Bóg, dając nam Maryję za Matkę naszego życia nadprzyrodzonego, pragnął, aby Ona stawała się dla nas wzorem i wychowawczynią na drodze miłości do Boga i bliźnich. W Niej miłość stworzenia ku swemu Stwórcy i ku ludziom osiągnęła swój szczyt. 

Jesteś mi bardzo bliska

Czy wołam do Ciebie, Maryjo,
Czy tylko wzdycham, jestem pewny,
Że mnie słyszysz.
Ode mnie do Ciebie nigdy nie jest daleko.
Pozdrawiam Cię jak kogoś,
Kto mi jest najbliższy.
Jesteś dla mnie Królową pełną majestatu
Z sercem matki
Widzę w Tobie wszelką piękność,
Widzę w Tobie wszelką dobroć.
Ty jesteś dla mnie wielką serdecznością,
Ty jesteś dla mnie życiem, słodyczą i nadzieją.
Jesteś mi bardzo bliska.

Régis Bernard, Skarbnica modlitw, Wyd. WAM, Kraków 1997, s. 401

 

o. Bronisław Mokrzycki SJ:   Matka Boża Matką Kościoła

 w: W cierpieniu i chwale. Ćwiczenia Duchowe w życiu codziennym, tydzień trzeci i czwarty,
Wyd. WAM, Kraków 2001, s. 258-261

Oto Matka twoja

 Maryjność Kościoła nie jest dodatkiem, dekoracją, chwilowym uniesieniem. Jest darem Boga, paschalnym darem Pana dla Kościoła. Czy jednak zarzuty o zbytniej uczuciowości w stosunku do Maryi, kierowane zwłaszcza pod adresem Kościoła polskiego, nie zawierają prawdy? Musimy tu rozróżnić: niezdrową, płytką serdecz­ność - oraz głęboką i mocną więź synowskiej miłości. Jean Guitton, w swojej znakomitej pracy Maryja, pisze, że Kościół nie jest zimną instytucją, ale rodziną Bożą. A w rodzinie istnieją takie sposoby wyrażania się, gesty, uśmiechy, których obcy człowiek nie zrozumie. W stosunku zaś do matki jest zastrzeżony cały świat uczuć, głębokich i trwałych. Refleksja ta jest bardzo trafna.

Jeżeli więc Syn Boży na wieki będzie mówił do Maryi: „Mamo", to czy człowiekowi ubliża to, że do tej samej Matki, może tak samo się zwracać? Syn Boży w testamencie z krzyża powiedział nam wszystko w słowach: Oto Matka twoja (J 19, 27). Człowiek prawidło­wo rozumiejący określenie „matka", zrozumie również dlaczego w tym wypadku Bóg nie chce mu nakazywać serdeczności w sto­sunku do Maryi; mają to być relacje serca. Nie bójmy się więc uczuć głębokich i pełnych treści w stosunku do Maryi, byle one były prawdziwe i trwałe, a nie czcze i przemijające, jak nas przestrzega sobór (por. KK 67).

 Przykładem i zachętą niech nam będzie osoba Ojca świętego Jana Pawła II, który całkowicie zawierzył Maryi. Totus Tuus, Cały Twój - oto motto Jego pontyfikatu. Jak sam stwierdził: Formuła ta nie ma tylko charakteru pobożnościowego, nie jest wyrazem tylko dewocji, lecz jest czymś więcej. W książce Dar i tajemnica wspomi­na: Nabożeństwo do Matki Bożej w postaci tradycyjnej wyniosłem z domu rodzinnego i z parafii wadowickiej.(...) Na Dębnikach w okresie, w którym krystalizowała się sprawa mojego powołania kapłańskiego, a także pod wpływem osoby Jana Tyranowskiego, mój sposób pojmowania nabożeństwa do Matki Bożej uległ pewnej przebudowie. O ile dawniej byłem przekonany, że Maryja prowadzi nas do Chrystusa, to w tym okresie zacząłem rozumieć, że również i Chrystus prowadzi nas do swojej Matki. Był taki moment, kiedy poniekąd zakwestionowałem swoją pobożność maryjną uważając, ze posiada ona w sposób przesadny pierwszeństwo przed nabożeń­stwem do samego Chrystusa. Muszę przyznać, ze wówczas z pomocą przyszła mi książeczka św. Ludwika Marii Grignion de Montfort, nosząca tytuł: „Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny". W książeczce tej znalazłem poniekąd gotową odpowiedź na moje pytania. Tak, Maryja nas przybliża do Chrystusa, prowadzi nas do Niego, ale pod warunkiem, ze przeżyje­my Jej tajemnicę w Chrystusie. Traktat św. Ludwika Marii Grignion de Montfort może razić swoim stylem przesadnym i barokowym, ale sam rdzeń prawd teologicznych, które w tym traktacie się zawierają, jest bezcenny. Autor jest teologiem wielkiej klasy. Jego myśl mariologiczna zakorzeniona jest w tajemnicy trynitarnej oraz wprawdzie o Wcieleniu Słowa Bożego. (...) Tak więc dzięki św. Ludwikowi zacząłem na nowo odkrywać wszystkie skarby dotychczasowej pobożności maryjnej, ale niejako z nowych pozycji: na przykład od dziecka słuchałem „Godzinek o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny" śpiewanych w kościele parafialnym, ale dopiero wówczas dostrzegłem, jakie bogactwo treści teologicznej oraz treści biblijnej jest w nich zawarte. To samo odnosi się poniekąd do pieśni ludowych, chociażby do polskich kolęd na Boże Narodzenie, Gorzkich Żalów na Wielki Post, w których osobne miejsce zajmuje dialog duszy z matką Bolesną. Wszystkie te doświadczenia duchowe wyznaczyły jak gdyby szlak modlitewny i kontemplacyjny mojej drogi do kapłaństwa, a potem w kapłaństwie - aż do dnia dzisiejszego.

 Maryjność w życiu duchowym

 Cel Ćwiczeń Duchowych to nie tylko rozważanie prawd religij­nych, sięganie do wiedzy ewangelicznej, to nie tylko sprawa przeżyć i doświadczeń religijnych, ale to także uporządkowanie uczuć. Wróćmy do tytułu: Ćwiczenia duchowe służące do przezwyciężenia samego siebie i do uporządkowania swego życia - bez kierowania się jakimkolwiek przywiązaniem, które byłoby nieuporządkowane (CD 21). W samym więc tytule Ćwiczeń mamy zawarty ten cel, gdyż przywiązania nieuporządkowane są przywiązaniami emocjonalnymi, uczuciowymi. Wydawać się nam może, że w perspektywie tyłu ważnych spraw i zadań apostolskich jest to cel mocno zawężony. Wiemy jednak, szczególnie z psychologii i z historii, że w życiu ludzkim decydującą rolę odgrywają uczucia. One stają się motywem i motorem działania. Nawet wielkie przewroty, wielkie wojny, które zmieniały kształt świata, bardzo często miały u swoich początków pobudki emocjonalne. Faktycznie, w życiu człowiek najczęściej kieruje się uczuciami; wstydząc się jednak tego, ukrywa je pod zasłoną różnorakich racjonalizacji - „rozumowych" uzasadnień motywów swego działania.

Psychologia, mówiąc o rozwoju sfery emocjonalnej, wskazuje na ogromną rolę matki w kształtowaniu uczuć oraz ich porządkowaniu. Matka pierwsza wychowuje uczucia człowieka, ona też głównie sublimuje całe jego człowieczeństwo; a brak matki, szczególnie w pierwszych latach życia, brak jej ciepła, jej serca - powoduje chorobę sierocą i niedorozwój emocjonalny.

 Jeśli więc oddziaływanie osoby matki jest tak ważne na płaszczy­źnie naturalnego rozwoju, to jakże ważną rolę musi spełniać Maryja jako Matka w życiu duchowym człowieka. Bóg, dając nam Maryję za Matkę naszego życia nadprzyrodzonego, pragnął, aby Ona stała się dla nas wzorem i wychowawczynią na drodze miłości do Boga i bliźnich. W Niej miłość stworzenia ku swemu Stwórcy i ku ludziom osiągnęła swój szczyt. Św. Maksymilian pisze: W zjednoczeniu Ducha Świętego z Nią, nie tylko miłość łączy te dwie Istoty, ale jedna z nich - to cała miłość Trójcy Przenajświętszej, a druga - to cała miłość stworzenia, i tak w tym zjednoczeniu łączy się niebo z ziemią, całe niebo z całą ziemią, cała Miłość Odwieczna z całą miłością stworzoną, to miłości szczyt. W Maryi więc spotkała się miłość niestworzona Boga i cała najpiękniejsza miłość stworzenia. W tym przymierzu miłości poczęło się Słowo Odwieczne - Jezus Chrystus, który krwią swoją obmył cały świat i każdego człowieka, przywracając w nim oblicze prawdziwej miłości. Zatem Maryja od wieków jest zamierzoną przez Boga i wcieloną miłością całego stworzenia; jest samym pięknem. Słusznie śpiewamy: Wszystkie skarby, co są w niebie, Bóg wydał Panno dla Ciebie. Ona jest nam dana jako „środowisko" sublimacji emocjonalnej; by więc osiągnąć pełnię rozwoju człowieczeństwa, musimy - tak jak Jan - wziąć Ją do siebie (por. J 19, 27), czyli nawiązać z Nią stały i serdeczny kontakt.

Praktycznie powinno się to wyrazić w prostym, ale codziennym nabożeństwie do Matki Bożej. Może to być Różaniec, Godzinki czy też modlitwa o czystość serca taka, jaką swoim penitentom zalecał św. Alfons Liguori, doktor Kościoła. Polecał on mianowicie, szcze­gólnie tym, którzy mieli kłopoty z czystością, aby odmawiali codziennie trzy Zdrowaś Maryjo i kolektę z uroczystości Niepokala­nego Poczęcia, będącą zresztą modlitwą zamykającą Godzinki. Najważniejsza jednak w nabożeństwie do Maryi jest wytrwałość, jak na to zwrócił uwagę św. Jan Berhmans, kleryk Towarzystwa Jezusowego. Do Matki nie wystarczy raz przyjść, trzeba przebywać z Nią stale; warto na co dzień być niejako w kręgu Jej oddziaływa­nia. Ona nada naszym uczuciom czystość, subtelność, czułość i piękno; Ona jedynie czysta, jedynie błogosławiona.

 Zakończmy nasze rozważania modlitwą błagalną wielkiego czciciela Matki Bożej - papieża Piusa XII, ułożoną w 1957 roku do Matki Bożej Dobrej Drogi - Delia Strada: 

O Maryjo, słodka nasza Matko w niebie,
prowadź nasze kroki po drodze żywota,
jakże często stromej i pełnej wyboi,
a u kresu drogi bądź nam Niebios Bramą 
i błogosławiony owoc Twego łona 
ukaż nam Jezusa.