świętego. Drugi etap polega na tym, by poprzez refleksję, którą oświeca łaska, ale jej nie zastępu­je, rozeznać wartość duchową tych poruszeń, przez które Bóg działa w du­szy, i całkowicie do nich przylgnąć. I wreszcie potwierdzenie - jest ono naj­wyższym darem Boga, który gwarantuje trafność podjętej decyzji i daje du­szy niezbędną dla niej pewność oraz światło do podjęcia zadań, które nie będą czymś przeciętnym. Sekret i skuteczność duchowości św. Ignacego po­lega na sposobie prowadzenia dusz do pełnej znajomości Ducha Świętego, działającego w nich, i na kierowaniu nimi przy podejmowaniu decyzji dąże­nia do świętości. By tę świętość zdobywać, bardziej niż heroizm potrzebna będzie doskonała uległość transcendentalnej woli.

 

Wewnętrzne odczucia

 

Pierwszy etap, jak powiedzieliśmy, polega na wewnętrznym odczuwaniu poruszeń Ducha Świętego jako łaski zupełnie od nas niezależnej. Św. Ignacy zakładał, że tych poruszeń będzie zazwyczaj wiele, i zachęcał, by o nie pro­sić na początku modlitwy, a na jej końcu zebrać je jako normalny owoc du­chowego wysiłku. W Ćwiczeniach, w sposób zbijający z tropu wielu komen­tatorów, Ignacy położył nacisk na to, by „mieć wewnętrzne odczucie i po­znanie swoich grzechów" (Ćd 63), by „odczuwać i poznać, co jest bardziej pomocne do chwały i czci Boga" (Ćd 179), by czuć, że „miłość, która mię porusza i skłania do wyboru takiej rzeczy, ma zstępować z góry, z miłości Bo­żej" (Ćd 184).

Do pełni życia duchowego nie dochodzi się tylko przez to, że jest się posłusznym, praktykuje się cnotę i ćwiczy się w miłości, ale dzięki temu, że człowiek, będąc uległy wobec „poruszeń" pochodzących od Boga, przekłada je na postawy, które podsuwa mu Duch Święty.

Ten, kto się podporządkowuje pedagogii Ćwiczeń, musi zwracać baczną uwagę na owe poruszenia, które będą występować z mniejszą lub większą częstotliwością i będą miały mniej lub więcej cech autentyczności. Doświad­czając uczuć pochodzących od Boga, rekolektant będzie się powoli oswajał z rzeczywistościami duchowymi i nauczy się je w sobie rozpoznawać. Zarówno w modlitwie, jak i w działaniu będzie doznawał wiele różnych prze­żyć: bojaźni i miłości, pokory i ufności, żaru i pokoju. Jego wierność będzie się powoli przeradzać w coraz bardziej pełne podziwu i ukochania oddanie się Temu, który żyjąc w jego wnętrzu, przekazuje mu nieskończone bogac­two samego Boga.

W ten sposób człowiek przez swój wysiłek duchowy staje się istotą uczest­niczącą w pełni samego Boga. Jego życie wewnętrzne nie ma nic z fałszywej stabilności, która paraliżuje i utwardza niczym śmierć. Przeciwnie, jest ono historią niezwykle urozmaiconą, bo naznaczoną Bożymi wydarzeniami, na­rzucającą mu swój rytm, którego praw nie potrafi sam regulować. Temu, który zaczął doświadczać podobnych skutków działania Ducha Świętego, nie wystarcza już wyważona hojność najemnika, bo zostawszy domowni­kiem Boga, poddaje się w szczęśliwym oczekiwaniu poruszeniom przekształ­cającym jego modlitwę w dialog, a jego działanie - w czujną służbę, w któ­rej miłość wchłania ponoszony trud.

Niektórzy interpretatorzy św. Ignacego, obawiając się dwuznaczności i nie­porozumień, skłonni byli odwodzić czasem dusze od tej drogi życia ducho­wego. Trzeba przyznać, że faktycznie łatwo jest pomieszać „duchowe prze­życia" (Ćd 62), będące czystym darem Ducha Świętego, z doznaniami zmy­słowymi, wynikającymi z praw czysto ludzkiej psychologii. Mimo ryzyka złudzeń jest jednak konieczne, by początkujących prowadzić ku tej uległości Duchowi Świętemu. Poza tym bowiem, że zakłada ona potrzebę coraz więk­szych wyrzeczeń i wewnętrznej czystości, stanowi pewny środek otwierania się na największe łaski, także na łaski mistyczne. Jest rzeczą absolutnie pew­ną, że św. Ignacy nie żąda od nas nigdy tego, byśmy się wzbraniali przed poruszeniami, które Duch Święty daje nam odczuwać. Kiedy zanikają, nale­ży „czekać z cierpliwością na pocieszenie od Pana"6.

Czy to nie pomaga nam dokładnie określić mistyki ignacjańskiej? Koń­cowym efektem „pocieszenia" jest to, „że wszystkie prace są rozrywką, a wszelkie zmęczenie - odpoczynkiem. Dla tego, kto kroczy z tym zapałem, entuzjazmem i wewnętrznym pocieszeniem, nie istnieje żaden ciężar tak wiel­ki, by nie wydawał mu się lekki; nie ma pokuty ani utrudzenia tak wielkiego, który by mu się nie wydawał słodki"7. Poruszenie Ducha Świętego dalekie jest od przymuszania, usztywniania czy łamania; przeciwnie, sprawia, że dusza staje się bardzo elastyczna i pomnaża siły, których może użyć dla służenia działającemu w niej Bogu.

 

Rozeznawać znaczenie

 

Żeby należycie poznać wolę Bożą, dusza musi zwrócić baczną uwagę na doznawane poruszenia. „Oby Bóg udzielił nam swojej łaski, żebyśmy od­czuwali Jego najświętszą wolę i całkowicie ją wypełniali". To życzenie, któ­rym św. Ignacy przeważnie kończył swoje listy, pokazuje jasno, że duchowe odczucie nie jest celem samym w sobie. Trzeba „czuć" sposób, w jaki Bóg w nas działa, by nas uczynić bardziej wiernymi w tym, co chce nam ukazać. Poruszenie Ducha jest znakiem uściślającym nam nieustannie działanie, do którego Bóg nas zachęca.

W tym odkrywamy jeden z najbardziej oryginalnych aspektów myśli ignacjańskiej. Ćwiczenia mniejszy nacisk kładą na to, byśmy pełnili wolę Bożą, niż na to, byśmy ,jej szukali i znajdowali" (Ćd 1). Jak jej szukać? Nie tylko przez posłuszeństwo przykazaniom czy regułom, a więc woli Bożej wyrażo­nej obiektywnie i całkiem jasnej, ale przez rozeznawanie doznawanych po­ruszeń. To są natchnienia Ducha, które należy przyjąć, by widzieć, w jakim kierunku nas pociągają.

Z tego punktu widzenia modlitwa jest najcudowniejszym polem doświad­czeń, możemy nawet powiedzieć: eksperymentowania, żeby „wyczuwać naj­świętszą wolę Bożą". Właśnie w modlitwie pojawiają się „duchowe smaki", które na przemian raz się zacierają, to znów powracają z większą jeszcze siłą i wyrazistością. Pewne aspekty życia Chrystusa urzekają z coraz większą siłą. Dusza może zmieniać kierunek swojego wysiłku, metodę i przedmiot modli­twy. Jeśli Duch Święty prowadzi ją ciągle do tych samych upodobań, albo - jak mówi św. Ignacy - do tej samej pobożności, nie powinna się opierać, czekając, aż ustąpią wszystkie wątpliwości. Wola Boża nabiera oczywistości tym bardziej bezdyskusyjnej, im dusza jest lepiej przygotowana wewnętrz­nie na jej pełnienie. Wtedy nawet oschłości i niechęci mają wartość znaku, gdyż albo wskazują, że Duch nie pociąga tam, gdzie dusza pozostaje strapio­na, albo przeciwnie, że jest w nich niezbędne oczyszczenie i szczególnie wymagająca obecność Boga.

W ten sposób możemy zrozumieć niezwykłą wartość ćwiczenia, nazwa­nego przez św. Ignacego „powtórzeniem", polegającym na ponowieniu po­przedniej medytacji, żeby się dłużej zatrzymać „nad tymi punktami, w któ­rych poczułem większe pocieszenie lub strapienie, albo też w ogóle miałem jakieś większe przeżycie duchowe" (Ćd 62). Chodzi tu o konfrontację Ducha Świętego z Nim samym, by lepiej dostrzec kres, do którego nas prowadzi przez swoje działanie. Pamięć, władza prawdziwie mistyczna, pozwala od­tworzyć chwile szczególnych łask i utrwala ich skutek. Niewątpliwym rezul­tatem powtórzeń będzie powolne upraszczanie modlitwy, czyniące ją mniej dyskursywną, a co więcej, przyczynią się one do ukazania nam działania Boga w nas, a przez to Jego woli. Powiedzmy nawet więcej: trzeba nam naprawdę pytać Ducha Świętego, to znaczy powracać do pewnych tematów refleksji czy modlitwy, aby je modyfikować, oczekując, że łaska pozwoli nam doznać nowych przeżyć, albo do tych już uprzednio doświadczonych, które nam rzucą światło na poszukiwaną przez nas wolę Bożą. „Będzie można - mówi św. Ignacy - przedstawić Bogu, naszemu Panu, jednego dnia jeden punkt widze­nia, drugiego dnia inny, na przykład w jeden dzień rady, w drugi przykaza­nia, obserwując, gdzie Bóg, nasz Pan, daje więcej znaków swojej Boskiej woli, podobnie jak gdy ktoś pokazuje swojemu panu różne pokarmy, obser­wując, który mu bardziej przypada do gustu"8. Zachęcając do uczynków po­kutnych, św. Ignacy radził praktykować ich raz więcej, a raz mniej i czekać na Boże światło, ponieważ w tych zróżnicowanych próbach Bóg „daje każ­demu odczuć to, co dla niego jest odpowiednie" (Ćd 89).

Jest to pokorne poddanie się stworzenia, które „dozwala Stwórcy działać bezpośrednio ze swoim stworzeniem" (Ćd 15). Będąc dalekim od arbitralne­go stosowania reguł i metod, człowiek posługuje się nimi po to, by Bóg da­wał mu coraz bardziej odczuwać swoją obecność i swoją wolę. W rytm tych duchowych prób Bóg, „który naszą naturę zna nieskończenie lepiej niż my sami" (Ćd 89), pozwoli nam wypróbować nasze siły, ocenić nasze gusty i lę­ki, zmierzyć natężenie przeżyć i odkryć właściwy każdemu duchowy świat. Ćwiczenia przeżywane jako oczekiwanie i uległość nie są tylko jednym spo­śród wielu instrumentów duchowości, ale prowadzą dusze ściśle po tej dro­dze, którą rozświetla dla nich Bóg. Znany jest przykład Berulle'a, który na końcu wyboru, kierowanego całkowicie przez „poruszenia i przeżycia", stwierdził, że Bóg nie powołał go do życia zakonnego: „Czyż każda dusza nie powinna przede wszystkim rozpoznać i iść drogą, którą Bóg miał zwy­czaj przychodzić do niej?"9. Przykłady można by mnożyć. Wystarczy przy­pomnieć licznych rekolektantów, którzy za życia św. Ignacego zdecydowali się wstąpić do benedyktynów, dominikanów, kartuzów, franciszkanów itp.

Ćwiczenia ignacjańskie, z racji ich ducha, są przecież uniwersalnym instru­mentem doskonałości. Rozeznawania duchowego dokonuje się łatwiej w trak­cie rekolekcji, bo w nich są realizowane najlepsze warunki modlitwy i ocze­kiwania na łaskę. Rozeznawanie może być tym, co św. Ignacy nazywa „dru­gą porą wyboru" (Ćd 176), którą tak komentuje w swoim dyrektorium do Ćwiczeń: „...chodzi o poznanie swego powołania przez doświadczenie po­cieszenia i strapienia. Niech więc w rozmyślaniach o Chrystusie, Panu na­szym, [odprawiający Ćwiczenia] zwraca uwagę podczas pocieszenia, ku cze­mu doznaje poruszenia [impulsu] Bożego; tak samo i podczas strapienia"10. Jednak rekolekcje sprawiają jedynie to, że nasze kontakty z Bogiem zaczy­nają być bardziej zażyłe i płodne, ale to winno mieć później swoje odbicie w życiu codziennym. W wielu przypadkach, gdy dusza dokonuje w sposób wolny wyboru, wierność łasce przybiera formę dialogu z Duchem Świętym i oczekiwania na Jego inspiracje. W ten sposób cała sytuacja ludzka, histo­ryczna i konkretna, staje się sytuacją duchową. Wola Boża objawia się o wie­le częściej w formie wewnętrznej odpowiedzi, przyjętej przez człowieka i z uległością zaakceptowanej, aniżeli w już z góry określonych nakazach postępowania.

Uprzywilejowanym momentem tej wewnętrznej uległości jest rachunek sumienia, odprawiany w regularnych i bliskich sobie odstępach czasu, wspa­niały środek dla ułatwiania działań Ducha Świętego i podtrzymywania na­szej wierności. Rachunek sumienia jest na pewno szkołą woli, ale jeszcze bardziej szkołą posłuszeństwa Bogu i odkrywania wszystkich przejawów Jego woli. W rachunku sumienia „obserwujemy", skąd przychodzą określone prze­życia, dokąd prowadzą i czego od nas żądają. Badanie przeszkód powodo­wanych grzechem winno coraz bardziej ustępować rozeznawaniu działań Ducha Świętego. Nie zapominajmy zresztą, że Ćwiczenia nie dostarczają nam tylko typu rachunku sumienia opisanego w pierwszym tygodniu, ale każą również badać przebieg modlitw (Ćd 77), doznane pocieszenia (Ćd 333-336) i zaistniałe uczucia (Ćd 342). Nacisk, jaki Święty kładł na rachunek sumie­nia, ma swoje uzasadnienie w tym, że pragnął on, byśmy byli „wolni od wszel­kiego nieuporządkowanego uczucia". W jego oczach najbardziej rygorystycz­na asceza ma na celu doskonałą uległość Duchowi Świętemu. Stanowcze i wspaniałomyślne działanie oraz bierność w „poruszeniach" były jakby dwoma biegunami, jednakowo niezbędnymi, w jego mistyce służby.

 

Szukać potwierdzenia

 

W większości przypadków wewnętrzna odpowiedź, przychodząca pod postacią owych „poruszeń", będących nawiedzeniem Ducha Świętego, nie oświeca tak bardzo duszy, albo przynajmniej nie przynosi tyle światła, by pozwalało ono na podjęcie pełnej decyzji. W takiej sytuacji św. Ignacy każe wejść w „trzecią porę wyboru": „Jest to pora spokojna..., tak że dusza może posługiwać się swoimi władzami naturalnymi swobodnie i spokojnie" (Ćd 177), co Nadal komentuje jednoznacznie: „pod działaniem zwyczajnej łaski, przy użyciu takich władz jak refleksja, rozumowanie, roztropność i każda inna rzecz poddana naszym naturalnym władzom"11.

Ten trzeci etap nie jest jednak celem dla samego siebie, ale otwiera nas na zajęcie nowej postawy: „Po dokonaniu takiego wyboru lub decyzji powinien ten, co ją uczynił, udać się z wielką pilnością na modlitwę przed oblicze Boga, Pana naszego, i ofiarować Mu taki wybór, aby Jego Boski Majestat zechciał go przyjąć i potwierdzić, jeśli to jest ku Jego większej służbie i chwale" (Ćd 183; por. Ćd 188).

To potwierdzenie prowadzi do ostatniego etapu duchowego doświadcze­nia, o którym mówiliśmy na początku tego artykułu. Po doznanym porusze­niu i po rozeznaniu oraz akceptacji linii działania, do którego Bóg nas pobu­dził, św. Ignacy kieruje nas ku łasce, bo to ona jest gwarancją naszej wierno­ści. Skoro życie duchowe rozwija się przez codzienną uległość Duchowi Świętemu, dusza czuje się teraz jakby utwierdzona przez wewnętrzną odpo­wiedź, jaką otrzymała, i nie domaga się już więcej nowych zapewnień. Gdy jednak „pora spokojna" pozostawia ją jej „naturalnym siłom", oddaje się na nowo Duchowi Świętemu, żeby otrzymać takie poruszenia, które na poczy­nionych przez nią wysiłkach położą pieczęć gwarancji.

To nam wyjaśnia, dlaczego Ćwiczenia się jeszcze kontynuuje, choć wy­boru już dokonano. Decyzja została bez wątpienia podjęta, ale jeżeli stało się to raczej mocą „sił naturalnych" niż w świetle płynącym z pocieszenia, to trzeba usilnie prosić Boga, żeby taką decyzję zechciał potwierdzić przez wewnętrzne odczucie, że ją przyjął i że sam jest jej gwarantem. Zwraca na to bardzo mocno uwagę o. de Guibert: „Zarówno wybór, jak i cała reszta reko­lekcji musi być potwierdzona. Byłoby bowiem dowodem niezrozumienia myśli Świętego, gdyby się ktoś dziwił, że po dokonaniu wyboru każe on przedłużać ćwiczenia od dziesięciu do dwunastu dni. Na podstawie jego własnego przykładu wiemy, jak wielką wagę przywiązywał do tego, by podjęte decyzje zostały potwierdzone przez Boga"12.

Wydaje się, że trzeci i czwarty tydzień ćwiczeń nabierają z tego powodu znaczenia, które często zostaje niedostrzeżone. Podkreśla się, i słusznie, ko­nieczność umocnienia woli w podjętym postanowieniu i temu ma służyć medytacja o Chrystusie Panu cierpiącym i wyniesionym do chwały. Ale czy rekolektantowi wpaja się postawę wyczekiwania i gotowości, które pozwolą Duchowi Świętemu to postanowienie potwierdzić? Czyż pocieszenie, jakie niesie z sobą Chrystus Zmartwychwstały (por. Ćd 224), nie nabiera w tej per­spektywie całej swej duchowej głębi, dając duszy zdecydowanej służyć Bogu pełną rzeczywistość paschalnej radości przez wewnętrzną radość daru, który Bóg przychodzi potwierdzić?

Są podstawy do przypuszczenia, że całkowite otwarcie się na Ducha Świę­tego oznacza w myśli św. Ignacego dostęp do życia mistycznego. Tak to było w każdym razie w jego własnym życiu. Mówiliśmy już przedtem o pierw­szym potwierdzeniu, jakie Ignacy otrzymał w Loyoli, w wizji Matki Bożej i Dzieciątka Jezus. To był kamień węgielny w jego nawróceniu. Potem była łaska Cardoneru po miesiącach poszukiwań i chodzenia po omacku; następ­nie po latach paryskich łaska z La Storta. Wszystkie te łaski potwierdziły w sposób uroczysty i definitywny model życia, jaki Ignacy wybrał. Później jeszcze, pod koniec swojego życia „miewał wiele razy dziennie widzenia... To mu się zdarzało często, gdy mówił o rzeczach wielkiej wagi i uważał to za potwierdzenie" (venire in confirmationem) (Opowieść Pielgrzyma 99). Z dziennika duchowego św. Ignacego wiemy, że aby uznać swój wybór za nieodwołalny, czekał zawsze, by Bóg zechciał go „wewnętrznie potwierdzić".

Cokolwiek by kryła w sobie rzeczywistość mistyczna tego wewnętrzne­go potwierdzenia, trzeba przyznać, że dusza wierna owej ignacjańskiej me­todzie przysposabia się w wysokim stopniu do przyjęcia łaski. Możliwe, że uciekanie się przez Ignacego do Ducha Świętego usprawiedliwia to, co po­wiedział o nim Nadal: „Chciał, żeby Ćwiczenia były pierwszym doświad­czeniem wstępujących do Towarzystwa, gdyż wiedział, że tkwią w nich za­sady i siły, dzięki którym możemy dotrzeć do doskonałej, a nawet wysubli­mowanej modlitwy"13.

Doskonała modlitwa, o którą tu idzie, nie jest jeszcze jakimś „zagubie­niem" siebie w kontemplacji, która byłaby absolutnym zjednoczeniem się z Bogiem. Dusza jednak staje się coraz bardziej wrażliwa na działanie Ducha Świętego, otwarta na przyjmowanie Jego natchnień i Jego wskazówek, po­trafi rozeznać, dokąd On ją prowadzi i odpowiednio się znaleźć w obliczu doznawanych poruszeń. Zawsze też pozostaje uważna i czujna w oczekiwa­niu na upragnione potwierdzenie, czyli wewnętrzną odpowiedź dawaną przez Ducha Świętego, który rozwija w niej swoje „najświętsze dary". W liście do Borgiasza św. Ignacy sprecyzował, jakich skutków się spodziewa od tych darów: „Nie chcę powiedzieć, że winniśmy ich szukać tylko po to, by mieć z nich radość i zadowolenie, lecz dlatego, by wszystkie nasze myśli, słowa i czyny, które bez tych darów są poplątane, zimne i niespokojne, z nimi były uładzone, gorące i rozsądne dla większej chwały Bożej"14.

W wielu wypadkach potwierdzenie, jakie daje Duch Święty, nie musi się objawiać w odczuwanych wewnętrznie poruszeniach. W ich miejsce wystar­czy na przykład otwarcie sumienia i aprobata przełożonego, rozwój wyda­rzeń, pewna łatwość w znajdywaniu Boga, przypływ sił, by nawet w nie­sprzyjających okolicznościach działać szybko i skutecznie. Odpowiedzi Boga są wielorakie.

Św. Ignacy opowiedział (por. Opowieść Pielgrzyma 34, 37), jak w Manresie szukał, czasem z dziwnym niepokojem, „osób uduchowionych", z któ­rymi mógłby porozmawiać. Skąd to pragnienie ze strony duszy napełnionej tak wielkimi łaskami i pokładającej zawsze ufność jedynie w Bogu? Odpo­wiedzi dostarcza nam Ribadeneyra, relacjonując zwierzenie Świętego: „W okresie dwóch pierwszych lat od momentu swojego nawróceniu, gdy tylko usłyszał o kimś głośnym i znanym ze swej świętości, szedł do niego, ale nie tyle w nadziei uzyskania jakiejś korzyści z tej wizyty, jak po to, by zobaczyć czy duch tamtego jest zgodny z jego własnym. Jednak po dwóch latach nie złożył już takiej wizyty nikomu. Ojciec mi powiedział, że w ciągu tych dwóch lat spotkał zaledwie jedną lub dwie osoby, których duch i sposób życia zgadzały się całkowicie z jego"15. Czyżby w tej zgodzie dwóch „du­chów" Ignacy szukał nowego potwierdzenia drogi, na którą zaprosił go Bóg?

Takie potwierdzenie przez ludzkiego pośrednika ma faktycznie miejsce w Ćwiczeniach. O duchowym potwierdzeniu wyboru w trzecim i czwartym tygodniu rekolekcji już mówiliśmy. Ale także obecność i rola „tego, który udziela ćwiczeń", zapewnia potwierdzenie i choć jest ono innej kategorii, nie daje mniejszej gwarancji od tamtego. Według Ignacego każdy wybór powinien być skontrolowany i potwierdzony przez tego, którego istotnym zada­niem jest pomagać w rozeznawaniu działań Ducha Świętego. Ćwiczenia, jak najbardziej dalekie od prowadzenia do niebezpiecznego subiektywizmu, za­pewniają w ten sposób podwójną uległość: Duchowi Świętemu i w osobie kierownika ćwiczeń - Kościołowi.

 

Tłumaczył Bolesław Dyduła SJ

 

Przypisy:

 

1 Por. M. Giuliani SJ, Les montions de 1'Esprit, „Christus", 153/1992, s. 83-96.

2 Św. Ignacy Loyola, Opowieść Pielgrzyma, Kraków 2002, 6-10. Dalej: Opowieść Piel­grzyma.

3 Tu kładziemy nacisk na realność doznawanych przeżyć, a nie na ich naturę czy różno­rodność, ta ostatnia bowiem jest sprawą dotyczącą rozeznawania duchów.

4 W tekście: „se le confirmaron".

5 Św. Ignacy Loyola, Ćwiczenia duchowne [= Ćd], Kraków 2002, 213.

6 List z 17 VI 1536 do Teresy Rejadel, [w:] Monumenta historica Societatis lesu, t. I, Madrid - Roma 1890-1895, s. 105.

7 Tamże.

8 Tamże, s. 781.

9 Berulle, Opuscules de piete, Aubier 1944, s. 558.

10 Monumentu historica Societatis Iesu, dz. cyt., s. 781.

11 Tamże, t. IV, s. 845.

12 J. deGuibert SJ, La spiritualite de la Compagnie de Jesus, Roma 1953, s. 115-116.

13 Monumentu historica Societatis lesu, dz. cyt, s. 669.

14 Tamże, t. II, s. 236.

15 Fontes narrativi, s. 327-328.

 

Maurice Giuliani SJ (1916-2003), twórca pisma teologicznego „Christus", animator duchowości ignacjańskiej i ćwiczeń duchownych w życiu codziennym, kierownik duchowy. Opublikował: Priere et aclion - etudes de spiritualite ignatienne; L'experience des exercices spirituels dans la vie; Saint Ignace ou l'accueil du temps qui vient.