Nasze najbardziej powszednie doświadczenie Wielkiego Postu zaczyna się od pytania, które sobie zadajemy od Środy Popielcowej: "Co zamierzasz zrobić w Wielkim Poście?"

Robert Fabing SJ

„Prawdziwy pokarm. Duchowość Eucharystii”,  Wyd. WAM , Kraków 1996, s.91-99

 

Prawdziwy pokarm: Zmartwychwstały Jezus

 

Wieczernik na Górze Syjon jest jedenastowieczną salą pochodzącą z czasów wypraw krzyżowych, która upamiętnia Ostatnią Wieczerzę Apostołów z Panem. Wielu ludzi udaje się tam na pielgrzymkę i modli się w tym miejscu. Gdy roz­ważamy na modlitwie biblijne wydarzenia, które miały miejsce w sali na górze, to uderza nas, jak wiele wydarzyło się wtedy, gdy spożywali oni posiłek przy wspólnym stole.

Opisy zmartwychwstania ukazują nam, jak wielka radość napełniła serca Apostołów, gdy pojawił się im zmartwych­wstały Jezus, podczas gdy oni jedli.

Gdy rozważamy ich radość, to spontanicznie pragniemy takiej samej radości dla siebie. Chcemy się tak samo radować. Gdy jednak w trakcie naszej kontemplacji przypatrzymy się bliżej tamtej sali, to zaczniemy zdawać sobie sprawę z tego, że ci, którzy byli tam obecni, radowali się w takim stopniu, w jakim poprzednio cierpieli widząc mękę Jezusa podczas Jego śmierci krzyżowej na Kalwarii. Istnieje ścisły związek miedzy tymi dwoma wydarzeniami! Ci, którzy opuścili Chrystusa wiszącego na krzyżu i od innych dowiedzieli się o Jego śmierci na Kalwarii, ucieszyli się na widok Jezusa zmartwychwstałego. To prawda. Ale ci, którzy zostali z Jezusem, gdy umierał On na Kalwarii, głębiej się uradowali, gdy Go ujrzeli zmartwych­wstałego w wieczerniku. Takiej właśnie głębszej radości i my pragniemy. Takiej głębszej radości poszukujemy.

Gdy we wspólnocie wierzących kontemplujemy doświad­czenie Jezusa zmartwychwstałego, w naszej świadomości pojawiają się twarze tych osób z naszego życia, które cierpią z powodu zła tego świata. Boża łaska uświadamia nam tę prawdę, że w cierpieniu moich rozbitych braci i sióstr Jezus przeżywa swoją śmierć krzyżową. To dotyczy zarówno najbliższych nam osób, jak i tych, z którymi mieszkamy. Mamy więc szansę. Mamy okazję, by nie opuścić Chrystusa cierpią­cego na krzyżu. Mamy szansę, by mieć udział w radości ze zmartwychwstania poprzez bycie z Chrystusem na Kalwarii. Możemy stanąć przy tych ludziach, w których cierpi Chrystus. Możemy być przy tych ludziach, w których cierpi Chrystus. Możemy być przy tych ludziach, którzy wiszą na swoim krzyżu i przynosząc pociechę im, przynieść pociechę Chrys­tusowi. Wówczas będziemy mieli tę głębszą radość, której pragniemy. Mamy szansę. Wtedy mamy szansę na nowo z większą miłością i zapałem oddać się służbie drugiemu człowiekowi.

Zastanawiające jest, że ci, którzy byli wtedy w górnej sali, cieszyli się wówczas, gdy siedzieli wspólnie „za stołem". W Piśmie świętym czytamy:

„Po swym zmartwychwstaniu, wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia, Jezus ukazał się najpierw Marii Magdalenie, z której wyrzucił siedem złych duchów. Ona poszła i oznajmiła to tym, którzy byli z Nim, pogrążonym w smutku i płaczącym. Ci jednak słysząc, że żyje i że ona Go widziała, nie chcieli wierzyć. Potem ukazał się w innej postaci dwom z nich na drodze, gdy szli na wieś. Oni powrócili i oznajmili pozostałym. Lecz im też nie uwierzyli. W końcu ukazał się samym Jedenastu, gdy siedzieli za stołem (...) I rzekł do nich: « Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony (...). Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie»" (Mk 16, 9-18).

Kościół przez trzynaście tygodni w roku kontempluje tę tajemnicę

Zmartwychwstanie naszego Pana zostało objawione Aposto­łom i tym, którzy siedzieli z nimi „za stołem". Jezus pojawił się podczas posiłku i objawił się jako ten, który ma władzę nad śmiercią. To jest wielka tajemnica. To jest tak potężna ta­jemnica, że co roku Kościół poświęca aż sześć tygodni na to, by przygotować się do kontemplacji znaczenia i bogactwa ta­jemnicy paschalnej, męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa. Czas tego doświadczenia nazywa się Wielkim Postem. Na­stępnie Kościół przez siedem tygodni kontempluje samą tajem­nicę zmartwychwstania.

Co zamierzasz zrobić w Wielkim Poście?

To, co Jezus objawił siedzącym „za stołem", wymaga czasu, modlitwy i długiego zmagania się z tym. Wiele czasu poświę­camy na kontemplowanie tej tajemnicy łaski każdego roku. Czas spędzony na przygotowywaniu się do zgłębienia bo­gactwa tego wydarzenia nazywamy „Wielkim Postem". Sześć tygodni każdego roku! To jest imponujące! Chciałbym zatrzy­mać się i zastanowić nad tym zjawiskiem Wielkiego Postu, aby w ten sposób wydobyć bogactwo tego, czym Jezus podzielił się z siedzącymi „za stołem". Nasze najbardziej powszednie doświadczenie Wielkiego Postu zaczyna się od pytania, które sobie zadajemy od Środy Popielcowej: „Co zamierzasz zrobić w Wielkim Poście?"

Odpowiedź na to pytanie może brzmieć mniej więcej tak: „mam zamiar przestać jeść słodycze" lub „nie będę pić alkoholu", albo „mam zamiar zastosować dietę". Takie odpowiedzi świadczą o głęboko tkwiącym w nas zbiorowym marazmie narosłym podczas wielu lat historii tradycji naszej wiary katolickiej.

Istnieje inna możliwość zareagowania na Wielki Post, która zasługuje na to, by tutaj ją przedstawić. Niektórzy mogą zadać pytanie: „Co Ty Panie chcesz, abym zrobił dla Ciebie podczas Wielkiego Postu?" Oczywiście takie pytanie będzie wymagało ze strony pytającego, aby poświęcił trochę czasu na słuchanie po to, aby otrzymać odpowiedź, a Pan może odpowiedzieć na to pytanie za trzy dni, za tydzień albo po dziesięciu dniach od rozpoczęcia Wielkiego Postu. W miarę upływu czasu osoba modląca się „pozostaje" z tym pytaniem na modlitwie i w na­turalny sposób pojawiają się wtedy także inne pytania: „Co ludzie mówią mi o mnie?", „O czym mówi do mnie życie w tym momencie?" Jeżeli na początku Wielkiego Postu wrzu­cimy te pytania niejako do garnka i pozwolimy im powoli gotować się na wolnym ogniu modlitwy przez jakiś czas, to otrzymamy pełną aromatu odpowiedź na pytanie: „Co ja powinienem robić dla Ciebie w Wielkim Poście?" To jest jedno „zadanie", które czas Wielkiego Postu stawia przed nami.

Inną naszą powinnością w czasie Wielkiego Postu jest kontemplacja działań Jezusa na podstawie tych tekstów z Pisma św., które podsuwa nam wielkopostna liturgia. Naszym zadaniem jest mieć wzrok utkwiony w Jezusie. Wielki Post kończy się okresem, który nazywamy Wielkim Tygod­niem, kiedy to Kościół głosi mękę, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa.

I to wcale nie jest tak, jakbyśmy nie wiedzieli, co się wydarzy w Wielkim Tygodniu. Wiele razy już słyszeliśmy tę  historię. Nie ma niespodzianek. Wiemy, że Jezus bę­dzie zdradzony w sercu Judasza w Wielką Środę, wiemy, że Jezus będzie obchodził Paschę ze swoimi uczniami w Wielki Czwartek wieczorem, że w Wielki Piątek stanie przed sądem i potem będzie znosił biczowanie, ukrzyżowanie i umrze. Wiemy, że Wielka Sobota będzie bardzo pustym dniem i że tego dnia wieczorem oraz w Wielkanocną Niedzielę rankiem będziemy obchodzili pamiątkę zmartwychwstania Jezusa. Wiemy o tym.

Chwała Jezusowi

Jakie więc ma dla nas dzisiaj znaczenie święte triduum Wielkiego Tygodnia? Myślę, że jest to czas dany nam, aby uroczyście świętować to, co Bóg uczynił nam w cierpieniu, męce, śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa. Jest to dla nas czas, abyśmy Jezusowi oddali chwałę i cześć, abyśmy Go wysławiali i chwalili radośnie za to, co dla nas zrobił, gdyż zgodził się dla nas wycierpieć swoją mękę, umarł i zmartwychwstał dla nas. Byliśmy dla Niego warci tego. Triduum Paschalne i cały Wielki Tydzień jest uroczystym świętowaniem tego faktu.

Gdy oddajemy Bogu cześć i chwałę, i dziękczynienie, wielbimy i wychwalamy Boga w naszych sercach. Podczas tego wielbienia Boga w ciągu całego Wielkiego Tygodnia, gdy oddajemy chwałę Jezusowi za to, że dźwigał krzyż dla nas, wyłania się przed naszymi oczami nasze własne życie. Po­jawia się to, do czego jesteśmy powołani podczas Wielkiego Postu. Otrzymujemy od Boga łaskę, odsłaniającą nam praw­dę o chwale krzyża Chrystusa. Zaczynamy rozumieć, że Jezus musiał cierpieć i umrzeć, „aby wejść do swej chwały" (Łk 24, 26).

Krzyż zaczyna teraz zakwitać. Postrzegamy dźwiganie krzyża przez Jezusa Chrystusa i ukrzyżowanie Jezusa na Kalwarii jako powód do chwały, a nie jako cierpienie. To jest łaska misterium paschalnego. Chwalimy Chrystusa na krzyżu. Obchodzimy ukrzyżowanie Chrystusa. Dziękujemy Jezusowi, chwalimy Go i wielbimy za to, że niesie On swój krzyż.

Nasz krzyż zakwita

Gdy dziękujemy i wysławiamy Jezusa, łaska się pogłębia. Gdy wychwalamy Jezusa, to doświadczamy tego, że On zwra­ca się w naszym kierunku i wychwala nas za to, iż niesiemy własny krzyż. Jezus dziękuje nam za dźwiganie naszego krzyża podczas naszego dziękczynienia. Wtedy odczuwamy, że nasz krzyż jest tym samym krzyżem, który dźwiga Jezus. Nasz krzyż jest wychwalany. Nasz krzyż zakwita i staje się kwiatem. My jesteśmy wychwalani. Nasz krzyż, ten, którego wolelibyśmy nie mieć, jest naszą chwałą - nasz krzyż, ten, o którym myślimy, że gdybyśmy go nie mieli, to wszystko byłoby dobrze i bylibyśmy tak dalece wolni, że nasze życie byłoby takie, jakiego zawsze pragnęliśmy. Ten krzyż jest naszą chwałą. Nasz krzyż, ten, który nas całkowicie powala, jest naszą chwałą. Nie krzyż, który ma do noszenia ktoś inny, ale krzyż, który tylko ja mam nosić - to jest moja chwała. Są takie oblicza tego krzyża i taka jego dynamika, że tylko ja o tym wiem. Właśnie o tym krzyżu jest mowa. To ten krzyż jest wychwalany. To ten krzyż jest moją chwałą. To dlatego, że dźwigam ten krzyż, Jezus mnie wychwala i oklaskuje.

To jest zmartwychwstanie!

Gdy potrafimy zwrócić się do swojego krzyża z żarliwą mi­łością i nieść go z radością, to jest to łaska zmartwychwstania!

Jest tylko jedna osoba na całym świecie, która potrafi do tego uzdolnić. Jest tylko jedna osoba, która ma taką miłość, aby spowodować taką zmianę. To Jezus! To jest wielki dar! Większość ludzi spędza życie na tym, by uśmierzyć ten wewnętrzny ból lub od niego uciec. A tylko w Chrystusie możemy mieć pokój i wolność, aby pogodzić się i zjednoczyć z rzeczywistością krzyża w naszym życiu. To jest łaska męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa.

Łaska zmartwychwstania Jezusa pogłębia się, gdy zmar­twychwstały Chrystus obdarza swoich Apostołów siedzących „za stołem" darem głoszenia Ewangelii. „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu” (Mk 16, 15).

Poczucie, że jest się wysłanym przez Boga, przynosi wolność

Jest to taki dar, który dokonuje tego, co sam głosi. Już samo głoszenie Ewangelii ma moc. Ma moc przemiany serca. To jest wyjątkowy dar, że w głoszeniu słowa Bożego przez apostoła zawarta jest ta ukryta prawda, że jeden jest  wysłany przez drugiego i jeden dla drugiego jest posłańcem. Chodzi o to, by jeden mówił drugiemu to, co tamten by mu powiedział. Apostoł nie ma głosić „słowa apostoła”, lecz „słowo Boże”. Wolność przynosi to poczucie, które mają apostołowie, że są oni wysłani przez Boga. To poczucie, że „słowo”, które oni wypowiadają, nie jest ich własnym słowem, lecz, że są inspirowani przez Ducha Świętego zmartwychwstałego Jezusa, który przynosi wolność i pokój.

Podczas gdy jedli za stołem

Ta wolność i pokój jest pogłębiana w apostole przez nakaz, by głosił to „słowo” wszelkiemu stworzeniu. Nikt nie może nie usłyszeć o Ewangelii. Nie może istnieć żadna przeszkoda w docieraniu z Ewangelią. Czyjaś przeszłość, rasa, płeć, stan majątkowy, poziom wykształcenia, kariera, zdrowie, wiek, talenty czy stopień dojrzałości nie mają żadnego znaczenia. To przykazanie, które Apostołowie otrzymali wówczas, gdy siedzieli „za stołem” i jedli, ukazuje pragnienie Boga, aby wszyscy znali zmartwychwstałego Jezusa poprzez głoszenie Ewangelii, poprzez głoszenie o życiu, śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa.

Jezus mówi, że głoszeniu Ewangelii będą towarzyszyć znaki, które zaświadczać będą o autentyczności i pochodzeniu „słowa”. Najpotężniejszym znakiem jest proste przekonanie rodzące się w sercach i umysłach słuchaczy, że „Jezus jest Panem!"

Daru wiedzy, że Jezus z Nazaretu jest Bogiem wszelkiego życia, nie można opisać słowami. Dar odnalezienia znaczenia całej naszej egzystencji w Chrystusie napawa nabożną czcią. Gdy pomyślimy o poszukiwaniach, jakich dokonują ludzie, by dotrzeć do odczucia tego znaczenia, i o ogromnej energii, jaką ludzie wkładają w to poszukiwanie, wówczas do pewnego stopnia rozumiemy wartość tego daru. Czas i ogromny wysiłek wkładany w to przedsięwzięcie pozwala nam częściowo ujrzeć ogrom i znaczenie tego daru.

Gdy kontemplujemy tę scenę przedstawiającą zmartwych­wstałego Chrystusa siedzącego za stołem i dzielącego się tym darem, znów rozumiemy, co znaczy prawdziwy pokarm wspólnego przebywania razem i rozmowy.

„Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zosta­liśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrze­bani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca. Jeżeli bowiem przez śmierć, podobną do Jego śmierci, zostaliśmy z Nim złączeni w jedno, to tak samo będziemy z Nim złączeni w jedno poprzez podobne zmartwych­wstanie" (Rz 6, 3-5).

Zdolność objęcia z żarliwą miłością i radosnym powitaniem krzyża, który jest przeznaczony tylko dla nas, jest naprawdę początkiem nowego życia. Jest to nowe zjawisko w obrębie ludzkiej świadomości. To jest łaska. To jest łaska zmartwych­wstania. Zdolność do wyszukiwania, szukania połamanego na cząstki Ciała Pańskiego wśród nas samych - wśród naszych braci i sióstr, którzy dziś cierpią swoje własne ukrzyżowanie na swoich własnych krzyżach - jest łaską. Głód poszukiwania cierpiącego Chrystusa jest łaską zmartwychwstania. Pragnienie, by pozostać z Jezusem na krzyżu i nie porzucać Go w życiu naszych braci i sióstr, jest łaską zmartwychwstania Jezusa. Otrzymaliśmy chrzest po to, byśmy zostali zanurzeni w łaskę śmierci i zmartwychwstania Jezusa. Ta łaska została dana, gdy siedzieli „za stołem”, ponieważ jest to prawdziwy pokarm dla naszego istnienia.