Modlitwa „Ojcze nasz”

Co oznaczają słowa modlitwy „Ojcze nasz (...) nie wódź nas na pokuszenie”?

Nauczycielem najbardziej znanej na świecie modlitwy, a mianowicie modlitwy „Ojcze nasz”, jest sam Jezus Chrystus. W ewangelii św. Mateusza „Ojcze nasz” znajduje się w ramach Kazania na Górze (zob. 6,9-13). U św. Łukasza natomiast Jezus uczy tej modlitwy, kiedy sami Apostołowie proszą Go: „Panie, naucz nas modlić się...” (11,1-4). „Ojcze nasz” uczniowie nie usłyszeli oczywiście w języku polskim. Jej ewangeliczna, grecka wersja musiała zostać przetłumaczona na nasz język. I tutaj znajduje się przyczyna problemów dotyczących słów „nie wódź nas na pokuszenie”.

Pytamy: Czy Bóg w ogóle może nas wodzić na pokuszenie? Cóż miałoby oznaczać kuszenie człowieka przez Boga? Wszak List św. Jakuba Apostoła stwierdza jednoznacznie: „Kto doznaje pokusy, niech nie mówi, że Bóg go kusi. Bóg bowiem ani nie podlega pokusie ku złemu, ani też nikogo nie kusi” (1,13).

Ostatnio przy okazji wydania ekumenicznego, polskiego tłumaczenia Nowego Testamentu powróciła dyskusja na temat możliwości zmiany tradycyjnego tekstu modlitwy „Ojcze nasz”. Ekumeniczni tłumacze zdecydowali się bowiem na wersję „i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie” (Mt 6,13). Nie ma jednak w tym nic nadzwyczajnego, gdyż np. również w III wydaniu Biblii Tysiąclecia zarówno u Mateusza jak i u Łukasza nie ma słów „nie wódź nas na pokuszenie”, ale właśnie „nie dopuść, byśmy ulegli pokusie”.

Wyrażenie „nie dopuść” oznacza co innego niż „nie wódź”. Prosimy Boga nie o to, aby nie sprowadzał na nas pokus, ale by nas umacniał, gdy taka pokusa się pojawi, na przykład ze strony złego ducha. Biblia poznańska (wydana w 1975 roku) podaje tłumaczenie: „nie dozwól nam ulec pokusie”. A w komentarzu podkreśla: „Nie jest to prośba o to, abyśmy nie doznawali pokus, lecz abyśmy pokusie nie ulegli”. I dodaje: „Dawny przekład trzymający się niewolniczo tekstu prowadził do nieporozumień”.

Opinia ta zdaje się znajdować potwierdzenie w innych fragmentach Biblii. W Mądrości Syracha czytamy: „nie zdawaj mię na ich [mowa o języku i wargach lub o wrogach]  zachciankę, i nie dozwól, bym przez nie upadł” (23,1). W Ogrójcu Jezus wzywa uczniów: „Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie” (Mt 26,41). Zaś w Modlitwie Arcykapłańskiej Chrystus modli się do Ojca za uczniów: „Nie proszę, abyś ich zabrał ze świata, ale byś ich ustrzegł od złego” (J 17,15). Paweł Apostoł natomiast zapewnia: „Wierny jest Pan, który umocni was i ustrzeże od złego” (2Tes 3,3).

Wynika z tego, że Bóg nie igra z człowiekiem kusząc go do popełniania zła, ale raczej pozwala człowiekowi zmierzyć się z pokusą i nie upaść. Co prawda, czasem jesteśmy przez Boga doświadczani (zob. Syr 33,1), ale nie chodzi tu o jakieś kuszenie, co raczej o „Bożą pedagogikę” prowadzenia nas ku dojrzałej i mocnej wierze.

Bóg stawiając przed nami trudności, daje nam łaskę wystarczającą do ich przezwyciężenia. Mówi o tym 1 List do Koryntian: „Wierny jest Bóg i nie dozwoli was kusić ponad to, co potraficie znieść, lecz zsyłając pokusę, równocześnie wskaże sposób jej pokonania...” (10,13).

Czy z powyższej refleksji wynika, że należałoby zmienić tradycyjny tekst modlitwy „Ojcze nasz” i zamienić słowa „nie wódź nas na pokuszenie” na „nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie”?

Niektórzy to postulują od lat. Inni jednak wskazują na siłę wielowiekowej tradycji i przywiązanie wiernych do takiej, a nie innej wersji Modlitwy Pańskiej.

Poza tym tekst grecki nie jest wcale jednoznaczny i formy „nie wódź nas na pokuszenie” nie należy uważać za błąd tłumacza. W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy: „Pojęcie greckie, które występuje w tym miejscu, jest bardzo trudne do przetłumaczenia. Ma ono wiele znaczeń...” (nr 2846). Robiąc to zastrzeżenie Katechizm (albo raczej tłumacz wersji polskiej Katechizmu) pozostaje przy tradycyjnym zwrocie: „i nie wódź nas na pokuszenie” (zob. nr 2759).

Katechizm podkreśla, że powyższy zwrot oznacza w gruncie rzeczy prośbę o Ducha rozeznania i mocy. To bowiem Duch Święty umożliwia nam rozróżnienie pomiędzy próbą konieczną do duchowego wzrostu człowieka, a pokusą, która prowadzi do grzechu i duchowej śmierci.

W tym kontekście trzeba też rozróżnić pomiędzy „byciem kuszonym” a „przyzwalaniem na pokusę”. Przyzwolenie na kuszenie ma na celu to, abyśmy poznali swoją słabość, a jednocześnie wspaniałomyślność i hojność Boga (zob. KKK 2847). Ponadto winniśmy pamiętać, że sam Nauczyciel modlitwy „Ojcze nasz” jest zwycięzcą kusiciela. Ucząc nas, jak zwracać się do Boga, Jezus jednoczy nas z własnym, zwycięskim zmaganiem się z kusicielem. Daje nam łaskę „czujności serca” i wybierania dobra nawet za cenę dźwigania krzyża (zob. KKK 2849).

Po uwzględnieniu powyższych danych uważam, że należałoby uzgodnić tekst Modlitwy Pańskiej, którego dzieci uczą się na katechezie, i który recytuje się podczas wspólnych modlitw, z tłumaczeniami tej modlitwy w ewangeliach, i wprowadzić powszechnie – odchodząc od dotychczasowej tradycji – wersję ze słowami „nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie”. W przeciwnym razie trzeba będzie nieustannie tłumaczyć kolejnym pokoleniom, że „nie wódź” tak naprawdę nie znaczy „nie wódź”, ale co innego...

Dariusz Kowalczyk SI

 

/ O. Dariusz Kowalczyk SJ, (ur. 1963), teolog, wykładowca teologii dogmatycznej, dziekan Wydziału Teologii na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie. Opublikował między innymi: Dogmatyka. Traktat o sakramentach (współautor); Czy żyjemy w czasach Apokalipsy?; Czy Jezus mógł się przeziębić. Rozmowy o człowieczeństwie Boga; W co wierzymy? Rozważania o podstawowych prawdach wiary katolickiej./